Logo Przewdonik Katolicki

Autostop, autostop?

Justyna Sowa
Fot.

Trudno powiedzieć kiedy rozpoczyna się historia autostopu, bo niemal od zawsze ktoś kogoś gdzieś podwoził. Tak jest do dziś. Z tą jednak różnicą, że dawniej ludzie łapali stopa bo musieli, dziś bo chcą.

 

Trudno powiedzieć kiedy rozpoczyna się historia autostopu, bo niemal od zawsze ktoś kogoś gdzieś podwoził. Tak jest do dziś. Z tą jednak różnicą, że dawniej ludzie łapali stopa – bo musieli, dziś – bo chcą.

Prawdą jest, że popularność podróży autostopem w ostatnich kilkudziesięciu latach bardzo spadła. Ludzie w większości mają własne samochody i są bardziej wygodni. Dlatego dziś autostop jest raczej domeną hobbystów, którzy ten rodzaj podróżowania traktują jako swoisty sposób na życie. – Jak chwycisz bakcyla, wciąż chcesz więcej – mówią.

Zew przygody

Po czym poznać rasowego autostopowicza? Stoi sobie na przystanku lub w zatoczce, trzyma (lub nie) tabliczkę z napisem miejsca, do którego zmierza, macha kciukiem i zwykle się uśmiecha. Gdzieś obok niego leży bagaż (często pokaźnej wielkości plecak) i wygląda jak podróżnik. Ten sposób przemieszczania się dużo bardziej popularny jest wśród młodych ludzi głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, niesie ze sobą zew przygody – nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi, kogo się pozna, jakie tematy poruszy i jak upłynie podróż. A po drugie, młodzi często wybierają autostop z czysto ekonomicznego punktu widzenia, a potem chwalą się, że przejechali pół Europy z 20 zł w portfelu.

Najważniejszy uśmiech

Opisy najciekawszych i najbardziej ekstremalnych autostopowych wojaży bez problemu znaleźć można w internecie. Pasjonaci bowiem każdą ze swoich podróży dokumentują i szczegółowo relacjonują. Często zamieszczają także rady dla tych, którzy chcieliby podjąć taką formę podróży, ale nie wiedzą, jak zacząć. A okazuje się na przykład, że jedną z najważniejszych spraw jest zwykły uśmiech. – Ponuraków nie chcą zabierać – mówią znawcy. Ważne są także podstawowe zasady kultury, o których nie wolno zapominać, higiena i odpowiedni ubiór. Wszystko to poprawia wizerunek machającego, zwiększając zarazem jego szanse na podróż.

Ewangelizacja na stopa

Większość z wytrawnych stopowiczów zaznacza, że na początku trudno było im się przekonać do takiej formy podróży. Niektórzy mówią wprost, że musieli przełamać wstyd, żeby tak stać, machać i czekać na łaskę kierowcy. Ale potem wszystko to mija i nie można się doczekać kolejnej podróży.

Okazuje się także, że autostop może być doskonałym sposobem do ewangelizacji! Przekonali się o tym choćby uczestnicy rekolekcji autostopowych „Piękne stopy” . Kierowcy jeśli już się zatrzymują, zwykle skłonni są do rozmowy i chętnie słuchają tego, kim jesteś, co sobą reprezentujesz, co w życiu robisz i wreszcie… w co wierzysz.

 


Autostopowe ciekawostki:

– Autostop w Polsce oficjalnie został zalegalizowany w 1957 r. Wtedy to biura podróży zaczęły wydawać książeczki autostopowe zawierające kupony dla kierowców. Ten, kto podwiózł autostopowicza, dostawał od niego kupon. Pod koniec wakacji odsyłało się zgromadzone kupony do biur podróży, gdzie losowano nagrody.

– Od 1998 r. odbywają się w Polsce Międzynarodowe Mistrzostwa Autostopowe, w których bierze udział kilkaset osób z kilkunastu państw Europy i nie tylko. Autostopowicze wyruszają znad morza (Gdańsk lub Sopot), a ich zadaniem jest dotarcie do wyznaczonego miejsca (w tym roku był to Budapeszt). Drużyna, która pojawi się na mecie jako pierwsza – wygrywa. Uczestnicy mistrzostw nie mogą korzystać ze środków komunikacji.

– Współcześnie od autostopu bardziej popularny jest tzw. carpooling. Poprzez specjalnie stworzone do tego serwisy internetowe kojarzy się kierowców z pasażerami, którzy wybierają się w tym samym kierunku. Umawiają się w określonym miejscu o określonym czasie… i w drogę!

 


Z Panem Bogiem na stopa

Rozmowa z Agnieszką Tas, uczestniczką rekolekcji autostopowych

 

Pojechałaś na te rekolekcje jako doświadczony autostopowicz?

– Nie! Nigdy wcześniej nie jeździłam autostopem. Jeździli moi znajomi, ja słuchałam ich opowieści z zachwytem, myśląc, że oni są w jakiś sposób stworzeni do tego, by to robić. Z jakichś powodów uznałam, że jest to naturalne dla innych, a dla mnie nie.

 

Co więc się stało, że pojechałaś?

– W styczniu albo lutym, kiedy byłam ze znajomym na wycieczce w górach, w drodze powrotnej on zaproponował, żebyśmy ze szlaku dojechali do dworca PKS stopem. Złapaliśmy samochód, w drodze porozmawialiśmy miło z kierowcą. I nagle autostop został dla mnie jakby „odczarowany”. Zrobiłam to! Machałam ręką, auto się zatrzymało, i cieszyło mnie spotkanie z człowiekiem, którego pewnie już nigdy w życiu nie spotkam. Poczułam smak przygody i ze zdumieniem stwierdziłam, że mam wszystko, co potrzeba, żeby w niej uczestniczyć – rękę z kciukiem i ciekawość innego człowieka.

Ale za drugim razem to nie był zwykły stop, tylko taki z Panem Bogiem…

– Tak! Jestem pewna, że On to zaplanował. W wielu rozmowach z innymi uczestnikami naszych rekolekcji autostopowych odnajdywałam szczególiki, które zdawały się układać w zaszyfrowane zdanie od Pana Boga: – Wybrałem was, wybrałem was, wybrałem was i już nie mogę się doczekać, kiedy wspólnie ruszymy.

Ludzie, którzy was podwozili, wiedzieli, że jesteście na rekolekcjach?

– Wszystkim kierowcom, i w Polsce, i za granicą, mówiłyśmy o szczególnej formule tego stopa. Obcokrajowcom tłumaczyłyśmy, co to rekolekcje, same odkrywając na nowo znaczenie tego słowa. I wbrew moim lękom czy obawom – ani razu nie spotkałyśmy się z negatywną reakcją – wyśmianiem, krytyką czy obojętnością – wszyscy okazywali zainteresowanie, słuchali chętnie. I czułam, jak wiele leży w moich rękach – ludzie byli otwarci na to, co im powiem o mojej wierze, o moim byciu z Bogiem.

A momenty wzruszeń? Zdarzyło się?

– Z ogromnym wzruszeniem łączyły się często chwile, kiedy na zakończenie podróży pytałyśmy kierowców, o co możemy się dla nich modlić. Ludzie tak często byli zaskoczeni i zakłopotani, patrzyli na nas, jakby nie wierząc, że mogą o coś prosić dla siebie. Byli wtedy tacy piękni i wzruszający, jak ktoś, kto dostaje prezent i nie może uwierzyć, że to naprawdę dla niego. Zdarzało się mieć łzy w oczach im i nam, patrzącym na to…

I to były najsilniejsze doświadczenia?

– Nie, najmocniejszym było poczucie nieustannej obecności Boga. Miałyśmy poczucie, że On cieszy się i wręcz bawi z nami na tym autostopie. Śmiałyśmy się z koleżanką, że Pan Bóg gra z nami w podchody – zostawia nam na drodze mnóstwo znaków i czeka z niecierpliwością, czy wszystkie odnajdziemy. Klasycznym przykładem były sytuacje, kiedy tkwiłyśmy w jakimś miejscu długo. Jak już zaczynałyśmy się obie niecierpliwić i obmodliłyśmy wszystkie możliwe miejscowe intencje, które przyszły nam na myśl, zwykle decydowałyśmy ruszyć się z miejsca. Zwykle po pierwszych krokach odnajdywałyśmy jakiś wyraźny znak potwierdzający, że idziemy w dobrym kierunku, albo ktoś się zatrzymywał i radził nam, gdzie lepiej łapać na obrany kierunek.

A próbowaliście „nawracać” kogoś po drodze?

– Inaczej bym to ujęła. W kontakcie z tymi ludźmi czułam, że moja wiara w Chrystusa jest czymś bardzo cennym, że to jest coś żywego, coś, co ma moc dotykania ludzkich serc. Słowo „ewangelizacja” straciło w mojej głowie obciążenie poczuciem powinności, obowiązku do spełnienia. Naprawdę poczułam się wybrana do czegoś pięknego.

Bardzo często w naszych rozmowach z kierowcami spontanicznie wypływał temat pragnień, marzeń – spełnionych, niespełnionych, wiary w marzenia. Mówiłyśmy wtedy z koleżanką o naszym doświadczeniu tej podróży, że Pan Bóg jest bardzo blisko nas i chce spełniać nasze pragnienia – także te małe i banalne – langosze na Węgrzech, croissanty, kawa.

I widziałyśmy, że te opowieści to był dla ludzi zupełnie nowy obraz Boga, że normalnie Go takiego nie widzą. Więc gdy modlimy się w intencjach naszych kierowców dodajemy też prośbę o spełnienie ich pragnień i doświadczenie w ten sposób Boga żywego, kochającego, rozpieszczającego.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki