Logo Przewdonik Katolicki

Sport i nagość

Ks. Marek Dziewiecki
Fot.

Nagie sesje zdjęciowe ze znanymi sportowcami to źródło dużego dochodu dla tych mediów, dla których ważniejszy jest własny zysk niż godność człowieka i jego ciała.

Sportowcy na celowniku

Sportowcy byli do tej pory jedną z tych grup społecznych, które skutecznie broniły się przed wystawianiem swojego ciała na sprzedaż w czasopismach „dla dorosłych”. Rozbieranymi sesjami zdjęciowymi tego typu media kusiły głównie osoby ze świata teatru, filmu i mody, a także tzw. celebrytów, czyli ludzi znanych z tego, że są promowani przez media promujące niską kulturę. Obecnie coraz częściej media próbują wciągnąć w swój biznes również sportowców. Od kilku tygodni ożywione dyskusje na ten temat wywołała decyzja czołowej polskiej tenisistki, by pozować dla jednego z czasopism, które w oficjalnych deklaracjach dąży do promowania zdrowego trybu życia i tężyzny fizycznej. Zanim zdjęcia się ukazały, niektóre media już rozstrzygnęły o ich charakterze krzykliwymi tytułami, typu: „nagie zdjęcia Agnieszki Radwańskiej”. Takie przesłanie poszło w świat. Nie jest to chyba przesłanie miłe dla samej zainteresowanej, dla bliskich jej osób i dla większości kibiców. W dyskusję na temat „rozbieranej” sesji włączyło się wielu ludzi i wiele środowisk. Niektóre portale pod swoimi publikacjami ten temat zamieściły po kilka tysięcy wypowiedzi internautów. Tak duże zainteresowanie nie dziwi, gdyż chodzi o znaną sportsmenkę, a jednocześnie o osobę, która wielokrotnie deklarowała, że jest katoliczką i że opowiada się po stronie Jezusa. Przecież ona  na  przykład wsparła akcję „Nie wstydzę się Jezusa”.

 

Gdzie jest granica?

Jestem pewien, że nasza tenisistka nie zgodziłaby się na zdjęcia, które ukazują intymne miejsca kobiecego ciała. Pornografia nie jest jednak jedyną formą lekceważenia godności człowieka i wystawiania ludzkiego ciała na sprzedaż tak, jakby było ono zwykłym towarem. W ostatnich dekadach stroje kobiet stają się coraz bardziej skąpe i odsłaniają coraz więcej. To zjawisko obserwujemy również w sporcie. W niektórych dyscyplinach stroje sportsmenek stały się niemal podobne do strojów plażowych. Mimo to nadal łatwo wyznaczyć granicę między skąpym strojem a nagością. Wystarczy zapytać mężczyzn o to, jakie zdjęcia matki, żony czy córki pokazaliby swoim znajomym, a jakie zarezerwowaliby wyłącznie dla siebie. Już niejeden młody mężczyzna powiedział mi, że zerwał z dziewczyną, gdyż nie szanowała ona intymności swojego ciała. Raczej mało jest takich mężczyzn, którzy nie czują się zażenowani wtedy, gdy ważna dla nich kobieta pozwala się filmować nago w obecności ekipy obcych ludzi, gdy dostaje za to pieniądze i gdy później jej nagie zdjęcia każdy będzie mógł oglądać.

 

Argumenty za i przeciw

Wystarczy przeczytać choćby część wypowiedzi internautów, aby przekonać się o tym, że zdecydowana większość tych, którzy wyrażają krytyczne zdanie na temat sesji zdjęciowej polskiej tenisistki, przytaczają konkretne i logiczne argumenty w tej kwestii. Zwracają uwagę na kontrast między publicznym przyznawaniem się do Jezusa, a publicznym pokazywaniem nagiego ciała. Wyrażają też obawę o konsekwencje tego typu zdjęć dla samej tenisistki, a zwłaszcza dla jej życia osobistego i jej wizerunku w tych mediach, które agresywnie atakują Kościół katolicki oraz wszystkich, którzy się do niego przyznają. Z kolei znaczna część tych, którzy pochwalają nagą sesję zdjęciową sportsmenki, nie przytacza żadnych argumentów na uzasadnienie swoich przekonań. Ograniczają się do atakowania agresywnymi epitetami tych, którzy mają inne zdanie niż oni. Często używają wulgaryzmów i wypowiadają się w prymitywnej formie. Niektórzy odmawiają innym prawa do wypowiadania się w tej sprawie, a samych siebie uznają za głos „całego” społeczeństwa. „Wsparcie” i pochwały ze strony tego typu osób nie są raczej powodem do satysfakcji dla bronionej przez nich tenisistki.

 

Godność ludzkiego ciała

Kto uznaje siebie za wyznawcę i świadka Jezusa, ten zobowiązuje się do postępowania zgodnego z godnością dzieci Bożych. Ewangelia upewnia nas o tym, że ciało nie jest narzędziem szatana, lecz darem Boga. Dzięki cielesności jesteśmy w stanie kochać naszych bliskich w sposób widzialny, gdyż możemy wyrażać naszą miłość poprzez fizyczną obecność, pracowitość i czułość. Syn Boży przyjął ludzką naturę właśnie po to, by miłość Boga do człowieka stała się dla nas widzialna. Intymna bliskość cielesna jest znakiem największej miłości między kobietą a mężczyzną, czyli miłości małżeńskiej – wiernej, wyłącznej i płodnej. Nagość jest zarezerwowana wyłącznie dla męża, czyli dla mężczyzny, który kocha żonę bezwarunkowo, na zawsze, na dobre i na złe. Także wtedy, gdy jej ciało jest schorowane czy pomarszczone. Chrześcijaństwo ceni ciało bardziej niż wszystkie inne religie czy systemy antropologiczne, a jednocześnie chroni człowieka przed redukowaniem siebie do sfery cielesnej, a także przed myleniem miłości z pożądaniem. Miłość jest osiągalna tylko dla tych, którzy żyją w czystości i szanują swoją cielesną intymność. Bóg stworzył kobietę po to, by mężczyzna ją kochał, a nie po to, by traktował ją jako towar do oglądania, który może kupić. To, co intymne – nie tylko fizycznie, ale też psychicznie czy duchowo – powinno być dzielone tylko z tymi, którzy nas kochają, wspierają i chronią.

 

Ocena moralna

Ocena moralna nagiej sesji zdjęciowej – podobnie jak ocena moralna we wszystkich innych przypadkach – zależy od stopnia świadomości i wolności danej osoby. Z zewnątrz można stwierdzić, że dane zachowanie jest niezgodne z Bożymi przykazaniami, a przez to niewłaściwe. Nie da się natomiast ocenić z zewnątrz, czy dane zachowanie jest grzechem. To właśnie dlatego Jezus nakazał nam upominać błądzących, ale zabraniał nam oceniać intencje ich działania czy stopień ich grzeszności. Tylko Bóg zna serce człowieka. Stwórca respektuje nasze sumienie. On zna nasze myśli, intencje i pragnienia. Rozumie wszystkie uwarunkowania naszych zachowań. Grzech w sensie ścisłym oznacza, że dana osoba wyrządza krzywdę sobie lub innym ludziom mimo świadomości,  że wtedy zadaje cierpienie również Bogu, który w Jezusie utożsamia się z losem każdego człowieka. To, czy ktoś zgrzeszył, można ocenić jedynie w konfesjonale. Z zewnątrz mamy prawo oceniać zachowania, ale nie człowieka. Mamy prawo oceniać deklaracje co do celu nagiej sesji zdjęciowej znanej teistki. W moim przekonaniu zachęcanie do zdrowego trybu życia i do dbania o fizyczną tężyznę jest szczere i roztropne jedynie wtedy, gdy nie narusza godności człowieka i nie traktuje jego ciała jak rzeczy na sprzedaż.

 

Sportowcy, media i życie prywatne

To, że kobieta nie wstydzi się swego ciała, nie znaczy,  że będzie je pokazywać wszędzie i wszystkim. Kto nie wstydzi się Jezusa, ten nie wstydzi się tego, co On proponuje, czyli czystości w myślach, słowach i zachowaniach, szacunku dla ciała, zdrowego poczucia wstydu. Naga sesja zdjęciowa znanej sportsmenki wielu ludzi sprowokowała do wypowiadania złośliwych komentarzy. Takich komentarzy jest szczególnie dużo z tego powodu, że w tym konkretnym przypadku chodzi o osobę, której przekonania religijne i polityczne przez znaczną część mediów i środowisk opiniotwórczych uznawane są za „niepoprawne”. Większość sportowców chroni swoje życie prywatne przed ciekawskim okiem mediów i fotoreporterów. Doświadczenie potwierdza, że ci sportowcy mają rację. Jeśli mówią coś na temat swojego życia osobistego, to zwykle ograniczają się do stwierdzenia, że dla nich najważniejsze jest małżeństwo i rodzina. Dzięki dyskrecji i respektowaniu sfery prywatności łatwiej im chronić siebie i swoich bliskich. Łatwiej im też wtedy o kolejne sukcesy sportowe oraz o szacunek nie tylko ze strony kibiców.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Michał
    21.07.2019 r., godz. 19:44

    Właśnie! Ciało jest darem od Boga, to dlaczego wstydzić się nagości i uznawać ją za nieprzyzwoitą? Czy Bóg jest w takim razie źródłem nieprzyzwoitości? Każdy kto uważa nagość i jej oglądanie za nieprzyzwoite bluźni przeciwko Bogu, bo sugeruje, że Bóg obdarza nas nieprzyzwoitymi darami, a więc za źródło nieprzyzwoitości. To ten kto brzydzi się nagością jest plugawy bo brzydzi się darami Bożymi i za takie je uważa. To nie sprawa nagości ale serca, co kto ma w głowie. Jeśli nagość uznaje się za grzeszną, bo podniecenie na widok nagości może kogoś doprowadzić do przedmiotowego traktowania innych np. na tle seksualnym, to czemu oglądanie i pokazywanie noży nie uznać za grzeszne? Przecież nożem można zrobić dziecku kanapkę i głodnemu posmarować masłem chleb, ale przecież może być ktoś, kto na widok noża będzie dążył do poderżnięcia drugiemu gardła. Czy więc oglądanie i pokazywanie noży w tym dzieciom nie jest grzechem? A jednak pokazywanie czy oglądanie noży nie uznaje się za grzeszne.

    Ktoś napisze, że prymitywne ludy zakrywają genitalia, więc wstyd jest naturalny, ale to kompletnie nie prawda. Wiele dziko żyjących plemion chodzi nago (np. Zoe), a nawet jeśli zakrywają genitalia to nie ze wstydu bo często kąpią się nago przy innych w rzece (nawet z dziećmi i nie tylko swoimi) lub rozbierają się do naga do obrzędów i to człowiek cywilizowany, a więc wynaturzony jest wstydliwy. Podobno działanie wbrew naturze jest grzechem, a więc wstydliwość i późna żeniaczka powinny być uznawane za grzeszne, nie odwrotnie.

    Ktoś by mógł zapytać czy w takim razie wyszedł bym nago na zakupy, czy pokazałbym komuś nagie zdjęcie swojej dorastającej czy dorosłej córki lub żony? Odpowiem że tak, ale pod warunkiem, że komukolwiek by to nie przeszkadzało. Oczywiście, gdybym wyszedł nago na ulicę komuś by to przeszkadzało, więc bym nie wyszedł. Nie potrzebuję kłopotów przez nagość i szanuję ludzi, którzy nie chcą jej oglądać. Nie można narażać ludzi na oglądanie nagości jeśli jej nie lubią oglądać. Sam uważam LGBTQ za zboczenie i zwyrodnialstwo, ale uważam też nagość za element ludzkiej natury i że seksualność jest jej częścią i darem od Boga i przez to nie można uważać jej za nieprzyzwoitą. Szanuję ludzi wstydliwych jak i tych, którzy nagości się nie wstydzą. U mnie ludzka nagość nie wzbudza pogardy. Na zakończenie dodam, że prorok Izajasz (Iz 20) chodził nago. Bóg nie dawałby poleceń wbrew sobie. Święty Franciszek, też nago wygłaszał w Kościele.

    Jan Paweł II w książce "Miłość i odpowiedzialność" pisze wyraźnie, że nagość nie jest grzeszną, a czasami w pewnych okolicznościach ubiór jest nieprzyzwoity (np. wśród pewnych plemion, w saunie czy na plaży naturystycznej).

    Uważam, że każdy Chrześcijanin nie powinien znieważać drugiego człowieka zwłaszcza za nagość czy wystawiać opinii o drugim człowieku, ze względu na ubiór lub jego brak. Nie szata zdobi człowieka.

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki