Logo Przewdonik Katolicki

Franciszek idzie do banku

Krzysztof Bronk
Fot.

Sposób, w jaki Franciszek obchodzi się z bankiem watykańskim, pokazuje, że Kościół czeka czas wielkiego oczyszczenia, przeprowadzanego z chirurgiczną precyzją i stanowczością.

Dla oczyszczenia Instytutu Dzieł Religijnych (we włoskim skrócie IOR), pełniącego funkcję banku watykańskiego, uczyniono już naprawdę wiele. Starał się o to Jan Paweł II, który przed 23 laty nadał IOR-owi nową fizjonomię. Potem proces oczyszczenia nabrał znacznego przyśpieszenia za pontyfikatu Benedykta XVI. Zadbał on, by w świeckiej radzie nadzorczej zasiedli ludzie kompetentni i prawi, niekoniecznie związani z Watykanem czy włoskim światem finansowym. Stąd obecność w niej takich postaci jak Ronaldo Hermann Schmitz, który w przeszłości kierował koncernem Basf i Deutsche Bank, czy Carl Anderson, zwierzchnik Rycerzy Kolumba. Za prawego człowieka uchodził też prof. Ettore Gotti Tedeschi, nawet jeśli jako bankowiec się nie sprawdził i wspomniana rada nadzorcza wnioskowała o jego odwołanie. Benedykt XVI ustanowił też w Watykanie urząd kontroli finansowej. Kieruje nim René Brülhart, szwajcarski prawnik i finansista, specjalista od zapobiegania praniu brudnych pieniędzy i innym podejrzanym transakcjom. Kilka tygodni temu urząd ten przedstawił swój pierwszy raport. Na kilka tygodni przed abdykacją Benedykta XVI IOR otrzymał też nowego prezesa. Zgodnie z zaleceniami rady nadzorczej rekrutację powierzono zewnętrznej agencji zajmującej się dobieraniem kadr kierowniczych w świecie biznesu i finansów. Rekrutacja trwała niemal rok. Nowym prezesem został Niemiec Ernst von Freyberg, z bogatym doświadczeniem w zarządzaniu wielkimi przedsiębiorstwami, a przy tym udzielający się też w charytatywnej działalności Kościoła (pielgrzymki chorych do Lourdes i Zakon Kawalerów Maltańskich). Po przepracowaniu w Watykanie kilku miesięcy Ernst von Freyberg oświadczył, że zarzuty stawiane IOR-owi są silnie wyolbrzymione. Ponadto trzeba przypomnieć, że dla poprawienia swego wizerunku i wiarygodności bank watykański kilkakrotnie poddawał się kontrolom Moneyval oraz innych agencji.

 

Podejrzani mentorzy

Osobiście nigdy nie miałem z IOR-em nic wspólnego. Ręki w ogień za niego nie włożę. Ale trudno mi uwierzyć, by po tych wszystkich zabiegach bank watykański potrzebował radykalnych środków oczyszczających. Jest natomiast prawdą, że w ostatnich latach IOR stał się przedmiotem brudnej kampanii medialnej. W znacznej mierze pomogły w tym włoskie władze finansowe. Choć na swym własnym podwórku dopuszczały się ogromnych zaniedbań, czego przykładem były ostatnio problemy banku Monte dei Paschi di Siena, to jednak w wypadku Watykanu wykazywały się niezrozumiałą nadgorliwością, wszędzie upatrując nieprawidłowości. O swych przeczuciach i spektakularnych decyzjach, w stylu zarekwirowania 23 mln euro czy zablokowaniu kart kredytowych i bankomatów w Watykanie natychmiast informowano cały świat. Jaki miały w tym interes, nie wiem. We Włoszech wszystkie instytucje są bardzo upolitycznione. Wiadomo, że pewne środowiska źle życzą Kościołowi i sama suwerenność finansowa Watykanu, w bezpośrednim sąsiedztwie Włoch, nie jest przez nie mile widziana. Faktem pozostaje, że wiadomości o nieprawidłowościach w IOR szły w świat, a po abdykacji Benedykta powróciły rykoszetem do Watykanu. Przywieźli je kardynałowie, którzy przed konklawe obradowali o stanie Kościoła i życzyli sobie, by watykańskie afery nie plamiły już oblicza Kościoła.

Wyjaśnić raz na zawsze

Wydaje się, że również papież Franciszek chce ostatecznego wyjaśnienia tej sprawy. Dwa tygodnie temu mianował swego zaufanego człowieka, ks. Battistę Riccę, dyrektora Domu św. Marty, a zatem swej aktualnej rezydencji, prałatem IOR-u, czyli w istocie swym delegatem, nadzorującym działalność banku. W ubiegłą środę natomiast własnoręcznym listem Franciszek ustanowił Papieską Komisję ds. IOR-u, coś w rodzaju kardynalskiej komisji śledczej, którą Benedykt XVI powołał dla wyjaśnienia wycieku tajnych dokumentów, słynnej afery Vatileaks. Ta nowa komisja również działa z mandatu papieskiego, ma więc pełne uprawnienia, w tym nieograniczony wgląd do dokumentów, danych i wszelkich informacji. Nikt w Watykanie nie może jej odmówić informacji czy wyjaśnień, zasłaniając się na przykład tajemnicą służbową. Więc jeśli nawet istniałyby w banku jakieś „tajne”, „utajnione” konta, komisja będzie miała prawo je poznać. Papież zobowiązuje wszystkich do lojalnej współpracy z komisją, a także do informowania jej o ewentualnych nieprawidłowościach. O rezultatach jej pracy Franciszek chce być na bieżąco informowany. Te nieograniczone kompetencje komisji to jeden z jej dwóch głównych atutów, pokazujący, że w sprawie IOR wysłannicy papieża mają prawo poznać wszystko, co się da. Drugim atutem komisji jest jej skład personalny. Są to ludzie, do których papież może mieć pełne zaufanie. Powszechnie są oni bowiem znani ze swej prawości.

Ludzie papieża

Na czele komisji stanął kard. Raffaele Farina, purpurat watykański, ale nie kurialista. Jest salezjaniniem, historykiem, byłym rektorem uniwersytetu salezjańskiego w Rzymie. Zasłynął jako prefekt Biblioteki Watykańskiej, co więcej, jako niezwykle surowy bibliotekarz, który osobiście dbał o to, jak czytelnicy goszczący w Watykanie obchodzą się z udostępnionym im księgozbiorem. Sięgając już wieku emerytalnego ze „zwyczajnego” bibliotekarza awansował za sprawą Benedykta XVI na kardynała.

Natomiast drugi członek komisji kard. Jean-Louis Tauran to kardynał kurialista, od trudnych zadań. Przez wiele lat, za pontyfikatu Jana Pawła II, był szefem watykańskiej dyplomacji. Potem na czas poważnej choroby przyjął mniej odpowiedzialną funkcję Bibliotekarza i Archiwisty Świętego Kościoła Rzymskiego (to on ujawnił światu, że za jego kadencji Benedykt XVI był pierwszym od niepamiętnych czasów papieżem, który regularnie, choć dyskretnie, korzystał z watykańskiej biblioteki). Po powrocie do zdrowia otrzymał jedno z najtrudniejszych zadań w Watykanie: dialog międzyreligijny. Czyni to z pełnym zapałem, bo jak mówi, nie mamy innej alternatywy niż dialog, ale z drugiej strony bywa niekiedy aż nadto szczery, kiedy przychodzi mu podsumować rezultaty dialogu z innymi religiami. W ubiegłym tygodniu na przykład po wizycie wysokiej delegacji muzułmańskiej z Arabii Saudyjskiej powiedział, że z muzułmanami da się nawet wypracować jakieś deklaracje, ale nie mają one potem żadnego przełożenia w praktyce. Trzy miesiące temu poznał kard. Taurana cały świat, bo to właśnie on ogłaszał z balkonu bazyliki watykańskiej: Habemus papam.

W skład papieskiej komisji wchodzi też kobieta – i to nie byle jaka. Mary Ann Glendon, profesor prawa w Harvardzie, prezes Papieskiej Akademii Nauk Społecznych, była ambasador USA przy Watykanie. Zasłynęła w 1995 r. w Pekinie, gdzie stała na czele watykańskiej delegacji na oenzetowskiej konferencji o kobiecie i dość skutecznie pokrzyżowała plany zachodnim feministkom.

Komisja ma do pomocy dwóch sprawnych kurialistów. Bp. Juana Ignacio Arrietę, wybitnego prawnika, sekretarza Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych, członka Opus Dei. Będzie on koordynatorem komisji, działającym w jej imieniu.

Sekretarzem tego gremium został natomiast prał. Peter Brian Wells, wypromowany przez Benedykta XVI konserwatywny kurialista. Aktualnie asesor, czyli numer trzy w Sekretariacie Stanu.

Innymi słowy papież posyła do IOR-u kolejną serię nie tylko zaufanych, ale i kompetentnych ludzi. Jeśli ich kontrola nic nie wykaże, już nikt nie będzie mógł się czepiać. A jeśli dzięki swym nadzwyczajnym uprawnieniom uda im się coś znaleźć, możemy być pewni, że Franciszek zrobi z tym porządek, raz na zawsze.

To dopiero początek

Działania papieża względem IOR-u wydają się bardzo radykalne. Bank watykański ma być wolny od brudu i podejrzeń. Wiemy jednak, że finanse nie należą do priorytetów Franciszka. Jemu chodzi o odnowę Kościoła i ewangelizację. Dlatego z nie mniejszym zapałem starał się w tych dniach o reformę w dwóch innych dziedzinach. Przede wszystkim w działalności nuncjatur, a zwłaszcza w tym, co dotyczy doboru kandydatów na przyszłych biskupów: mają to być prawdziwi duszpasterze i w żadnym wypadku nie karierowicze – przypomniał nuncjuszom Franciszek. W tych dniach papież starał się też postawić na nogi swoją rzymską diecezję. Dał jej osobisty i bardzo zaangażowany wykład o ewangelizacji. To pokazuje, że IOR to tylko przykład, drobna próbka papieskiej działalności w dziele odnowy Kościoła.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki