Logo Przewdonik Katolicki

Modlitwa różańcowa wyrazem wiary dzieci fatimskich

ks. Jan Glapiak
Fot.

Jestem Matką Bożą Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać Różaniec powiedziała Maryja dzieciom w Fatimie 13 października 1917 r.

„Jestem Matką Bożą Różańcową. Trzeba w dalszym ciągu codziennie odmawiać Różaniec” – powiedziała Maryja dzieciom w Fatimie 13 października 1917 r.

 

To wezwanie do modlitwy różańcowej Matka Boża powtarzała podczas każdych comiesięcznych objawień od 13 maja 1917 r. Maryja kierowała te słowa do dzieci, które nie tylko wiedziały, jak się odmawia Różaniec, ale często to czyniły, nauczone takiej postawy w domu rodzinnym. „Pobożność ta – pisze Luigi Gonzaga da Fonseca w książce pt. Cuda Fatimy – została tak bardzo zakorzeniona wśród portugalskiego ludu, że jeszcze sto lat temu niemal we wszystkich wioskach trudno było znaleźć rodzinę, która by nie odmawiała codziennego Różańca. Było to niezwykle budujące, kiedy wchodząc do jakiejś wsi, po Zdrowaś Maryjo można było usłyszeć rozlegający się zza uchylonych drzwi albo okien głos rodzinnego chóru, zgromadzonego, aby składać hołd Matce Bożej. W niektórych miejscowościach wszystkie rodziny mieszkające przy tej samej drodze odmawiały go wspólnie. Czasy jednak się zmieniły, a ta święta praktyka przetrwała tylko w niektórych regionach, szczególnie w diecezji Leiria. Kto wie, czy ta zakorzeniona wśród portugalskiego ludu pobożność nie była przyczyną, dla której biała Królowa Różańca świętego wybrała Fatimę na scenę swoich objawień i łask?”.

Jedno jest pewne, że dzieci fatimskie: Łucja, Franciszek i Hiacynta wyniosły ze swoich rodzin głęboką wiarę w moc modlitwy różańcowej. I takim właśnie dzieciom objawiła się ta śliczna Pani, która sama nazwała się Różańcową. Dzieci zaś do tego stopnia przejęły się prośbą Pani Fatimskiej, że nie ustawały w odmawianiu zdrowasiek połączonych z różnymi formami pokuty, a wszystko to czyniły na intencję „biednych grzeszników”, którzy idą na potępienie. Nieustannie pamiętały o słowach Dziewicy Maryi, które pełna smutku wypowiedziała na zakończenie objawienia w niedzielę 19 sierpnia 1917 r.: „Módlcie się, módlcie się wiele i czyńcie ofiary za grzeszników. Wiedzcie, że bardzo wiele dusz idzie do piekła, ponieważ nie ma kto poświęcać się i modlić za nich”.

Franciszek, mały mistyk, godzinami adorował Jezusa, aby wynagrodzić Mu za tych, którzy Go nie znają, nie wierzą w Niego, nie miłują Go. Hiacyncie natomiast ukazała się Matka Boża i zapytała, czy ma ją zabrać do nieba, czy też chce zostać jeszcze rok na ziemi, aby swym cierpieniem wynagradzać za grzeszników? Hiacynta zdecydowanie odpowiedziała: „Jeszcze rok”. I ten ostatni, najcięższy dla Hiacynty rok, wypełniony był wielkim cierpieniem: dziewczynka umierała samotnie w szpitalu, opuściwszy wszystko, co kochała, jako wynagrodzenie za grzeszników. Franciszek i Hiacynta zmarli w niedługim czasie po objawieniach w skutek zapalenia płuc, tzw. hiszpanki, która w tym czasie dokonała wielkiego spustoszenia w całej niemalże Europie, a Kościół potwierdził ich wiarę i heroiczność cnót, ogłaszając je błogosławionymi. Uczynił to papież Jan Paweł II w 2000 r. w Fatimie.

Łucja natomiast, zgodnie z wolą Matki Bożej, pozostała na ziemi jeszcze długo, mając do spełnienia zadania, które otrzymała. Miała być apostołką fatimskiego przesłania, a zwłaszcza dwóch próśb. Jedna została skierowana do Ojca Świętego. Chodziło o oddanie świata, a zwłaszcza Rosji, Niepokalanemu Sercu Maryi. Ta prośba została spełniona przez Jana Pawła II 25 marca 1984 r. I byliśmy świadkami tego, jak świat zaczął podążać ku dobremu. Ale to tylko początek! Aby nie zaprzepaścić tej szansy, by ludzie i narody rzeczywiście wrócili do Boga, potrzeba naszej modlitwy, właśnie tej różańcowej. Mówi o tym druga prośba skierowana do Łucji już w 1917 r., a podana jej w szczegółach w 1925 r. Chodzi o nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca, nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi za zniewagi, jakie Ono doznaje. Podobnie jak w pierwsze piątki miesiąca wynagradzamy Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, tak w pierwsze soboty mamy wynagradzać Niepokalanemu Sercu Maryi. Warunki nabożeństwa są cztery: w pierwszą sobotę miesiąca wyspowiadać się (można to zrobić kilka dni wcześniej lub później, pod warunkiem że przyjmując Komunię św. jesteśmy w stanie łaski uświęcającej), przystąpić do Komunii św., odmówić jedną część Różańca i przez 15 minut rozważać tajemnice różańcowe, dotrzymując w ten sposób towarzystwa Matce Bożej. Jak widzimy, dwa warunki złączone są bezpośrednio z modlitwą różańcową.

Wiemy, że fatimscy wizjonerzy, zwłaszcza Łucja, która zmarła 13 lutego 2005 r., mieli za zadanie przekazać przesłanie z Nieba całemu światu. Wiemy też, że zwycięstwo Niepokalanego Serca Maryi jest pewne – Maryja sama nam o tym w Fatimie powiedziała: „Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Czas nadejścia tego zwycięstwa nie jest nam znany, chociaż w pewnym sensie zależy także od nas, od naszej współpracy z Matką Bożą, albowiem, jak nas uczył Jan Paweł II „chrześcijaństwo jest religią współdziałania człowieka z Bogiem”.

Jeżeli od nabożeństwa pierwszych pięciu sobót zależą tak niezwykłe łaski, nasze zaangażowanie powinno być wielkie i przejawiać się nie tylko w jego praktykowaniu, lecz również w rozpowszechnianiu wokół nas. Niech to nabożeństwo, zawierające w sobie modlitwę różańcową, będzie wyrazem naszej wiary, podobnie jak głęboka była wiara dzieci fatimskich.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki