Logo Przewdonik Katolicki

Bez happy endu?

Marcin Kuberka
Fot.

Ten rok kończy okres przekształceń własnościowych w polskiej kinematografii. Największa polska fabryka snów, czyli warszawska Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, do końca roku stanie się instytucją kultury. Niestety na takie miękkie lądowanie nie mogą liczyć pozostałe studia filmowe, w tym twórcy znanej chyba wszystkim Polskiej Kroniki Filmowej.

Ten rok kończy okres przekształceń własnościowych w polskiej kinematografii. Największa polska fabryka snów, czyli warszawska Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, do końca roku stanie się instytucją kultury. Niestety na takie miękkie lądowanie nie mogą liczyć pozostałe studia filmowe, w tym twórcy znanej chyba wszystkim Polskiej Kroniki Filmowej.

 

Kolejne nieudane podejście Ministerstwa Skarbu Państwa do licytacji Studia Filmowego KRONIKA Polska Kronika Filmowa i Studia Miniatur Filmowych w Warszawie kładzie definitywnie kres marzeniom, że znajdzie się na nie chętny. Są to dwa ostatnie studia pozostające jeszcze w gestii państwa. Pod skrzydła Ministerstwa Skarbu Państwa trafiły w wyniku komercjalizacji państwowych instytucji filmowych.

– To było do przewidzenia. Słyszy pan, że głos mi odebrało – mówi niewyraźnie, z nutą ironii Paweł Kędzierski, dokumentalista i szef Studia Filmowego KRONIKA, w rozmowie z „Przewodnikiem Katolickim”. – Spodziewałem się – wtóruje Kędzierskiemu Włodzimierz Matuszewski, prezes Studia Miniatur Filmowych. Co dalej ze studiami? – Nie wiem, co oni zrobią – mówi Kędzierski. – Rozważane jest również kolejne wystawienie do sprzedaży w trybie publicznym udziałów tych spółek – zaznacza Magdalena Kobos, rzecznik prasowa Ministerstwa Skarbu Państwa. – Bezwzględnie należy zachować, zdigitalizować i zabezpieczyć archiwa Polskiej Kroniki Filmowej (PKF), które są naszym dziedzictwem – podkreśla Rafał Jankowski, rzecznik prasowy Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF). Czy tak się stanie?

 

Błędna komercjalizacja

Studio Filmowe KRONIKA jest znaczącym producentem filmów dokumentalnych. W jej skład wchodzi również redakcja Polskiej Kroniki Filmowej, której zapis prowadzony jest od 1945 r. do dzisiaj. Studio jest prawnym następcą istniejącej od 1990 r. państwowej instytucji filmowej Studio Filmowe KRONIKA. Materiały archiwalne kroniki od 1944 r. do 1989 r. przeszły w 1990 r. na własność Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF). Dziś znajdują się w gestii Filmoteki Narodowej. Teraz pracownicy Studia, gdy chcą wykorzystać własny materiał archiwalny, muszą tak jak inni płacić 5 tys. zł za minutę materiału filmowego. Materiału, który przecież sami kiedyś nakręcili.

Studio Miniatur Filmowych działa od 1958 r. Wyprodukowało pamiętne filmy m.in. O dwóch takich, co ukradli księżyc i niektóre odcinki Dziwnych przygód Koziołka Matołka. Dziś dalej powstają w nim  filmy animowane. – Przez ostatnich 20 lat działaliśmy bez dotacji celowych – z dumą zapewnia prezes Matuszewski, prezes SMF.

Jedynym udziałowcem studiów jest Skarb Państwa, który planował sprzedać 85-procentowy pakiet udziałów spółki. Pozostałe 15 proc. udziałów zostało udostępnionych nieodpłatnie uprawnionym pracownikom spółki. Każde studio wyceniono po niecałe 1 mln zł. – Inwestor kupuje tylko markę – przypomina Matuszewski.

W ustawie o kinematografii z 2005 r. zapisano, że w przypadku prywatyzacji przez ministra skarbu prawa majątkowe przechodzą do PISF. W przypadku likwidacji – do Filmoteki Narodowej. – Nasze studio ma pewną tradycję. To nie jest towar, jak w innych przedsiębiorstwach. Nie ma majątku trwałego. Dysponujemy filmami artystycznymi, ale ich wartość komercyjna jest nikła – mówi Matuszewski.

W 2010 r. Studio Filmowe KRONIKA zostało wezwane przez organ założycielski, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, do przekształcenia się w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Od tego czasu przeszło spod skrzydeł ministra Bogdana Zdrojewskiego do Skarbu Państwa. – Mogliśmy to przeciągać, ale ministerstwo kultury było szybsze – mówi nam Kędzierski. Dyrektorem Studia Filmowego KRONIKA jest od 2006 r., a z PKF związany od 1990 r. – Formuła spółki prawa handlowego dla tego rodzaju działalności się nie sprawdzi. Digitalizacja i przechowywanie zbiorów są bardzo kosztowne – przypomina Jankowski z PISF.

 

Wyjście z twarzą

Bez konsultacji z całym środowiskiem filmowym, w kwietniu 2011 r. MKiDN znowelizowało ustawę o instytucjach filmowych. Dzięki temu jesienią zeszłego roku beneficjentami stali się nowi-starzy szefowie studiów filmowych Krzysztof Zanussi z TOR-u i Juliusz Machulski z Zebry. Na szefa Studia Kadr połączonego z Studiem OKO nominowany został przez ministra Bogdana Zdrojewskiego młody Łukasz Barczyk. Wszyscy do dzisiaj pełnią jedynie obowiązki dyrektorów, choć oni i ich studia zyskali na tym finansowo (dochody ze swoich starych filmów, dotacje celowe, niemożność bankructwa). O wyłonienie dyrektorów w konkursie i przedstawienie planów dla młodych twórców apelują filmowcy debiutanci ze Stowarzyszenia Film 1,2. Do dzisiaj konkursów nie rozpisano i w praktyce już jest to bezprzedmiotowe. 

Inne państwowe studia stały się instytucjami kultury albo uległy komunalizacji. Dawną Wytwórnię Filmów Fabularnych we Wrocławiu przekształcono w państwową instytucję kultury Centrum Technologii Audiowizualnych (CeTA). Zajmuje się nowymi technologiami audiowizualnymi. Z kolei Łódzkie Centrum Filmowe, czyli dawna Wytwórnia Filmów Fabularnych, zostało nieodpłatnie w czerwcu przekazane przez Skarb Państwa miastu. Również pod skrzydła województwa łódzkiego w lipcu trafiła Wytwórnia Filmów Oświatowych. Będzie zajmować się digitalizacją archiwów i edukacją filmową. Planowane jest połączenie obu firm w Narodowe Centrum Kultury Filmowej. Natomiast Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, producent Bolka i Lolka czy Reksia w sierpniu zostało nabyte nieodpłatnie od Skarbu Państwa przez śląski urząd marszałkowski. Do tej listy dołączy zapewnie TV Studio Filmów Animowanych w Poznaniu. Studio należało kiedyś do TVP, w której dziś ma 10 proc. udziałów. Ze względu na zerwanie umowy na produkcję serialu Bajki i baśnie polskie studio ogłosiło likwidację. Zwróciło się z prośbą do marszałka województwa o przejęcie i przekształcenie w instytucję filmową.

 

Kronika filmowa, nie propagandowa

Choć kronika jest nieodrodnym dzieckiem PRL i przez dziesięciolecia stanowiła narzędzie propagandy komunistów, wyświetlana przed filmami w kinach, to dziś jest ważnym dokumentem epoki. Ostatecznie kronika zniknęła z kin, podobnie jak krótkometrażowe filmy, i zastąpiona została przez reklamę z końcem 1994 r. Od 1995 r. PKF dokumentuje rzeczywistość w postaci notacji.

Na stronie KronikaRP.pl możemy obejrzeć najprawdopodobniej jedyne zdjęcia filmowe na negatywie 35 mm z czasu, kiedy cała Polska przeżywała tragedię smoleńską. – Nikt w Polsce poza nimi się tym nie zajmuje. Spółka dysponuje archiwum dokumentującym 20 lat polskich przemian. Zapis na negatywie przechowywany w archiwum nawet po 100 latach nadaje się do oglądania. Zapis na taśmach magnetycznych stosowany do niedawna w telewizjach bardzo szybko ulega degradacji. Albo co gorsza, przepada zapisany ponownie na dyskach kamer HD lub znika bezpowrotnie w pamięciach telewizyjnych komputerów.

Ostatnim jak na razie zrealizowanym materiałem były grudniowe Uroczystości pod Kopalnią Wujek, numer katalogowy – liczony od 1944 r. – 43 199. Potem zwolniono z etatów wszystkich realizatorów, którzy przeszli na umowy-zlecenia. Została szefowa produkcji, montażysta, sekretarka i księgowa. Po ponadpółrocznym oczekiwaniu, dopiero latem wpłynęły niewielkie pieniądze obiecane Studiu Filmowemu KRONIKA z Ministerstwa Kultury.

 

Światełko w tunelu

Najprawdopodobniej Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych do 31 grudnia 2012 r. zostanie przekształcona w państwową instytucję kultury, której przedmiotem działania będzie edukacja filmowa oraz upowszechnianie kultury filmowej.

Ale to dopiero początek nowej drogi wytwórni. Docelowo ma ona stać się Polskim Centrum Kinematografii (PCK). Pomysłodawcą jest Monika Smoleń-Bromska, podsekretarz stanu w ministerstwie kultury i żona reżysera Jacka Bromskiego. Pomysł zapisano w „Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego 2011–2020” opracowanej rok temu. Czy uda się zrealizować tę koncepcję, trudno przewidzieć. Projekt PCK jest na etapie prac wstępnych. Właściwe prace rozpoczną się najwcześniej w 2013 r. Jak informuje rzecznik PISF, wytwórnia oprócz dotychczasowej produkcji i postprodukcji filmowej ma stać się wieloczęściowym klastrem audiowizualnym. W części edukacyjno-wystawienniczej mają się znaleźć ścieżki zajęć z zakresu historii filmu światowego i polskiego, technologii produkcji filmowej, kulisów tricków i efektów specjalnych, montażu obrazu i dźwięku. Będą one połączone z ekspozycją dekoracji i kostiumów. W skład części filmotecznej wejdzie cyfrowa biblioteka filmów WFDiF i WF „Czołówka”. W części edukacyjno-ekspozycyjnej projekt ten nawiązywać ma do rozwiązań zrealizowanych w Centrum Nauki Kopernik.

Skąd na to wszystko znaleźć pieniądze? Zdaniem PISF, który popiera koncepcję, wynika, że projekt ma być finansowany ze środków Unii Europejskiej w perspektywie 2014–2020, środków z budżetu państwa oraz środków własnych WFDiF. Najprawdopodobniej jednak bez pieniędzy z PISF (od 15 do 20 mln zł przez pięć lat) również się nie obędzie, co odbije się na finansowaniu bieżącej produkcji.

 

 

Przekształcenia własnościowe polskiej kinematografii znalazły szczęśliwy finał. Czy Studio Miniatur Filmowych, Polska Kronika Filmowa i TV Studio Filmów Animowanych doczekają happy endu, czas pokaże.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki