Flash Mob w dosłownym tłumaczeniu oznacza błyskawiczny tłum. O co chodzi? Otóż grupa nieznanych sobie ludzi umawia się w konkretnym miejscu, o konkretnej godzinie na wykonywanie tej samej czynności. Informacje o organizowanej akcji najczęściej rozsyłane są przez internet.
Zaczęło się w USA
Pierwszy Flash Mob zorganizowany został w 2003 r. w Nowym Jorku. Ludzie zebrali się w jednym sklepie i pytali zdziwionych sprzedawców o dziwaczną rzecz. Zabawa tak się spodobała, że wkrótce zorganizowano następne akcje, a pomysł znalazł entuzjastów w innych krajach. Dziś Flash Moby organizowane są w wielu krajach świata, także Polsce.
Element zaskoczenia
Istotą Flash Mobu jest fakt, że biorą w nim udział osoby zupełnie sobie nieznane i takie pozostają. Bowiem po zakończeniu akcji wszyscy uczestnicy rozchodzą się jak gdyby nigdy nic. Pani Ola, która mieszka w Krakowie, wspomina Flash Mob zorganizowany przed galerią handlową. W jednym momencie ludzie zastygli bez ruchu. – Byłam naprawdę zaskoczona. Pierwszą moją myślą było pytanie, czy coś się stało? Ale za chwilę zorientowałam się, że to jakaś zabawa. Pomyślałam, że grupa szaleńców się zebrała – wspomina.
Flash Mob drogą do Jezusa?
Warto jednak podkreślić, że Flash Moby są także wykorzystywane jako forma ewangelizacji. Jedną z takich akcji była ta odbywająca się w Krakowie pod hasłem „Róża dla Jezusa Miłosiernego”. Grupa młodych, energicznych osób o jednej porze zebrała się na rynku głównym i odtańczyła umówiony taniec, który zakończył się okrzykiem: „Jezus żyje! Alleluja!”. W akcji wzięło udział ok. 100 osób. – Wcześniejsze przygotowania, skrzykiwanie ludzi to nic w porównaniu z emocjami, które pojawiły się tuż przed tańcem – wspomina Dominika Matysiak. – Jednak wraz z pierwszymi dźwiękami muzyki trema opadła. Radość, adrenalina buzująca w żyłach i ekscytująca atmosfera wspólnoty, która panowała w czasie tańca były niezwykłe – opowiada z entuzjazmem. Ta akcja miała na celu przypomnienie o święcie Miłosierdzia Bożego i zaproszenie mieszkańców Krakowa do Łagiewnik. – To nic, że zaczął padać deszcz i buty przemokły. Najważniejsza była radość, którą wyzwolił taniec, oraz uśmiech na twarzach tańczących i przechodniów – dodaje Dominika.
Socjologowie twierdzą, że powodzenie tego zjawiska związane jest w dużej mierze z funkcjonowaniem w tłumie, gdzie jesteśmy anonimowi. Łatwiej bowiem jest robić coś razem, nawet jeśli, z założenia, jest to dziwne lub głupie.
Idą z duchem czasu
O tym, czy Flash Moby mają jakikolwiek sens, można by dyskutować. Jako zjawisko społeczne są jednak faktem. Mało tego, prężnie się rozwijają. I dobrze, że współcześni młodzi katolicy nie pozostają w tyle i w dobie szukania nowych form ewangelizacji potrafią wykorzystać takie zjawiska jak Flash Mob. Na ile jednak działania te odnoszą skutek, to już zupełnie osobny temat.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









