Logo Przewdonik Katolicki

Biskup ignis ardens!

Paweł Piwowarczyk
Fot.

16 lipca mija pierwsza rocznica śmierci biskupa Albina Małysiaka. Śmiało można mówić: nasz krakowski biskup, bowiem z przebogatego 94-letniego życia aż 76 lat poświęcił właśnie Krakowowi.

16 lipca mija pierwsza rocznica śmierci biskupa Albina Małysiaka. Śmiało można mówić: nasz krakowski biskup, bowiem z przebogatego 94-letniego życia aż 76 lat poświęcił właśnie Krakowowi.

 

Tutaj zdobywał wiedzę, tu był wychowawcą kolejnych pokoleń młodzieży, tu wreszcie pomagał metropolitom krakowskim jako biskup pomocniczy przez ponad 40 lat. Na jego życie wielki wpływ miał bł. Jan Paweł II, ale okazuje się, że i on był inspiracją dla papieża.

 

Istny ogień!

Ci, którzy go pamiętają, zawsze podkreślają, że swoją osobowością burzył stereotyp hierarchy. Uderzała w nim bezpośredniość w kontaktach, żywa wiara i umiłowanie Ojczyzny – wspomina Marek Mirosławski, asystent śp. bp. Albina. Często prosił, aby katolicy świeccy wchodzili w problemy społeczne i polityczne. Przywoływał w tym celu nauczanie papieskie – adhortację Christifideles laici, gdzie Jan Paweł II pisał: „Ani oskarżenia o kult władzy, egoizm czy korupcję, ani pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych”. Trzeba tu też wspomnieć o specjalnej nici przyjaźni, jaka łączyła go z kard. Karolem Wojtyłą. – Mówi się nawet, że to bp Albin przepowiedział mu jako pierwszy papiestwo. A stało się to z początkiem lat 60. Ks. Albin, jako proboszcz parafii Matki Bożej z Lourdes, zaprosił na odpust młodego biskupa Wojtyłę. Na koniec spotkania złożył mu trzy życzenia. Po pierwsze, aby rychło został ordynariuszem krakowskim (wtedy tylko administrował diecezją jako wikariusz kapitulny), po drugie, aby otrzymał kapelusz kardynalski, a po trzecie, aby zasiadł na tronie Piotrowym. – Chyba mnie Duch Święty natchnął, że to powiedziałem – wspominał po latach. Bp Albin zawsze też wchodził w dialog z dziećmi, błogosławił je i brał na ręce. Podobnie czynił potem kard. Wojtyła. Niejednokrotnie bp Albin podkreślał, jak wiele zawdzięcza papieżowi. A co o bp. Małysiaku mówił przyszły papież? Gdy na zebraniu katechetów bp Albin przemawiał płomiennym głosem, kard. Wojtyła nachylił się do ks. Jerzego Bryły i rzekł: „A swoją drogą ten bp Małysiak to jest istny ogień – ignis ardens!”. Warto też dodać, że ukoronowaniem ich przyjaźni był z pewnością dzień 1 maja 2011 r., kiedy to w Rzymie Jan Paweł II został wyniesiony do chwały ołtarzy, a dokładnie w tym samym dniu w Krakowie bp Albin obchodził 70-lecie kapłaństwa.

 

Płakał ze wzruszenia

Ks. Albina cechowała chrześcijańska odwaga, a Pan Bóg wielokrotnie osłaniał go od różnych niebezpieczeństw. – Jego życie obfitowało w cierpienia – dość wspomnieć święcenia w trudnym czasie II wojny światowej. Z powodu zagrożenia represjami odbyły się one 1 maja, a nie 3 maja, w narodowe święto, jak to było zaplanowane. Po wojnie za czasów dyktatury totalitarnej pracował w Zakładzie Wychowawczym im. ks. Siemaszki. Pełniąc tą funkcję, łatwo było trafić do więzienia, bowiem władzy zależało na zamknięciu ośrodka, w tym celu szukała prowokacji, na przykład przysyłając niesfornych wychowanków. Ks. Albin przeżył likwidację zakładu w 1954 r. Ale wcześniej doświadczył tu jedną z najbardziej wzruszających chwil w życiu. Jeszcze przed likwidacją poszedł do wychowanków i mówił, że lepiej będzie, jeśli przeniosą ich do państwowej placówki, wtedy poprawią się im warunki życia, ale nie będzie Mszy św. i księży. Chłopcy odpowiedzieli księdzu, że jednak wolą zostać w gorszych warunkach, ale mieć możliwość uczestniczenia w Eucharystii i rozmowy z kapłanami... Po tej rozmowie ks. Albin poszedł do kaplicy, gdzie długo płakał ze wzruszenia.

 

„Pro­szę mnie ratować!”

Zmarły rok temu biskup był również bohaterem, choć w swej skromności nigdy się za takiego nie uważał. Uratował pięć osób narodowości żydowskiej, za co jako jedyny polski biskup i jeden z dwóch hierarchów katolickich na świecie otrzymał tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. „Pamiętam dobrze ów listopadowy wieczór, godzina tuż przed 18. Szedłem do kaplicy zakładu odprawić nabożeństwo. Kaplicę poprzedzał hol. Idąc przez ten przedsionek, po lewej stronie w kącie widzę jakiś czarny, ruszający się punkt. Podszedłem – okazało się, że to człowiek. Mówię do niego: <<Jesteś Żydem?>>. Odpowiedział <<tak>> i woła: <<Pro­szę mnie ratować!>>. Ja mówię: <<Nie zdajesz sobie sprawy, co mi za to grozi? I co ja z Tobą zrobię, gdzie ja Cię schowam?>>. Niemniej pomyślałem sobie, że jak go tak zostawię, to czeka go niechybna śmierć. Po­szedłem więc do siostry przełożonej Bronisławy Wilemskiej, przedstawiłem jej sprawę i ona też uznała, że musimy tego człowieka ratować” – tak biskup wspominał po latach.

 

Tytan duszpasterstwa

W parafii, gdzie posługiwał jako proboszcz, zorganizował prężne i liczące się duszpasterstwo akademickie – rozpoczęło ono działalność 28 września 1958 r. (rzecz znamienna – jest to także data przyjęcia święceń biskupich przez ks. Wojtyłę). Zapraszał na spotkania znanych rekolekcjonistów – ks. Tischnera czy ks. Macharskiego. Ten ostatni zapamiętał, jak kiedyś ks. Albin wołał do kapłanów naukowców: „Teologowie pracujcie, bo nam potrzebna jest amunicja! Idą nowe czasy, nowe wyzwania, więc musimy poszukiwać nowych sposobów głoszenia Ewangelii”. Nierzadko jeździł tramwajem, spacerował po Krakowie, a jeżeli ktoś ze studentów, widząc go, pochwalił Pana Boga, to tak sobie myślał: „ty jesteś mój/moja”. Wtedy zachęcał: „Widzę że jesteś z katolickiej rodziny, przyjdź proszę na nasze spotkanie!”. I tak na pierwszą konferencję przyszło 900 młodych! 

– Jako biskup podkreślał, że jest tylko biskupem pomocniczym, że nie ma zamiaru „mieszać”, ale jest po to, żeby pomagać. Znał swoje miejsce i nigdy nie wychodził ponad tłum. To był praktyk, człowiek miłujący Kościół. Zmieniały się czasy, a on odważnie stał na posterunku wiary – dodaje na koniec Mirosławski. W niedzielę 15 lipca 2012 r. o 10.30 planowana jest w parafii Najświętszego Salwatora Msza św. o spokój duszy śp. bp. Albina Małysiaka, na którą zaproszeni są wszyscy, którzy zawdzięczają mu choćby przyjęty sakrament bierzmowania, błogosławieństwo, dobre słowo czy niezapomniany uśmiech, jakim obdarzał każdego napotkanego człowieka.

 


 

Kanon dowcipów księży krakowskich 

Bp Albin był człowiekiem uśmiechu. Marek Mirosławski przygotowuje obecnie książkę, w której pragnie zebrać wszystkie pogodne historyjki i anegdoty związane z bp. Albinem. W końcu był on „uśmiechem archidiecezji” – podkreśla. Bp Grzegorz Ryś poparł ten pomysł i dodał, że anegdoty te stanowią kanon dowcipów księży krakowskich i warto je zanotować.

 

A oto jedne z anegdot:

 

Nietypowe okadzenie

Na uroczystych Mszach św. wierni z reguły sami przygotowują modlitwę powszechną (intencje i prośby). Bp Małysiak, będąc już na emeryturze, podczas tego momentu mszalnej liturgii często siadał. Któregoś razu przedstawianie próśb i śpiewy się przeciągały, więc biskup postanowił rozzuć sobie buty (a nosił duży rozmiar), aby stopy choć trochę odpoczęły. Nagle prośby się zakończyły i usługujący podali mu tekst modlitwy końcowej. Hierarcha zerwał się zaraz, odczytał modlitwę i ruszył do ołtarza sprawować dalszą część liturgii. Niestety, zapomniał włożyć butów, stąd też kilka chwil później wierni mogli zobaczyć, jak biskup uroczyście okadza ołtarz idąc dookoła niego… jedynie w skarpetkach.

 

Jak minister

Na początku uroczystości bierzmowania rodzice młodzieży poprosili biskupa o udzielenie swoim dzieciom darów Ducha Świętego w tym sakramencie. W delegacji była pani z bukietem kwiatów oraz pan mający powiedzieć stosowne słowo. Ogarnięty tremą, zdołał zaledwie wydukać jedno zdanie. Bp Albin widząc to, uspokoił go: „Już dobrze, wystarczy”. Mężczyzna jednak nie odpuszczał i wyciągnął kartkę, na której miał spisane słowa powitania. „Można czytać – zwrócił uwagę biskup – przecież ministrowie też czytają z kartki”. Biedny człowiek, przeczytawszy w końcu słowa powitania, z wyraźną ulgą przyjął także reakcję Dostojnego Pasterza: „Fajnie to powiedziałeś – odpowiedział, gdy tamten skończył przemowę – wszyscy słyszeli, jak się przygotowałeś; choć, niechże cię uściskam!”.

 

 

Apel o anegdoty i świadectwa

Wszystkich Czytelników, którzy chcieliby podzielić się swoim świadectwem na temat osoby śp. bp. Albina Małysiaka, w szczególności różnymi anegdotami czy zabawnymi sytuacjami z jego udziałem, Marek Miroslawski prosi o kontakt na e-mail na adres: biskup.albin@gmail.com.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki