Logo Przewdonik Katolicki

O czym marzą młode kobiety?

Bogna Białecka
Fot.

Każdy rodzic chce wychować córkę na osobę szczęśliwą, a więc jak to się współcześnie kojarzy silną, niezależną kobietę, która odnosi sukcesy zawodowe i potrafi czerpać radość z życia, nie jest uwiązana do garów i dzieci. O czym jednak marzą same dziewczęta?

Każdy rodzic chce wychować córkę na osobę szczęśliwą, a więc – jak to się współcześnie kojarzy – silną, niezależną kobietę, która odnosi sukcesy zawodowe i potrafi czerpać radość z życia, nie jest uwiązana do garów i dzieci. O czym jednak marzą same dziewczęta?

 

Interesujący obraz pragnień młodych ludzi wyłania się z trzech badań prowadzonych niedawno w Polsce. Pierwsze z nich to badanie zlecone przez Fundację Mamy i Taty.  Aż 33 proc. młodych Polaków w wieku od 15 do19 lat uważa, że posiadanie dzieci wymaga zbyt dużych wyrzeczeń i poświęceń. Jednocześnie zaledwie 29 proc. młodzieży jest przekonanej, że małżeństwo to związek nierozerwalny – na całe życie. Prawdopodobnie wynika to z obserwacji wzrastającej liczby rozwodów i coraz większych trudności piętrzących się przed rodzinami.

Drugie badanie przeprowadzono w ramach konkursu „Mama w pracy”. Okazało się, że w 40 proc. przypadków pracodawcy nie oferują żadnych udogodnień pracującym kobietom w ciąży i matkom, nawet tak symbolicznych, jak organizowanie pikników rodzinnych, a tylko 10 proc. kobiet ocenia, że atmosfera w pracy sprzyja podejmowaniu decyzji o urodzeniu dziecka. 

Trzecie badanie, zlecone przez pełnomocniczkę rządu ds. równego traktowania, obejmowało wyobrażenia na temat podziału ról w rodzinie.  Aż 47 proc. kobiet marzy o tradycyjnej rodzinie, gdzie mężczyzna zarabia pieniądze, a kobieta – nieobciążona koniecznością pracy zarobkowej – może spokojnie zajmować się dziećmi. Jeszcze więcej kobiet, czyli 64 proc., jest przekonanych, że nie powinno się zmuszać do pracy zawodowej matek z małymi dziećmi (do trzeciego roku życia). 

Żyjemy zatem w państwie postrzeganym przez młodych ludzi jako wybitnie antyrodzinne. Z drugiej strony da się zauważyć wśród nas pragnienie posiadania rodziny i dzieci. Jest to poważne wyzwanie dla polityków, a jednocześnie daje nam jako rodzicom podpowiedź, co możemy zrobić dla swych dzieci. 

 

Czy nie wtłaczamy córek w krzywdzące stereotypy?

Feministki są zdania, że w Polsce jest zbyt mało wyemancypowanych kobiet i zbyt silny jest kod kulturowy wtłaczający kobietę w rolę kury domowej. Wielu rodziców też przeżywa obawy, jak wychować córki, by ich nie skrzywdzić. Na pewnych urodzinach impreza z lekka załamała się, gdy siedmioletnia solenizantka odmówiła wyjścia z basenu, by obejrzeć prezenty i zjeść tort. Rodzice wywabiali ją dobrych dziesięć minut. Mama stwierdziła: „Moja córka ma tak silny charakter. Boję się, że naciskając na nią, złamiemy ją i wtłoczymy w rolę słabej, bezradnej, podporządkowanej kobietki”. Jak widać, lęk przed wyrządzeniem dziecku krzywdy może nas popchnąć do zachowań nieracjonalnych. Dlatego warto się zastanowić, czy ucząc dziewczęta dobrych manier, wykonywania prac domowych, zajmowania się dziećmi, rzeczywiście wtłaczamy je w szkodliwe stereotypy.

 

Naturalne etapy życia kobiety

Warto uświadomić sobie, że zainteresowanie dziewczynek określonymi sprawami jest uwarunkowane biologicznie, niezależne od nacisków społecznych. Na przykład dziewczynki wolą zabawy „w mamę”, opiekowanie się misiami, lalkami nie dlatego, że są do tego przymuszane. Świadczą o tym choćby obserwacje młodych małp. Samiczki wybierają do zabawy misie, a samczyki samochody-zabawki. W przypadku małp trudno mówić o „kulturowych stereotypach”. Pewne skłonności leżą w naszej biologicznej naturze. A zatem konkretne zainteresowania podpowiada dziewczynkom sama biologia. Pytanie – czy chcemy to wspierać, czy z tym walczyć?

12-letnia Jagoda nie chce wychodzić za mąż. Mówi: „Moja mama chciała być prawnikiem, ale nie została nim, bo się poświęciła dla dzieci. Przy każdej okazji powtarza, że zrujnowała sobie życie. Myśli, że tego nie słyszę, ale słyszę to ciągle”. Wiele dorosłych kobiet ma problem z uporządkowaniem swojego życia. Choć natura popycha je do macierzyństwa, przekaz kulturowy, szczególnie silnie obecny w mediach, przekonuje je, że to gorszy wybór. Mówi nam o tym choćby język, jakim posługują się media: kura domowa, kobieta niepracująca, ofiara patriarchatu...

Michael Gurian w książce Wspaniały świat dziewcząt pisze: „Nie myśląc o dziewczętach i kobietach jako o dzieciach natury, łatwo można przekształcić ich rozwój psychiczny w trwający całe życie wybór między dążeniem do osiągnięcia dobrej pozycji w pracy a potrzebą opieki nad dzieckiem”. Dlatego proponuje, by w zamian uczyć dziewczynki, że życie kobiety dorosłej dzieli się naturalnie na kilka etapów. Gurian zakłada, że potrzeba macierzyństwa prędzej czy później dochodzi do głosu (o czym świadczy choćby ogromna liczba kobiet trzydziestokilkuletnich, które mimo sukcesów zawodowych pragną zostać matkami,  co często w tym wieku okazuje się trudne).  Dlatego pierwszy etap to poszukiwanie mężczyzny, który nadawałby się nie tylko na męża, ale i ojca. Gurian doradza, by wchodząc w związek romantyczny, patrzeć na chłopaka właśnie pod tym kątem – czy to ktoś, na kim można polegać, czy będzie dobrym tatą?

Drugi etap życia kobiety – po urodzeniu dziecka – to czas, gdy natura popycha ją do zorganizowania swego życia wokół opieki nad maluchem. Jest to normalne, naturalne i należy pozwolić kobiecie cieszyć się tym etapem bez lęku i poczucia winy. Etap trzeci następuje, gdy dziecko powoli dorasta i staje się samodzielne. Kobieta zaczyna wtedy naturalnie dążyć do realizacji innych celów, rozwijając się na przykład zawodowo. Etap czwarty następuje, gdy dzieci są już dorosłe. Wtedy kobieta może wrócić do eksperymentowania, przymierzając się do nowych zawodów i nowego ja.

 

Pora na macierzyństwo

Pierwotną potrzebą większości kobiet jest macierzyństwo, otrzymywanie wsparcia ze strony męża i bycia wspieraną w tym wyborze przez rodzinę i kulturę. Doświadczenie niepowtarzalnej miłości macierzyńskiej jest dla większości kobiet ogromnie wynagradzające, pod warunkiem że potrzeba ta nie została wyparta, a ich kobiecość poraniona. Będąc matką, kobieta może być czynna zawodowo, co dla większości jest w naszym systemie ekonomicznym nieuchronne. Jednak warto tak pokierować swą pracą, by nie odbywało się to ze szkodą dla macierzyństwa. Czas na pełen rozwój zawodowy nadejdzie, gdy dzieci dorosną. Czy jest to realne? Wielu pracodawców mówi, że wręcz woli panie starsze, które już okres prokreacji mają za sobą, bo są bardziej zmotywowane do pracy, nie traktują jej jako sposobu zdobycia doświadczenia i punktu w CV w drodze poszukiwania „czegoś lepszego”, są też solidniejsze, a zajmowanie się domem nauczyło je dobrych umiejętności w kwestii zarządzania. Ponadto warto zdać sobie sprawę, że większości kobiet pod koniec życia więcej satysfakcji przynosi fakt, że dobrze wychowały swoje dzieci, niż odniesione sukcesy zawodowe. A najwięcej depresji i prób samobójczych spotyka kobiety samotne i bezdzietne, które wspięły się po drabinie zawodowej, pokonując w „wyścigu szczurów” mężczyzn.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki