Logo Przewdonik Katolicki

Tam, gdzie rodził się Kościół

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Dzieje początków Kościoła podważają wszelkie matematyczne obliczenia i rachuby. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu garstka gorliwie wierzących uczniów Jezusa, szerząc naukę Mistrza z Nazaretu,odmieniła cały świat, wprawiając tym samym w zdumienie nie tylko swoich prześladowców, ale i późniejszych badaczy fenomenu Kościoła.

Dzieje początków Kościoła podważają wszelkie matematyczne obliczenia i rachuby. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu garstka gorliwie wierzących uczniów Jezusa, szerząc naukę Mistrza z Nazaretu, odmieniła cały świat, wprawiając tym samym w zdumienie nie tylko swoich prześladowców, ale i późniejszych badaczy fenomenu Kościoła.

 

 

Niewielkie tabliczki, złote lub srebrne, z wygrawerowanymi inicjałami albo pełnymi nazwiskami przykuwają wzrok w niejednej świątyni. Niektóre błyszczą nowością, na innych czas odcisnął swoje piętno. To nie tylko swoisty dokument, potwierdzający ofiarność konkretnej osoby lub rodziny, ale ślad wyznaczający jej miejsce w kościele. Oczywiście nie chodzi tutaj o konkretną, przypisaną danej rodzinie przestrzeń, choć w przeszłości miało to niebagatelne znaczenie, niemal nobilitowało.

Dziś prawie każda wieś czy osiedle mają swoją świątynię i nie budzi to większego zdziwienia. Parafie, dekanaty, diecezje, metropolie... Kościół to rzeczywistość ujęta w konkretne struktury, choć samo słowo implikuje wiele znaczeń i wskazuje na kilka różnych aspektów. Przyglądając się jego początkom z bliska, wyraźnie widać, że wymyka się on najbardziej skomplikowanym wzorom i schematom.

 

Jerozolima była pierwsza

„Wiara garstki niewykształconych rybaków z niewiarygodną szybkością rozprzestrzeniła się od Indii do Mauretanii, od Morza Kaspijskiego aż po barbarzyńskie plemiona Wysp Brytyjskich” – zauważył angielski historyk Kościoła, Henry Chadwick.

Prawie czterysta lat. Tyle czasu potrzebowało chrześcijaństwo, aby z niewielkiego ruchu skupionego wokół Jezusa Nazarejczyka rozwinąć się w rzeczywistość Kościoła, obejmującą całe Cesarstwo Rzymskie. Rybacy i rzemieślnicy, zafascynowani osobą Jezusa, ruszyli w świat, burząc przy tym utrwalone schematy religijne; sztywnym normom moralnym i wierności pryncypiom przeciwstawiali etykę miłości i prawdy. Pierwszy rzymski prześladowca chrześcijan, cesarz Neron, nie mógł przypuszczać w 64 roku, że niecałe 250 lat później Imperium Romanum będzie rządził chrześcijanin – Konstantyn, który w dodatku tzw. edyktem mediolańskim ogłosi, że chrześcijanie mają pełne prawo do swobodnego wyznawania swej religii.

Ale wróćmy do początków. Jest około 30 r., Jerozolima. Po śmierci Jezusa Jego zwolennicy się rozproszyli. Jednak sytuacja zaczęła zmieniać się po ukazaniu się Zmartwychwstałego uczniom. Piotr gromadzi wokół siebie pierwszą gminę chrześcijańską w Jerozolimie, a jej członkowie zaczynają gorliwie głosić Dobrą Nowinę.

Na początku wszyscy, należący do gminy, wspólnie podejmowali decyzje. W centrum działalności była opieka nad chorymi i wdowami, a wspólnota majątkowa zacierała różnice społeczne. Wyznawcy Jezusa celebrowali chrzest jako rytuał przyjęcia do wspólnoty. Spotykali się na modlitwach, a na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy wspólnie spożywali posiłek. Ponieważ rozwój nowej religii następował dość szybko, można przypuszczać, że istniało kilka grup chrześcijan w Jerozolimie. W chrześcijaństwie dostrzegano bowiem wielką siłę przyciągania. 

Aż do czasu zburzenia Jerozolimy w 70 r. dzieje chrześcijan, traktowanych jako sekta, łączyły się ściśle z losami Żydów. Później następuje wyraźny rozdział: chrześcijaństwo szerzy się, zwłaszcza na wschodzie cesarstwa, przede wszystkim w wielkich miastach.

Największy misjonarz i outsider

Nie można mówić o rozprzestrzenianiu się Kościoła, nie wspominając o największym outsiderze i jednym z najgorliwszych jego prześladowców – apostole Pawle. Dzięki doświadczeniu wiary, jakim było ukazanie się Chrystusa pod Damaszkiem, stał się misjonarzem chrześcijańskim, wędrującym po całym świecie śródziemnomorskim. Paweł zasłynął przede wszystkim jako wielki misjonarz. Przebył niemal całe ówczesne Imperium Rzymskie. Szacuje się, że pokonał ok. 20 tys. kilometrów, co na ówczesne czasy było wielkim wyczynem. Swe trasy, które nierzadko prowadziły przez dzikie, strome góry – m.in. płaskowyż Kapadocji, Galicję, Likaonię, albo przez pustynne okolice, w większości przemierzył pieszo. Niebezpieczeństwo czyhało też na niego na morzu, gdy płynął statkiem między Grecją, Azją i Syrią.

Wystarczy jednak spojrzeć na mapę z zaznaczonymi szlakami jego podróży, by stwierdzić, że jego misyjna działalność była wprost imponująca.

Po około trzyletnim pobycie w Arabii, „na pustyni”, gdzie przeżył „wielkie rekolekcje”, zgłębiał naukę Chrystusa, wyruszył do Jerozolimy, by nawiązać kontakt z apostołami. Dzięki interwencji św. Barnaby został ostatecznie przyjęty do grona apostołów, i to właśnie wraz z nim rozpoczął swą działalność misyjną w Antiochii, gdzie po pierwszej fali prześladowań schroniło się wielu chrześcijan. Po odwiedzeniu Cypru udał się do Antalii i Perge, stamtąd do miast Pamfilii, Pizydii i Likaonii – krain w południowej i centralno-południowej części Azji Mniejszej, gdzie zakładał pierwsze gminy chrześcijańskie.

Paweł odbył trzy wielkie podróże misyjne. Pierwszą, w latach 46–49, wraz z Barnabą i św. Markiem Ewangelistą, odbył m.in. we wspomnianej Antiochii Pizydyjskiej, Listrze i na Cyprze. Następnie wyruszył na zachód. W Troadzie przeżył wizję, po której zapragnął nieść wiarę chrześcijańską do Europy.

Tesaloniki, Ateny, Korynt, Efez i Jerozolimę odwiedził podczas drugiej wyprawy, wraz z Sylasem, Tymoteuszem i św. Łukaszem, w latach 50–52.

Trzecia podróż trwała najdłużej i objęła m.in.: Efez, Milet, Tyr, Rodos, Pergamon. To właśnie w Efezie, położonym w głębi wydłużonej zatoki morskiej, u ujścia Kajstrosu, Paweł spędził najważniejszy bodaj okres swej działalności. Za czasów Apostoła Narodów miało ono charakter miasta rzymskiego. To stąd pisał listy apostolskie do chrześcijańskich wspólnot, m.in. w Koryncie i Filippi.

Paweł nauczał publicznie, na placach i nad rzeką, gdzie najczęściej gromadzili się ludzie. Kiedy apostoł przybywał do jakiejś miejscowości, to zawsze głoszenie nauki o Chrystusie zaczynał od Żydów, swoich rodaków. Część z nich przyjmowała słowa wypowiadane przez Pawła, niektórzy je odrzucali. Potem udawał się do pogan, którym głosił Chrystusa. Szedł do tych, którzy oddawali cześć bożkom, wierzyli w zabobony. Zaczynał od podstaw, od prawdy o Jedynym Bogu, który nie pragnie ofiar ze zwierząt, ale ich miłości, że życie moralne jest sposobem oddawania czci Bogu. Dzielił się miłością Chrystusa, choć nierzadko doświadczał wzgardy, lekceważenia, a nawet prześladowań. Paweł wykazał się pedagogiczną wprost umiejętnością przemawiania do sumień nowych wspólnot.

Poprzez nałożenie rąk i ustanowienie starszych wspólnoty zakładał Kościoły lokalne, pisał do nich listy, był z nimi w stałym kontakcie, miał licznych współpracowników.

Wyjście poza krąg świata żydowskiego i misje św. Pawła wśród pogan określiły losy chrześcijaństwa. W sporach z niechrześcijańskimi kulturami chrześcijaństwo dowiodło swej siły, która później uczyni ją religią światową.

W wyniku działalności Apostoła Narodów, a także misyjnych podróży św. Piotra, św. Jana Ewangelisty i innych apostołów chrześcijaństwo znajdowało wyznawców poza Palestyną – w Egipcie, Azji Mniejszej, Syrii, Grecji, a także w Italii i Rzymie, gdzie Kościół istniał tam już prawdopodobnie przed przyjazdem św. Pawła.

Jak głosi tradycja, apostoł Tomasz dotarł do Indii, dworzanin etiopskiej królowej ochrzczony przez diakona Filipa zaniósł Ewangelię do wschodniej Afryki. Klemens, biskup Rzymu, oddał życie na Krymie, a w połowie II w. Ireneusz był biskupem w Lyonie, czyli w dzisiejszej Francji. Zresztą poświadczał on obecność gmin chrześcijańskich nawet w Germanii, w rzymskich miastach nad Renem. Istnienie chrześcijańskich kościołów w rzymskiej prowincji Afryki Północnej ze stolicą w Kartaginie potwierdzają wzmianki z 185 r. Stamtąd wiara rozprzestrzeniała się na tereny południowej Tunezji i Algierii.

Wróćmy jednak do Rzymu. Chrześcijanie nie do końca rozumieli wrogie nastawienie państwa rzymskiego. Ogromne cesarstwo z wielością ludów, narodów i kultur początkowo uważane było za błogosławieństwo Boże, bowiem ze swoją infrastrukturą, tolerancją religijną i centralizmem mogło służyć rozprzestrzenianiu się chrześcijaństwa. Tym bardziej katastrofalne w skutkach okazały się pierwsze prześladowania wyznawców Chrystusa, wywołane pogłoską głoszoną przez Nerona o chrześcijanach, jako winnych podpalenia Rzymu. Wiadomość o okrucieństwach lotem błyskawicy obiegła wszystkie gminy, także w Azji Mniejszej.  

 

Na krańcach świata

Chrześcijaństwo nigdy by się tak szeroko nie rozpowszechniło, gdyby relacje o Jezusie nie odzwierciedlały Jego rzeczywistej działalności. Gdyby nie dalekowzroczność chrześcijan, którzy udawali się z misją do pogan. Gdyby nie niezwykłe wprost zdolności adaptacyjne, umiejętność koncentrowania się na środowisku, w którym działali i gdyby nie fundamentalna prawowierność. Przekonanie, że Bóg chrześcijan to nie mityczna postać ani bezczasowa prawda. To, co budziło największą fascynację wśród pierwszych chrześcijan i pozwalało na znoszenie cierpień, a nawet męczeńską śmierć, to fakt, że Bóg jako osoba wkroczył w historię człowieka, został ukrzyżowany i zmartwychwstał.

Począwszy od Jerozolimy, chrześcijaństwo przez pierwsze dwa wieki rozprzestrzeniało się z niebywałą szybkością. Misjonarze korzystali z możliwości podróżowania i sieci dróg handlowych w obrębie Cesarstwa Rzymskiego. W 200 r. kościoły chrześcijańskie znajdowały się już na całym obszarze, od Azji Mniejszej po Hiszpanię.

Na Wschodzie chrześcijaństwo dotarło aż do Edessy (wschodnia Syria) i Mezopotamii, a ok. 200 r. zostało ogłoszone religią państwową dzięki konwersji domu królewskiego w Edessie. Już w II w. prowincja ta rywalizowała z Rzymem o prawo do zwierzchnictwa nad całym chrześcijaństwem. 

Jedno z ważniejszych źródeł, opisujących życie pierwszych chrześcijan, List do Diogneta przekonuje, że czym dla ciała jest dusza, tym dla świata są chrześcijanie zgromadzeni w Kościele. Z kolei Hermas, autor apokryficznego dzieła Pasterz, był przeświadczony, że „świat został stworzony ze względu na Kościół”, a Klemens Aleksandryjski, ojciec Kościoła, tłumaczył, że jeśli „czynem” Boga jest świat, to Jego intencją jest Kościół. Ten, który nieprzerwanie trwa do dziś, mimo że nie można podać konkretnej daty jego ustanowienia...

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki