Z Biblią na czerwonych światłach

O akcjach ewangelizacyjnych, Kościele zaprzyjaźnionym z mediami i o grze w jednej drużynie pod przewodnictwem Ducha Świętego z ks. Janem Byrtem, pastorem parafii ewangelicko-augsburskiej w Szczyrku rozmawia Paweł Piwowarczyk
Czyta się kilka minut

 
Znany jest Ksiądz z niekonwencjonalnych metod duszpasterskich
– Podstawowe zadanie każdego księdza katolickiego czy też ewangelickiego to zwiastowanie Ewangelii. Tego zwiastowania nie ograniczam jednak do budynku kościoła, bo uważam, że dziś są inne okoliczności. Dziś chrześcijaństwo przechodzi pewien kryzys. Coraz większa rzesza ludzi odwraca się od Boga. Ale nie wolno nam przez to lamentować, trzeba to oddać Bogu. Tylko On zmieni to nastawienie. Ale żeby to zmienił, to musi w nas, jak mówi św. Paweł, Słowo Boże zamieszkać obficie. Żeby tak się stało, trzeba z tym Słowem trafić do ludzi, wykorzystując nowe drogi, nowe, ciekawe środki docierania do ludzi.
 
Jakimi środkami chce to Ksiądz osiągać?
– Jedną z wielu akcji była propozycja wożenia na samochodach słowa Bożego. Przygotowałem 500 naklejek z cytatami z Biblii i niestety z trudem znalazłem tyleż samo kierowców chętnych do włączenia się do akcji.
 
Z czego wynikała niechęć ludzi?
– Wiele osób bało się, że zniszczą im samochody, jak zobaczą te cytaty. Choć ja osobiście słowo Boże wożę na samochodzie już pięć lat i jeszcze nigdy nikt mi samochodu nie zniszczył. Stojąc na czerwonych światłach, mój samochód stał się jakby Biblią. To była wymowna akcja. Nawet księża katoliccy przyjeżdżali i z entuzjazmem zabierali cytaty na swoje samochody.
 
Co było impulsem do takiej akcji?
– Kilka lat temu w Anglii na autobusach umieszczono napis: „Prawdopodobnie Boga nie ma. Przestań się więc zamartwiać i ciesz się życiem”. Wpadłem wtedy na pewien pomysł, który zrealizowałem z firmą przewozową ze Szczyrku. Zadzwoniłem do jej właściciela i zapytałem, czy gdybym zrobił mu napisy-naklejki z cytatami z Pisma Świętego, to czy woziłby je na autobusach. Odzew był pozytywny. Firma z Bielska-Białej, której właściciele reprezentują trzy wyznania – jest tam baptysta, katolik i ewangelik – bezpłatnie przekazała mi folię na naklejki, inna firma bezpłatnie wydrukowała napisy, które trafiły na autobusy: „Wierzysz w Boga! Nie jesteś sam”. To była świetna akcja i Bóg jej błogosławił, bo nic nas nie kosztowała. Wiele osób przyjęło to jako antidotum na akcję angielskich ateistów. Nowe napisy pojawią się znów na autobusach w okresie wielkanocnym w 2012 r.
To była jedna z pierwszych akcji. Potem drukowaliśmy też słowo Boże na koszulkach, które w setkach rozdawaliśmy w parafii. Niektóre drukarnie same zgłaszały się i chciały za darmo drukować biblijne cytaty. Podczas Tygodnia Kultury Beskidzkiej rozdawaliśmy wodę mineralną, a oprócz tego „wodę życia”, czyli Pisma Święte. Kilka tysięcy osób zabrało ze sobą Biblię do domu. Przy tych akcjach wielu ludzi pomagało bezpłatnie, dlatego kierowałem się zasadą: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.
 
Uważa Ksiądz, że przez takie duszpasterskie przedsięwzięcia umacnia się wiarę wśród ludzi?
– Nigdy nie chciałem, żeby ludzie manifestowali przynależność do Chrystusa, a w sercu nie mieli dla Niego miejsca. Przy każdej z akcji kładliśmy nacisk na autentyczność przekazu. Trzeba jednak zaznaczyć, że błędem Kościoła jest niekorzystanie lub zbyt rzadkie wykorzystywanie mediów. Gdyby Jezus chodził dziś po świecie, to z pewnością korzystałby z nich często. One mogą być doskonałym nośnikiem Ewangelii, doskonałym środkiem ewangelizacji. Wśród wielu redaktorów znajdziemy wielu antyklerykałów, ale w każdej redakcji znajdzie się też zawsze ktoś, kto ma niesamowicie otwarte serce dla Jezusa i dzięki takim osobom Ewangelia może trafiać dalej.
 
Przez te akcje było głośno o pastorze Byrcie i Kościele ewangelickim w Polsce…
– Nie traktuję tych akcji jako promocji swojej osoby, choć wielu mi to zarzuca. Sam często podpatruję katolickie strony, obserwuję, jakie akcje prowadzą księża, próbując przyciągnąć wiernych do Kościoła. To co dobre i ciekawe wykorzystuję również w swoich działaniach. Duch Święty czyni jedność w różnorodności. Czy to baptysta, katolik, czy ewangelik – każdy może mieć świetny sposób, który może realizować, zwiastując Dobrą Nowinę. Jeżeli kogoś pomysł przynosi dobry efekt, to można go naśladować.
Niektórzy zarzucali mi, że pcham się ze swoim Kościołem do domów. Wśród katolickich księży wciąż jest obawa, że stracą wyznawców. Robiąc akcje ewangelizacyjne w Wiśle i Szczyrku, dowiaduję się często, że nie są one akceptowane. A przecież ja chcę działać wspólnie. Naszą zasadą w Kościele ewangelickim jest to, że nie chcemy nikogo ewangelizować na siłę. Nie chcemy łowić z Kościoła katolickiego, jak niektórzy myślą. My chcemy łowić ludzi zagubionych – tych, którzy odeszli z naszego Kościoła czy też z Kościoła katolickiego. Jeśli uda się kogoś związać na nowo z Jezusem, to trzeba się cieszyć. Swojemu przyjacielowi z Kościoła katolickiego, proboszczowi ze Szczyrku, mówię, że jeśli się mu uda nawrócić alkoholika z mojej parafii i on będzie chodził do jego kościoła, to będę go chwalił do końca życia.
 
Tak Ksiądz rozumie ekumenizm?
– To wspólne działanie i zwiastowanie Jezusa Chrystusa. Niestety dla wielu ekumenizm ogranicza się zazwyczaj tylko do Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, do nabożeństwa i uroczystego spotkania, po którym wracamy do swoich parafii. Takich tygodni w roku powinno być więcej. Nie chodzi przecież tylko o to, żeby się jednorazowo kurtuazyjnie spotkać. Chciałbym, żeby to były proste, ale częstsze wspólne działania również ewangelizacyjne. A ewangelizujemy wspólnie nie do Kościoła ewangelickiego czy katolickiego, ale do Jezusa, który zbawia, bo to przynależność do Niego zbawia człowieka.
 
Co może pomóc jedności chrześcijan w Polsce?
– Z pewnością lepsze poznanie się Kościołów. Wiele nieporozumień wynika z braku wiedzy. Niejednokrotnie słyszę dziwne pytania wynikające właśnie z tej przyczyny. Co wy robicie w święta Bożego Narodzenia, jeśli nie macie choinki, prezentów i nie śpiewacie kolęd? Na szczęście skrajne są przypadki, że ktoś powtarza również liczne plotki przekazywane przez pradziadów, jak choćby ta, że nie należy chodzić do kościoła ewangelickiego, bo pod schodami świątyni leży zakopany obraz Matki Bożej i wchodząc bezcześci się go. Jezus mówi, żeby miłować bliźniego swego jak siebie samego. U mnie w parafii też zdarzały się nieprzychylne nastawienie do katolików. Cały czas zmieniam złe postawy, które się pojawiają zarówno u katolików, jak i wśród ewangelików. Staram się wyeliminować negatywne myślenie, że jeśli czegoś dobrego mój Kościół nie zrobił, to ja do tego ręki nie przyłożę. Każdy z Kościołów ma swoje talenty i powinien się nimi dzielić.
 
Gdyby Ksiądz mógł wymienić przykłady dobrej współpracy i dobrych wzajemnych relacji między katolikami i ewangelikami…
– Jest ich sporo. Choćby w szkole. Gdy nie mogę być obecny, zastępuje mnie ksiądz katolicki i ja jego na odwrót. Kapłan z parafii katolickiej ze Szczyrku nie opuszcza naszego domu podczas kolędy, my udajemy się do niego z życzeniami na święta. Na Kotarzu zbudowaliśmy „Ołtarz Europejski” z kamieni z każdego państwa z Europy. Przy ołtarzu gromadzi się również młodzież katolicka – gdyby podobny ołtarz zbudowali katolicy, również bym z niego korzystał. Wspólnie uczestniczymy w tygodniu ewangelizacyjnym.
W tej różnorodności wyznaniowej Śląska Cieszyńskiego dostrzegam wielką wartość. Inne tereny mogą nam pozazdrościć. Jest tyle wyznań i jedni uczą się od drugich, a Duch Święty nad tym panuje i pomaga w jedności. Jeśli zorientujemy się, że gramy w jednej drużynie, którą kieruje Duch Święty, to wygramy. Kościoły coraz bardziej widzą potrzebę ekumenicznego zbliżenia, bo wydaje mi się, że na Zachodzie za późno się przekonały o tym, że warto się do siebie zbliżać. Nie warto być twardym katolikiem czy twardym ewangelikiem, ale przede wszystkim człowiekiem miłującym, uczniem Jezusa Chrystusa.
 
 
 

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 2/2012