Cudowny Jezus z gnieźnieńskiej katedry

Krzyży w gnieźnieńskiej katedrze jest wiele. Najstarszy, szczerozłoty, ufundował sam król Bolesław Chrobry. Krzyż był potężny, ważył trzy razy tyle co król, ale w 1038 roku podczas najazdu Brzetysława został skradziony i wywieziony do Pragi, a dziś nie ma po nim śladu.
Czyta się kilka minut

 Katechezy katedralne: ks. Jan Kasprowicz

 

Krzyży w gnieźnieńskiej katedrze jest wiele. Najstarszy, szczerozłoty, ufundował sam król Bolesław Chrobry. Krzyż był potężny, ważył trzy razy tyle co król, ale w 1038 roku podczas najazdu Brzetysława został skradziony i wywieziony do Pragi, a dziś nie ma po nim śladu.

Najstarszy pośród katedralnych krzyży jest maleńki i dostrzegalny tylko dla wprawnego oka tego, kto wie, czego szukać. Pochodzi z roku 1075, podobnie jak całe Drzwi Gnieźnieńskie, bo na nich właśnie jest umieszczony: w scenie składania św. Wojciecha do grobu stojący przy nim duchowny trzyma laskę, zakończoną równoramiennym krzyżem.

Jest wreszcie krzyż, który najbardziej rzuca się w oczy: ten na belce łuku tęczowego, ufundowany na początku XV w. przez abp. Jakuba z Sienna.

Żaden jednak z tych krzyży nie nosi miana cudownego.

Cud

Mówi się za to o cudach innego krzyża – w zasadzie samej tylko pasyjki, stosunkowo niewielkiej i dziś niewidocznej, gdyż kaplica, w której się znajduje, jest remontowana. Historia owej cudownej pasyjki sięga połowy XVII w.

W lipcu 1655 r. do Polski wkroczyła armia szwedzka. Kolejne miasta padały pod jej naporem. W kwietniu 1656 r. polskie wojska pod dowództwem marszałka koronnego Jerzego Lubomirskiego i hetmana Stefana Czarnieckiego czekały pod Gnieznem na starcie z nadciągającą szwedzką armią. 27 kwietnia dowódcy zwrócili się do gnieźnieńskiej kapituły katedralnej z prośbą o odprawienie Mszy św. przy grobie św. Wojciecha.

Mszę odprawiono 29 kwietnia. Zgromadziła ona nie tylko rycerstwo i duchownych, ale również mieszkańców Gniezna. I oto podczas podniesienia wydarzył się cud: na niewielkim, gotyckim wizerunku Jezusa pojawił się krwawy pot, ściekający na rozpostarty pod nim korporał.

Świadek

Wśród zgromadzonych w katedrze był również młody husarz, Wespazjan Kochowski – przy okazji również poeta. On to opisał później to wielkie wydarzenie w swoich rocznikach: „Zaprawdę, nie było w tym żadnego oszukaństwa ani szalbierstwa, jakżeż bowiem wyciekający obficie płyn mógłby zostać ukryty w cienkim kawałku drzewa? Cud ten przeraził przypatrujących się, zadziwionych niezwykłością zdarzenia; również ja, który piszę te słowa, zdumiony i ciekawy, dotknąwszy palcem spadającej kropli, przekonałem się, że to prawdziwa krew płynie”.

Później, już w poetyckim utworze Postrzał w gnieźnieńskiej potrzebie daje świadectwo: „Przed potrzebą pod Gnieznem, w kościele katedralnym tamtecznym dwiema dniami krew ciekła z pasyjej Chrystusa Pana na ołtarzu ku północnej stronie, co prawie wszyscy widzieli. W sobotę ciec przestała; w niedzielę potrzeba z Duglasem, generałem szwedzkim, była”.

Rzeczywiście, szwedzki generał Duglas szybko znalazł się w potrzebie i już dwa dni później jego wojsko zostało pokonane przez hetmana Czarnieckiego. Sam Kochowski nieco zabobonnie uznał, że odniesiona w walce rana była dla niego karą: „Również ja (…) odebrałem dwa postrzały w ramię; było to, jak przypuszczam, karą za moją wścibską zuchwałość, żem tą samą ręką poważył się dotknąć owej purpurowej rosy, która, jak o tym wspominałem, w katedrze gnieźnieńskiej płynęła z krucyfiksu”.

Cześć

Zakrwawiony krzyż z gnieźnieńskiej katedry zaczął być gorliwie czczony przez wiernych. Sam król Jan Kazimierz wystarał się u prymasa o to, by wypożyczył mu pasyjkę, która aż do pokoju oliwskiego w 1668 r. jeździła z jego wojskiem w kaplicy polowej. Później umieszczono ją w kaplicy św. Michała, nazywanej odtąd kaplicą Pana Jezusa. Korporał zbroczony krwią przez długie lata wykładany był na ołtarzu dwa razy w roku: w uroczystości Znalezienia Krzyża i Podwyższenia Krzyża. W XVIII w. figurę ukrzyżowanego umieszczono w specjalnie dla niej zbudowanym ołtarzu i ozdobiono srebrnym wotum w kształcie winnej latorośli, wyrastającej w Golgoty.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2012