W Gnieźnie fontanna nie może kojarzyć się dobrze. Ta najważniejsza ustawiona była po to, żeby poniżyć miasto i jego mieszkańców. A wszystko zaczęło się dokładnie 90 lat temu…
Był rok 1922, kiedy to poznański architekt Roger Sławski położył przed ówczesnym prepozytem kapituły metropolitalnej „prace rysunkowe wszelkie na pomnik w Tumie”. Tak przypieczętowana została lokalizacja pomnika Bolesława Chrobrego w Gnieźnie i tak rozpoczęła się jego barwna, choć krótka historia.
Na koronację
Pomysł budowy pomnika króla Bolesława zrodził się w związku z 900. rocznicą jego koronacji w gnieźnieńskiej katedrze. Komitet organizacyjny obchodów jubileuszowych wydał odezwę do mieszkańców, a jego delegacja udała się do Warszawy, do prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i prymasa Edmunda Dalbora. Obaj przyjęli protektorat zarówno nad uroczystościami, jak i samą budową pomnika. W lokalnej prasie zaczęły ukazywać się okolicznościowe artykuły o królu Chrobrym, o dziejach katedry i Gniezna, a do mieszkańców miasta płynęły prośby o składanie ofiar.
Problemy
Propozycję wyrzeźbienia pomnika otrzymali dwaj poznańscy artyści: Władysław Marcinkowski i Marcin Rożek. Marcinkowski odmówił, argumentując to złym stanem zdrowia. Rożek, były powstaniec wielkopolski, zgodził się podjąć to wyzwanie. Nie było ono łatwe: trudnością dla rzeźbiarza było to, że rzeźba stanąć miała na niewielkim placu z dominującą katedrą. Sam kształt placu, który składał się z dwóch tarasów, połączonych schodami, również nie ułatwiał tego zadania.
Z armat
Po wyborze artysty przyszedł czas na wybór materiału. Konsultowano się tu ze specjalistami, a kluczowym okazał się głos rektora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, prof. Adolfa Szyszko-Bohusza, który stanowczo sprzeciwiał się użyciu kamienia pińczowskiego, jako zbyt mocno ulegającego wpływom atmosferycznym, a sugerował użycie brązu albo granitu.
Wobec tych sugestii bp Laubitz wysłał do ministra spraw wojskowych w Warszawie prośbę o przekazanie na budowę pomnika armat pruskich. Pisał: „Postać wielkiego Piasta stojącego w Gnieźnie na straży zachodnich kresów, w obronie których z odwiecznym wrogiem tak krwawe zwycięskie wiódł boje”. Ostatecznie ministerstwo przekazało brąz, ale nie z armat: oddano na ten cel trzy niemieckie pomniki, jedno działo i jedną zapasową głowę pomnika.
Zastępczy
Projekt i wstępny kosztorys pomnika Marcin Rożek przekazał w kwietniu 1925 r. Planowany monument miał być wysoki na 6,20 m z postacią wysoką na cztery metry. W następnym miesiącu projekt został zatwierdzony przez wojewodę poznańskiego. Jednocześnie trwało wielkie zbieranie pieniędzy na budowę – odezwy w tej sprawie wysyłano do osób prywatnych i instytucji w całej Polsce.
Marcin Rożek tymczasem, w udostępnionej mu hali fabryki Hipolita Cegielskiego, pracował nad gipsowym odlewem pomnika. Odlew był gotowy jesienią, 12 września 1925 r. ten właśnie pomnik z zastępczego materiału odsłonił prezydent Stanisław Wojciechowski podczas uroczystości 900. rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego.
Z brązu
W grudniu 1927 r. po niezbędnych poprawkach odlew przewieziony został do Warszawy, gdzie wykonano odlew z brązu. Kiedy 14 grudnia 1928 r. stanął on gotowy na dziedzińcu warszawskiej pracowni Łopieńskich, wzbudzał ogromne zainteresowanie mieszkańców stolicy: 12 części pomnika, mierzącego ponad cztery metry wysokości, ważyło w sumie ponad trzy tony. Wreszcie 14 kwietnia 1929 r. o godz. 15.00 postać Chrobrego załadowano na dwa samochody, a dwa dni później o godz. 18.00 dotarły do Gniezna.
Plecami do króla
Dalszą pracę przy pomniku opisuje autor brązowego odlewu, Tadeusz Łopieński: „Trzy tygodnie trwała mozolna praca przy montażu, ustawianiu, skręcaniu, zakuwaniu i ujednostajnianiu faktury przy liniach połączeń poszczególnych segmentów postaci. Swoistą ciekawostką dla dzisiejszego czytelnika, a także ówczesnych gnieźnieńskich gapiów był sposób, w jaki nasza dwuosobowa brygada dokonała scalenia popiersia Chrobrego o wadze 1 tony z dolną 2-tonową partią posągu. Aby skręcić brązowymi śrubami wewnętrzne poziome kołnierze montażowe statuy, dostawaliśmy się do jego wnętrza przez średnich rozmiarów otwór w plecach posągu. Nasze ustawiczne wędrówki i znikanie w czeluściach pomnika wzbudzało wówczas ogromne zaciekawienie obserwatorów stojących godzinami przed cokołem. Zmontowaliśmy wreszcie i zakuliśmy otwór włazowy w plecach posągu. Patynowanie było już dla nas, mimo rozmiarów statuy, dziecinną igraszką i gdy brygada miejscowych cieśli rozebrała rusztowanie i rozmontowała ramowy dźwig, dzięki któremu wciągaliśmy na granitowy cokół poszczególne elementy pomnika, rzeźba uwolniona z owych porodowych kleszczy zajaśniała całym swoim dostojeństwem”.
W kontekście
Ostatnim elementem pracy było dokonanie złoceń korony, zapinek od płaszcza, pasa, rękojeści miecza i ostróg – autorem tych złoceń była gnieźnieńska firma Sommerey. Postać króla stanęła na wysokim na cztery metry cokole, ozdobionym płaskorzeźbami z misją św. Wojciecha, koronacją Bolesława Chrobrego i sądem Chrobrego pod dębem. Cokół umieszczono na podeście z przywiezionego ze Szwecji granitu, a sam plac katedralny i skarpę umocniono stoma tysiącami kilogramów betonu, tworząc monumentalne schody.
Kilka lat później pomnik doczekał się swoich artystycznych dopowiedzeń – Marcin Rożek w 1936 r. wykonał 15 rzeźb postaci świętych i błogosławionych polskich, które zwieńczyły katedrę oraz płaskorzeźbę św. Jerzego walczącego ze smokiem, umieszczoną na frontowej ścianie kościoła św. Jerzego.
Symbol niepodległości
Jakie znaczenie miał pomnik Chrobrego dla gnieźnian i dla młodej, odradzającej się z niewoli Polski, można zrozumieć, czytając odezwę wydaną z okazji uroczystości jego odsłonięcia.
„Od chwili wyswobodzenia Gniezna z jarzma niewoli nie było nam danym przeżyć równie wielkiego święta. Po 10 latach trudu i mozołu około utrwalenia naszej zdobyczy, po tylu zmiennych losach, które w samym zaraniu naszej wolności wycisnęły nam niejedną łzę po utracie ojców i braci, poległych za świętą sprawę, nastał dla nas dzień tryumfu. Zmora niepewności usunęła się bezpowrotnie w cień; rozdarta przez zaborców Rzeczpospolita zrosła się znów w potężną całość, rozpoczynając nową, świetną kartę swej historii. Szyderstwom naszych wrogów – że Polska powstała do życia sezonowego – zadaliśmy ostateczny kłam przez wysiłek naszych mózgów i mięśni. Niepodległość Rzeczypospolitej stała się faktem twardym jak stal, rozpalona w ogniu gorącego patriotyzmu i wykuta w kowadle wspólnych wysiłków i pragnień. Odsłonięcie spiżowego pomnika Chrobrego wzrasta w tych warunkach do wielkiego symbolu utrwalonej już na wieczne czasy Niepodległości. Chwila odsłonięcia tego pomnika przez Prezydenta Rzeczypospolitej będzie aktem uroczystym, w którym pośrednio lub bezpośrednio weźmie udział cała Polska”.
Niezniszczalny
30 maja 1929 r. prezydent Ignacy Mościcki przy huku armatnich wystrzałów i dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego odsłonił pomnik Bolesława Chrobrego. Dziesięć lat później, w 1939 r. Niemcy opasali go łańcuchami i stalowymi linami, do których zaprzęgli artyleryjskie konie, perszerony, zdolne uciągnąć do półtorej tony jeden. Choć zwierzęta naparły całą siłą, pomnik ani drgnął. Nie zdołały go też zniszczyć traktory gąsienicowe. Oderwano więc posągowi głowę, a wiosną 1940 r. zaczęto rozbijać cokół i rozbierać rzeźbę na elementy składowe. Przyglądający się temu gnieźnianie krzyczeli ponoć: „Bolek, nie daj się!”
Fontanna
Autor pomnika, Marcin Rożek, trafił do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie zmarł z wycieńczenia w kwietniu 1944 r. A hitlerowcy w miejscu pomnika pierwszego polskiego króla wybudowali fontannę.
Obecny pomnik, będący rekonstrukcją pomnika autorstwa Marcina Rożka, po długich bojach toczonych w tej sprawie przez mieszkańców Gniezna, stanął przed katedrą w maju 1985 r. Krótko przed jego odsłonięciem, w czasie wykopów na ulicy Jeziornej, przypadkowo odnaleziono głowę króla – jedyny zachowany fragment cokołu przedwojennego pomnika.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













