Logo Przewdonik Katolicki

Ksiądz i siostra przy wigilijnym stole

Agnieszka Niewińska
Fot.

Dla wielu z nich święta i okres Adwentu, bezpośrednio je poprzedzający, to czas najintensywniejszej pracy w całym roku. Kiedy większość Polaków myśli, jak odpocząć i spędzić czas z rodziną, oni starają się pomóc im spędzić je jak najbliżej Pana Boga.

Dla wielu z nich święta i okres Adwentu, bezpośrednio je poprzedzający, to czas najintensywniejszej pracy w całym roku. Kiedy większość Polaków myśli, jak odpocząć i spędzić czas z rodziną, oni starają się pomóc im spędzić je jak najbliżej Pana Boga.

 
Pewnie wiele osób nawet nie zastanawiało się, w jaki sposób święta przeżywają osoby duchowne. Księża, siostry zakonne czy zakonnicy mają wiele specyficznych zwyczajów spędzania Bożego Narodzenia. Postanowiliśmy przybliżyć je Czytelnikom.
Święta w pracy
– U nas jest jak w każdym polskim domu. Żeby cieszyć się świętami Bożego Narodzenia, trzeba najpierw wiele rzeczy przygotować – mówi ks. Marek Matyba, proboszcz w parafii pw. Świętej Trójcy w Poznaniu. Przyznaje, że święta i poprzedzający je Adwent to dla księży czas wytężonej pracy. – Na płaszczyźnie duchowej, czyli rekolekcje, spowiedź święta, Roraty. Ale też na płaszczyźnie organizacyjnej. Trzeba przygotować chociażby wystrój kościoła, tak aby otwierał on serce na prawdę, że Bóg staje się człowiekiem – wylicza ks. Matyba. Dodaje, że choć zajęć jest sporo, to jest też dużo satysfakcji. – Trzeba zapomnieć o sobie i myśleć o tym, że żyjemy dla innych. A taka praca daje tysiąckrotny owoc – zaznacza.
Do wigilijnego stołu na plebanii zasiada aż sześciu księży. – Bo to największa parafia w Wielkopolsce – przyznaje ks. Matyba. Jak co roku, będzie wspólna modlitwa, okolicznościowe słowo i życzenia skierowane przez proboszcza do całej wspólnoty kapłanów. – Wieczerza wigilijna ma bardzo rodzinny klimat. To już jest święty czas, w którym nie rozprawiamy o szczegółach Pasterki, rzeczach do przygotowania – zaznacza ks. Matyba.
Pracę w parafii księża zawsze organizują tak, żeby każdy mógł podczas świąt odwiedzić najbliższych. – Dla nas pierwszą rodziną jest rodzina kapłańska, ale zawsze staramy się, żeby spędzić też trochę czasu z mamą, tatą czy rodzeństwem – zaznacza.
– To prawda, że święta i okres je poprzedzający spędzamy głównie w pracy – mówi ks. Zbigniew Przybylski z Gniezna.
– Ostatni tydzień przed świętami to czas, kiedy bardzo dużo ludzi przychodzi się wyspowiadać. Praktycznie w większości spędza się go w konfesjonale. Z jednej strony sprawia to, że nie ma prawie wcale czasu, by się do tych świąt przygotować, z drugiej – odczuwam wówczas radość z faktu, że tylu ludzi przychodzi pojednać się z Bogiem – opowiada.
Na posłudze duszpasterskiej upływa także pierwsze i drugie święto. – W tych dniach jest wiele Mszy św., więc trzeba być w parafii – mówi ks. Zbigniew.
– Nie znaczy to jednak, że nie znajdzie się czasu, by spotkać się z rodziną. Ja mam to szczęście, że od kiedy zostałem wyświęcony, we wszystkie Wigilie udawało mi się być w domu – opowiada i podkreśla, że księża często mają dwie wigilie: jedną w parafii, a drugą w domu rodzinnym. – Kiedy byłem wikariuszem w Trzemesznie, to najpierw jedliśmy wspólny obiad, a później proboszcz puszczał do domu nas – mówi. Jego zdaniem to, w jaki sposób ksiądz spędza święta, w dużej mierze zależy od posługi, jaką akurat pełni. – Kiedy byłem kapelanem szpitala w Gnieźnie, to praktycznie cały okres przedświąteczny poświęcony był spotkaniom z chorymi. Również w święta starałem się o nich pamiętać – opowiada.
Specyficznie wyglądają też święta kleryków. – Spędzają je w domu, ale większość z nich w tym czasie pomaga w swoich rodzinnych parafiach, więc mają sporo obowiązków. W Gnieźnie klerycy chodzą też do szpitali, grają i śpiewają kolędy oraz dzielą się z chorymi opłatkiem – mówi ks. Zbigniew.
Nie wszyscy klerycy spędzają jednak święta w domu. – W naszym seminarium jest tak, że zawsze jeden z roczników zostaje w święta na miejscu. W moich czasach był to IV rok. Ci klerycy pomagają podczas uroczystości bożonarodzeniowych w katedrze. Niejako w nagrodę są oni zapraszani na wspólną wigilię z księdzem prymasem. To był jedyny raz, kiedy nie byłem na wigilię w domu, ale te „kleryckie święta” zawsze wspominam bardzo miło – podkreśla ksiądz.
We wspólnocie
Razem święta spędzają też siostry zakonne. Siostry urszulanki szare wieczerzę wigilijną zaczynają lekturą Pisma Świętego. Co roku odczytywany jest też specjalny list z życzeniami dla wspólnoty od przełożonej generalnej. – To już tradycja – mówi s. Małgorzata Krupecka z warszawskiego domu urszulanek szarych. Siostry spędzają święta we wspólnocie zakonnej.
– Nasi bliscy mogą nas odwiedzać, ale my w święta nie jeździmy do rodziny.
Potrawy na wigilijny stół urszulanki przygotowują same. – W większych wspólnotach siostry zawsze mają swoją specjalizację. Jedne gotują, inne mają talenty artystyczne, więc zajmują się kwestiami dekoracyjnymi, ale w święta, kiedy jest więcej pracy, każdy stara się do niej włączyć, ozdabiając pierniki czy krojąc warzywa na sałatkę – mówi s. Małgorzata.
Jeśli siostry robią sobie jakieś podarunki, to symboliczne, np. owoce czy czekolada. Obdarowują za to ludzi wokół.
– W tym roku przygotowałyśmy 100 naprawdę sporych paczek dla ubogich. Dzięki nim będą mogli ugotować sobie w święta coś naprawdę dobrego – zdradza siostra. I dodaje, że tam, gdzie wspólnota ma duży lokal, organizuje wigilię dla ubogich, zaprasza samotnych na wieczerzę.
Choinka? – Zawsze żywa. Stawiamy ją w kaplicy i w refektarzu, czyli naszej jadalni – wyjaśnia s. Małgorzata. Nie brakuje też żłóbka.
Z kolei s. Barbara Dendor, benedyktynka z Jarosławia, zaznacza, że w jej klasztorze ogromne znaczenie ma Adwent. – To dla nas ważny czas radosnego oczekiwania, nawrócenia, przemiany, zastanowienia się nad życiem – wylicza. W Adwencie benedyktyni przygotowują także życzenia dla najbliższych i darczyńców, którzy wspierają materialnie siostry m.in. przy remoncie klasztornego budynku. – Mamy ich aż 5 tys. – podkreśla s. Barbara.
Boże Narodzenie siostry z Jarosławia spędzają w gronie rodziny – zakonnej. – Jesteśmy zakonem klauzurowym. Nie wyjeżdżamy z klasztoru, by spędzić święta z rodzicami czy rodzeństwem. Dla nas rodzina to rodzina zakonna – zwraca uwagę s. Barbara i dodaje, że na początku zakonnej drogi święta z dala od najbliższych bywają trudne. – Ja myślami wracałam do domu rodzinnego, do wspólnego ubierania choinki, życzeń, jakie składałam sobie z moim tatą – przyznaje. – Ale wstępując do klasztoru, zdajemy sobie sprawę, że staje się on naszą rodziną – wyjaśnia.
W Wigilię benedyktynki ubierają choinkę, przygotowują żłóbek i dwanaście potraw na wieczerzę. – Same robimy uszka, barszcz, rybę, kutię czy makowiec – wylicza s. Barbara. – W czasie nieszporów uroczyście wnosimy do kaplicy figurkę Dzieciątka Jezus i adorujemy żłóbek.
Podczas wieczerzy wigilijnej jest tradycyjny opłatek, życzenia, wspólne kolędowanie i prezenty pod choinkę. – Na przykład ręcznie robione karty czy podarunki od naszych darczyńców – mówi s. Barbara.
Potrawy z całej Polski
A jak Boże Narodzenie świętują zakonnicy? Filipini święta obchodzą w swoim klasztorze na Świętej Górze w Gostyniu. – Na co dzień jesteśmy rozproszeni po całej Polsce, ale święta spędzamy wspólnie, także z siostrami, które pracują na Świętej Górze. Do wigilii zasiada nawet 40 osób – zdradza ks. Adam Adamski, filipin.
– Zanim jednak usiądziemy do stołu, o godz. 17.00 spotykamy się w kaplicy na półgodzinnej adoracji. Chodzi o to, żeby przed wieczerzą się wyciszyć, wejść w świąteczny nastrój, bo do ostatniej chwili spowiadamy, przygotowujemy wystrój – zwraca uwagę ks. Dariusz Dąbrowski, wicesuperior Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu.
Potrawy na wigilijny stół przygotowują siostry. – Ponieważ jesteśmy z różnych części kraju, to i różne są potrawy – zaznacza ks. Adamski. – Makiełki, kutia, ryby w galarecie, pierogi, kompot z suszonych śliwek – wylicza ks. Dąbrowski.
Po wigilijnej kolacji wspólnie śpiewa się kolędy i pastorałki. Jest wręczanie prezentów.
– A klerycy zawsze na zakończenie mają przygotowany występ – mówi ks. Adamski.

Po kolacji księża rozjeżdżają się na Pasterki do okolicznych parafii, przez które zostali zaproszeni. Następnego dnia zbierają się na uroczystym świątecznym obiedzie. – Po każdym posiłku aż do 2 lutego śpiewamy jedną albo dwie kolędy – opowiada ks. Dąbrowski.                

 
 

– Na co dzień jesteśmy rozproszeni po całej Polsce, ale święta spędzamy wspólnie, także z siostrami, które pracują na Świętej Górze. Do wigilii zasiada nawet 40 osób – zdradza
ks. Adam Adamski, filipin
 
 
– Wieczerza wigilijna
ma bardzo rodzinny klimat.
To już jest święty czas, w którym nie rozprawiamy o szczegółach Pasterki, rzeczach do przygotowania – mówi
ks. Marek Matyba
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki