Logo Przewdonik Katolicki

Wkręceni w Taizé

Błażej Tobolski
Fot.

Oni już dawno zdecydowali: Jedziemy do Berlina!. I dobrze wiedzą, co ich czeka, bo to nie pierwsze Europejskie Spotkanie Młodych, w którym będą uczestniczyli. Zresztą, jak przekonują, Taizé po prostu wciąga.

Oni już dawno zdecydowali: „Jedziemy do Berlina!”. I dobrze wiedzą, co ich czeka, bo to nie pierwsze Europejskie Spotkanie Młodych, w którym będą uczestniczyli. Zresztą, jak przekonują, Taizé po prostu wciąga.

 
Młodzież z podpoznańskiego Kiekrza odlicza już dni do 34. Europejskiego Spotkania Młodych (ESM) w Berlinie. Większość z nich brała wcześniej udział w tego typu spotkaniach organizowanych przez braci ze Wspólnoty Ekumenicznej z Taizé. Wielu było też w tej francuskiej wiosce, gdzie w 1940 r. osiadł brat Roger i gdzie narodziła się Wspólnota. Dlatego są pełni entuzjazmu, którym zarażają swoich rówieśników, a hasło „Taizé” jakby dodawało im jeszcze skrzydeł. Nic więc dziwnego, że w tutejszej parafii pw. św. Michała Archanioła i Wniebowzięcia NMP działa jeden z ponad 170 zarejestrowanych w Polsce punktów przygotowań do tego wydarzenia.
 
Wszystko zaczęło się w Taizé
Osobą odpowiedzialną za kierski punkt przygotowań do ESM jest uśmiechnięta (zresztą nie ma tu ponuraków) maturzystka Jola Letkiewicz. Jednak, jak podkreślają młodzi, w przygotowania spotkań modlitewnych i organizację wyjazdu angażują się wszyscy z kilkuosobowej grupy stanowiącej serce tej inicjatywy w niewielkiej, przeszło 3-tysięcznej parafii w Kiekrzu. Przyznają też zgodnie, że „wszystko zaczęło się w Taizé”.
– Po raz pierwszy pojechałam do Taizé podczas wakacji w 2008 r. namówiona przez starszą koleżankę – wspomina Marysia Wasilewka, która także zdaje w tym roku maturę. – Nie za bardzo wówczas wiedziałam, co to jest, a kiedy sprawdziłam w internecie tę nazwę, trochę się przeraziłam. W programie dnia Wspólnoty zaplanowana była bowiem aż trzy razy modlitwa! Jednak nie zrezygnowałam, a potem już bardzo szybko to miejsce mnie po prostu zafascynowało – opowiada. Następnego lata wyruszyły do Taizé z Jolą i od tej pory, jak mówią, nie wyobrażają już sobie wakacji bez tego wyjazdu. – Tak już jest z Taizé, że kiedy się je odwiedzi, to chce się tam wracać – przekonują dziewczyny. – To wszystko, co tam przeżyłyśmy, zachęciło nas do tego, aby włączyć się w przygotowania do 32. Europejskiego Spotkania Młodzieży, którego gospodarzem pod koniec 2009 r. był Poznań – dopowiada Jola.
 
Klimat przeniesiony do parafii
Od czasu przygotowań do poznańskiego ESM duch Taizé na stałe zagościł w Kiekrzu. – Wówczas w tę inicjatywę „wkręciło” się więcej osób, z których powstała grupa spotykająca się co tydzień w piątkowe wieczory na modlitwach śpiewami z Taizé. Dołączył też do nas powstały w parafii zespół młodzieżowy, którego członkowie też odwiedzili w wakacje Taizé – zaznacza Jola. – Już w zeszłym roku z naszej parafii pojechało do Taizé kilkanaście osób i w tym roku prawie wszyscy byli tam ponownie. Natomiast za rok planujemy wyjazd aż na dwa tygodnie – cieszy się Marysia.
Od tegorocznego wyjazdu wakacyjnego swoją przygodę ze Wspólnotą rozpoczął także Stasiu Biber, obecnie uczeń I klasy liceum. – To było ważne wydarzenie w moim życiu, doświadczenie głębszego przeżycia wiary. Wszedłem w tę niesamowitą atmosferę Taizé, tym bardziej że nie byłem jeszcze na Europejskich Spotkaniach Młodych – dzieli się swoimi przeżyciami. Podkreśla też, że wielkie wrażenie zrobił na nim panujący tam podczas modlitwy klimat skupienia połączony z radością oraz cisza przeplatająca się ze śpiewem i rozważaniem Pisma Świętego. – To wszystko powraca podczas spotkań modlitewnych w naszej parafii, w których uczestniczę od jesieni – przyznaje, dodając, że zaraz też oczywiście włączył się w przygotowania do ESM w Berlinie.
 
Wiemy, po co tam jedziemy
Wagę przygotowań do każdego ESM podkreślają bracia z Taizé, ale również młodzież jest przekonana o ich znaczeniu. – Dzięki nim bardziej świadomie uczestniczy się potem w samym spotkaniu. Głębiej można je przeżyć i więcej czerpać z niego dla siebie – tłumaczy Marysia. – Przygotowania są też po to, żeby po prostu wiedzieć, po co się jedzie na Europejskie Spotkania Młodych – stwierdza Jola. Młodzi przyznają też, że te wspólne spotkania i modlitwa bardzo ich zbliżają do siebie (i do Boga). W tym czasie mają także okazję lepiej poznać Pismo Święte, którego fragmenty bracia rozsyłają do punktów przygotowań wraz z komentarzami i tematami do refleksji. Myślą przewodnią tegorocznych rozważań i ESM jest „Radość serca – pełnia życia”, która została sformułowana na podstawie Listu z Chile brata Aloisa, przeora Wspólnoty. Pyta on w nim m.in. skąd czerpać radość, której każdy z nas szuka? Tym bardziej że tak naprawdę pragniemy nie przelotnej radości, lecz takiej, której nikt i nic nam nie odbierze, takiej, która „napełnia duszę do głębi”.
 
Być na ESM...
Szansą na odnalezienie tej radości są na pewno Europejskie Spotkania Młodych. Wielu doświadcza jej też w Taizé. – Niesamowitym, choć zupełnie innym przeżyciem jest udział we wspólnej modlitwie w Taizé i w nabożeństwie podczas Europejskiego Spotkania Młodych, gdzie u stóp krzyża trwa w skupieniu, z płonącymi świeczkami w dłoniach razem kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi – wyznaje licealistka Magda Dzięcioł, która „weszła” w Taizé w czasie przygotowań do poznańskiego ESM. Spotkania są też dla niej okazją do poznania nowych ludzi i wymiany z nimi doświadczeń podczas odbywających się w tym czasie warsztatów. – Ich tematyka jest tak różnorodna, że każdy znajdzie coś interesującego dla siebie. I na pewno się dogada, nawet jeśli nie zna żadnego języka obcego. Zawsze bowiem znajdzie się ktoś, kto pomoże i przetłumaczy, a tego przeżycia, jakim jest udział w spotkaniu, się nie zapomina – zachęca Magda.
 
To Jezus nas pociąga
– Ja także jestem dobrym przykładem tego, że Taizé uzależnia. Byłem w ubiegłym roku w Rotterdamie, byłem też w Taizé i zamierzam już co roku tam jeździć – zapewnia Grzegorz, student Politechniki Poznańskiej, który do Kiekrza na spotkania przygotowujące do ESM przyjeżdża z samego Poznania. – Dlaczego tu? Bo jest fajna atmosfera i ludzie – wyjaśnia.
Fenomen „uzależnienia” od Taizé prosto tłumaczy ks. Piotr Mańczak, wikariusz w Kiekrzu i duszpasterz tutejszej młodzieży. – Ta Wspólnota przybliża do Jezusa, stawia człowieka w Jego świetle i pomaga dokonać wyboru. Jeśli wybierzemy Chrystusa, to wchodzi On w nasze życie, pociąga za sobą i chcemy już zawsze być z Nim – mówi kapłan, który pierwszy raz wyjechał z młodzieżą do Taizé pięć lat temu. Bardzo go też cieszy, że młodzi chcą kontynuować to, co przeżyli w kontakcie ze Wspólnotą także w parafii. Jednocześnie nie dziwi go to pragnienie spotykania się i modlitwy. – Taka jest przecież idea miłości. Kiedy człowiek jej doświadczy, chce się nią dzielić z innymi i promieniuje nią na swoje otoczenie – tłumaczy.
 
 

 Dołącz do nas w Berlinie!
Nawet jeśli nie uczestniczyłeś w przygotowaniach do tegorocznego ESM, możesz pojechać do Berlina (to przecież nie tak daleko) i wziąć udział we wspólnych modlitwach południowych i wieczornych odbywających się w dniach 28–31 grudnia w halach targowych Messegelände. A warto, bo to naprawdę niesamowite przeżycie! Szczegóły na: www.taize.fr/pl.
 
 
Warto zabrać ze sobą...
Tym, którzy na ESM jadą pierwszy raz, młodzież z Kiekrza podpowiada, aby wziąć ze sobą jakiś drobny upominek jako symboliczny wyraz wdzięczności dla rodziny, która będzie nas tam gościć. W tym roku koniecznie trzeba też zabrać dodatkowo np. trochę środków opatrunkowych czy podstawowych leków, aby wspomóc akcję pomocy humanitarnej dla mieszkańców Korei Północnej o kryptonimie „Operacja Nadzieja”.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki