Logo Przewdonik Katolicki

Konsumpcja kontra asceza

Ks. Mariusz Pohl
Fot.

Rozpoczynamy święty czas Adwentu: czas oczekiwania i przygotowania na Boże Narodzenie i na powtórne przyjście Chrystusa. Kościół przywiązuje wielką wagę do przeżywania Adwentu.

Adwentowe pokusy i pułapki (1)

 
 

 
Przez wieki wypracował wiele adwentowych elementów: Msza roratna dla dzieci z lampionami i losowaniem figurek, wieniec adwentowy z czterema świecami, rekolekcje i spowiedź adwentowa, dobre postanowienia, różne formy umartwień i samodyscypliny. Przynosi to najczęściej doskonałe owoce. Dzięki temu przeżycie Pasterki będzie prawdziwą eksplozją radości.
Znawcy życia duchowego twierdzą, że gdy jakaś dziedzina pobożności jest szczególnie wartościowa, wtedy szatan natychmiast zaczyna ją atakować: pojawiają się wzmożone trudności i pokusy, wątpliwości, lęk. Człowiek traci pewność obranej drogi i zaczyna rozważać argumenty przeciw niej. Ale o wiele bardziej niebezpieczną metodą odwodzenia od Boga jest zobojętnianie, przemilczanie, ośmieszanie, zafałszowywanie i odwracanie uwagi. Wszystkie te objawy możemy wyraźnie odczuć w Adwencie. Warto być na nie wyczulonym, warto wiedzieć, jak się im przeciwstawić, by dobrze wykorzystać adwentową łaskę.
 
W poszukiwaniu istoty Adwentu
Na pewno każdy z nas, starszych, doskonale pamięta z czasów dzieciństwa – z lat 60. czy 70. – przedświąteczną atmosferę ulic, sklepowych wystaw, domów. Może dlatego, że sklepy bywały wtedy raczej puste, ulice szare, a w portfelach było niewiele pieniędzy, umieliśmy cieszyć się każdym przejawem świąt i świętowania i szanować je.
Dziś jest inaczej. Już nazajutrz po uroczystości Wszystkich Świętych z hipermarketów i dużych sklepów znikają nagle stosy zniczy i prawie natychmiast pojawiają się sztuczne choinki, bombki i ozdoby choinkowe, światełka, stroje gwiazdorów itp. Chwilę później z głośników słychać już nastrojowe dźwięki kolęd, a między półkami zaczynają się snuć poprzebierani gwiazdorzy, zachęcając do wzmożonych zakupów.
Obawiam się, że jest to jedno z większych zagrożeń dla właściwego przeżywania Adwentu – wypaczenie i zafałszowanie jego istoty. Zakupy, prezenty i suto zastawiony stół, które miały wyrażać niekłamaną radość z narodzenia Pana, stały się celem samym w sobie. Zostały gruntownie zamienione proporcje celu i środków, które miały tylko do niego prowadzić. W dodatku Adwent, który miał być czasem przygotowania do Bożego Narodzenia, stał się czasem handlowych żniw, festiwalem reklamy i zakupów.
 
„Nie można dwom panom służyć…”
Trudno jest pogodzić te dwie sfery: ascezę i konsumpcję, bo zgodnie ze słowami Chrystusa „nie można dwom panom służyć”. Dlatego też chrześcijanie powinni zachować umiar w zakupach. W dzisiejszych czasach jest to i łatwe, i trudne. Łatwe, bo sklepy są suto zaopatrzone. To nie to, co w latach osiemdziesiątych, gdzie po pomarańcze, szynkę i kawę trzeba było stać w wielogodzinnych kolejkach, a na jednego karpia były zapisy. Dziś wszystkie świąteczne zakupy można zrobić jednego dnia, pod jednym dachem. Jedynym ograniczeniem jest pojemność bagażnika samochodu i zasobność karty płatniczej.
I tu rodzi się trudność: jak połapać się w tej obfitości dóbr, cen, promocji, reklam. Jak znaleźć czas – już nie na stanie w kolejkach, ale na zobaczenie, wybór i kupno tego wszystkiego, co zachwalają nam reklamy? I jak znaleźć na to wszystko pieniądze, na czym zaoszczędzić?
To nie są tylko dylematy natury technicznej czy finansowej. Ma to wielki wpływ na kształtowanie naszej świadomości, mentalności, praktycznego sposobu myślenia i hierarchii wartości. Spróbujmy dostrzec, jak nas to wszystko zmieniło. Sam nie poznaję siebie, przywołując wspomnienia sprzed dwudziestu paru lat. Przygotowania do świąt polegały wtedy głównie na perfekcyjnym wysprzątaniu mieszkania, przygotowywaniu ozdób choinkowych, poszukiwaniu sianka na stół wigilijny. Pamiętam, że wraz z młodzieżą ręcznie robiliśmy kartki z życzeniami świątecznymi, a na prezenty wyszukiwałem w księgarni kilka książek. Resztę czasu – jako ksiądz – spędzałem w konfesjonale, spowiadając długie kolejki penitentów.
Dziś kolejność jest inna: na pierwszym miejscu są zakupy, często ponad finansową miarę. Wielu daje się nabrać na reklamę kredytów konsumpcyjnych lub – co gorsza – tzw. natychmiastowych pożyczek. Są one natychmiastowe tylko do wzięcia, natomiast spłaca się je na ogół w nieskończoność, z horrendalnymi odsetkami. Dzieci i rodzice wertują całymi godzinami gazetki promocyjne i reklamowe pobliskich hipermarketów. Nic dziwnego, że na Roraty, rekolekcje i spowiedź nie ma już czasu. Ale też i w natłoku pragnień rozbudzonej wyobraźni nie ma się już głowy do parafialnej oferty. Oślepieni jaskrawym światłem reklam, tracimy wrażliwość na nikłe światełka roratnych lampionów.
 
*
 
Ale gdy z tego rozświetlonego świata neonów i sklepowych wystaw wejdziemy w mrok i ciszę kościoła, gdy trochę poczekamy do rozpoczęcia Rorat, gdy zaczną schodzić się dzieci, a kościelny wygasi światła przed rozpoczęciem Mszy św., wtedy lampiony zapłoną cudownym, ciepłym światłem, rozpraszającym mroki i chłód kościoła. Dopiero w tej przejmującej ciszy i ciemności uświadamiamy sobie, jak bardzo potrzebujemy takiego światła i ciepła. Wtedy na nowo przywracamy właściwe proporcje adwentowym atrakcjom. Obyśmy zdobyli się na odwagę przełamania presji zakupów i na wejście do kościoła.
 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki