Logo Przewdonik Katolicki

Sejm reform czy sporów?

Jarosław Stróżyk
Fot.

Premier Donald Tusk zapowiada, że nowy parlament zajmie się kluczowymi reformami. Po pierwszym posiedzeniu widać wyraźnie, że na pewno nie zabraknie w nim emocji i ostrych sporów.

 

 

– W najbliższych tygodniach będziemy musieli udowodnić, że stać nas na trudne decyzje –zapowiedział Donald Tusk na Radzie Krajowej PO. Najpilniejsze zmiany, którymi miałby zająć się nowy parlament, to m. in. konsolidacja finansów publicznych, reforma emerytur i KRUS, dokończenie reformy służby zdrowia oraz przełamanie oporu administracji w sprawie deregulacji. – Reform nie można już dłużej odwlekać. To będzie Sejm odważnych zmian –deklarują politycy Platformy Obywatelskiej. Szczegółowy program reform premier przedstawi w swoim expose, które powinien wygłosić w Sejmie jeszcze w listopadzie.
Do tych zapowiedzi sceptycznie podchodzi opozycja oraz eksperci. – Ile to już razy słyszeliśmy, że PO i rząd rozpoczynają ofensywę legislacyjną, poważnie biorą się za reformy. Premier Tusk swego czasu nawet przeniósł się do Sejmu, by pilnować tych prac i co z tego wyszło? Wielkie nic – mówią politycy PiS.
– Wydaje się jednak, że po swoim ponownym zwycięstwie wyborczym premier Tusk i PO ma na tyle niepodważalną pozycję, że teraz rzeczywiście może się za te reformy zabrać – uważa dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW.
 
Tusk rozdaje karty
Jedno jest pewne. Pierwsze posiedzenie nowego parlamentu pokazało, czego możemy się po nim spodziewać. 8 listopada wybrano jego władze, a rząd podał się do dymisji. Szybko rozpętała się też pierwsza awantura – o katastrofę smoleńską. Jednak politycznie ten dzień należał do PO i jej lidera, który wyraźnie pokazywał, kto w nowej kadencji będzie rozdawał karty.
Politolodzy podkreślają, że pierwszy raz w historii III RP pozycja szefa rządu względem parlamentu jest tak silna. Wybór na marszałka zaufanej współpracownicy premiera Ewy Kopacz, która ma pilnować, by w Sejmie nic nie działo się bez jego wiedzy i woli, jest tego najlepszym przykładem. – To będzie parlament, który będzie jedynie realizował zadania powierzone mu przez Tuska. Powoli przestaje to być system parlamentarno-gabinetowy, a zmienia się w gabinetowo-parlamentarny a nawet kanclerski. Można powiedzieć, że Donald Tusk realizuje niegdysiejsze marzenie Leszka Millera, by rządzić w Polsce na wzór niemieckiego kanclerza – uważa dr Maciej Drzonek, politolog z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Premier Tusk zresztą w symboliczny sposób pokazał to już na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Na sali sejmowej doszło do sporu o dymisję rządu. Premier Tusk złożył ją na ręce marszałka seniora Sejmu VII kadencji Józefa Zycha. Fakt, że stało się to w takiej formie, a nie podczas publicznego wystąpienia w Sejmie, oburzył posłów. Tadeusz Iwiński (SLD) domagał się wyjaśnień, dlaczego premier złamał parlamentarny zwyczaj. Ale premier wcale nie odniósł się do krytyki. Politycy PO nie kryją: – Tusk nie ceni parlamentu, dlatego wolał składać dymisję w Kancelarii Prezydenta. To najlepiej pokazuje, jak będzie traktował nowy Sejm.
 
Emocji nie zabraknie
Nie znaczy to wcale, że w nowym parlamencie zabraknie emocji. Już pierwsze posiedzenie pokazało, że może ich być całkiem sporo. Wybór Ewy Kopacz na marszałka poprzedziła gorąca debata. Posłowie PiS zarzucali Kopacz, że kłamała w swoich wypowiedziach m.in. na temat udziału polskich lekarzy w sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. – Kłamstwo smoleńskie ciąży nad nami na kształt kłamstwa katyńskiego – mówił Antoni Macierewicz (PiS) i oskarżał Kopacz, że jest współodpowiedzialna za sytuację, w której do dziś nie poznaliśmy ostatecznych przyczyn katastrofy.
Z kolei posłanka Małgorzata Gosiewska (PiS) odczytała list części rodzin ofiar katastrofy. „Państwo polskie za sprawą swoich przedstawicieli nie zdało egzaminu; najbardziej zadziwiający i oburzający jest fakt, że osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy, zamiast ponieść konsekwencje, pretendują do najwyższych stanowisk w Polsce”, czytała.
– Proszę was, nie żerujcie więcej na tej tragedii, pozwólcie odejść zmarłym i pozwólcie żyć żywym – odpowiadał posłom PiS w imieniu PO poseł Sławomir Nowak.
– Katastrofa smoleńska to tylko jeden z tematów, który w nadchodzącej kadencji będzie wywoływał w Sejmie duże emocje - przewiduje dr Biskup. - W nowym parlamencie mamy aż sześć klubów. To dużo. W tej sytuacji możemy być pewni, że posłowie by zaistnieć będą sięgać po mocne argumenty i nie unikać kontrowersyjnych wystąpień.
 
Wojna światopoglądowa
Z pewnością dużo emocji wywołają też spory światopoglądowe. Obecność w parlamencie Janusza Palikota i jego posłów oraz polityków SLD gwarantuje, że pojawi się wiele inicjatyw wymierzonych w Kościół i wartości chrześcijańskie. Zresztą na wiele dni przed tym zanim zebrał się nowy parlament, media już żyły inicjatywą Palikota, który domaga się usunięcia krzyża z sali sejmowej. Temat z pewnością szybko nie zniknie, a wkrótce pojawią się kolejne – aborcja czy „małżeństwa” homoseksualne.
Na szczęście w parlamencie znalazło się również sporo polityków, dla których wartości chrześcijańskie są ważne, i miejmy nadzieję, że nie dadzą się oni łatwo zakrzyczeć Palikotowi i jego stronnikom. Swój sprzeciw pokazali już na pierwszym posiedzeniu Sejmu podczas wyboru wicemarszałków. Zgodnie z przyjętą uchwałą wybranych miało zostać pięciu zastępców Ewy Kopacz. Zgłoszono też pięć kandydatur: Cezarego Grabarczyka (PO), Marka Kuchcińskiego (PiS), Eugeniusza Grzeszczaka (PSL), Wandy Nowickiej (Ruch Palikota) oraz Jerzego Wenderlicha (SLD).
Głosowanie wydawało się formalnością, jednak niespodziewanie kandydatka Ruchu Palikota nie uzyskała wymaganej większości. Przeciw głosowali posłowie PiS i Klubu Solidarna Polska, ale kluczowe okazały się głosy polityków Platformy: 20 było przeciw Nowickiej, a wstrzymało się od głosu aż 65. Nowicka jest znaną feministką i działaczką proaborcyjną. Politycy nie kryli, że to właśnie jej radykalne poglądy w tych sprawach zdecydowały, iż głosowali przeciw jej kandydaturze.  
– To skandal. O ile po PiS można się było tego spodziewać, to zachowanie Platformy jest zadziwiające – oburzał się po głosowaniu Janusz Palikot. Klub jego partii nie zamierzał się poddać i zgłosił Nowicką ponownie. Okazję obsadzenia wolnego stanowiska wicemarszałka próbował wykorzystać Klub Solidarna Polska. Zgłosił kandydaturę Beaty Kempy. Bezskutecznie.
W drugim głosowaniu Platforma wprowadziła jednak dyscyplinę klubową i Nowicka została wybrana wicemarszałkiem.
– Głosowanie było doskonałą okazją, by Sejm zastopował marsz Palikota. Niestety Tusk złamał swoim posłom kręgosłupy ideowe i PO zdecydowała się pójść w objęcia Palikota – komentowała wyniki głosowania Beata Kempa.
Mimo tego i innych podobnych głosów rozczarowania ta sprawa pokazała wyraźnie, że także w Platformie znajduje się grupa ok. 100 posłów, którzy łatwo nie zgodzą się na przeprowadzenie rewolucji światopoglądowej. To i nadzieja na ewentualne reformy sprawia, że na nadchodzącą kadencję Sejmu można mimo licznych obaw patrzyć z pewną nutką optymizmu.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki