Kontener Miłosza

Zagonieni, wiecznie spóźnieni. Poezja? Miłosz? Raczej praca, dom, zakupy. Noblista jednak sam upomina się o swoje. Zachęca do poznania. Wystarczy wejść do kontenera-repliki krakowskiego pokoju mistrza. Wygodnie usiąść i zacząć chłonąć to, co stworzył.
Czyta się kilka minut

 

Kontener stanął na poznańskim Starym Rynku 30 czerwca. Tego dnia wiek temu urodził się znakomity poeta, tłumacz, noblista Czesław Miłosz. Obiekt jest niezwykły – przez dwie przeszklone ściany widać w nim gustownie, acz skromnie umeblowany pokój-biuro. Do zajrzenia do środka zachęca napis: „Prosimy dotykać eksponaty”.

Regał z IKEI i kubek z Bolesławca

Wchodzę w świat poezji. Siadam przy drewnianym biurku, biorę do ręki olbrzymią, białą lupę i wertując opasłe tomisko z napisem: Wiersze wszystkie Czesław Miłosz, zatapiam się w twórczość mistrza. Otoczenie choć nie oryginalne, odwzorowane jest w najmniejszych detalach. Zadbał o to m.in. Zbyszko Dzięgielewski pomysłodawca instalacji Czesław Miłosz Live i jeden z dwóch, obok Tomka Kalitko, jej twórców. – Naszym założeniem było oddanie surowego klimatu krakowskiego mieszkania Miłosza. Chociaż wiele tam po jego śmierci się zmieniło, to dzięki asystentce mistrza, Agnieszce Kosińskiej, udało się odtworzyć stan z okresu życia noblisty – mówi. Zaraz potem robi inwenturę: „W gabinecie jest regał z IKEI, a na nim książki identyczne z tymi, które miał Miłosz, taka sama jest też ogromna biała lupa, granatowy kubek w białe kropki z Bolesławca czy laptop, na którym pisał mistrz. Ten ostatni nie jest identyczny, ale bardzo podobny, bo Miłosz tworzył na modelu 180, a nam udało się zdobyć kilkunastoletniego Maca 190”. Zbieżne z oryginałami są też biurko, krzesło, fotel czy dywan. Intryguje stojąca przy wyjściu stara, wysłużona już walizka. – Miłosz był tak naprawdę podróżnikiem i spędził życie w wielu miejscach na ziemi, stąd ta walizka – wyjaśnia Dzięgielewski.

Na regale blisko 200 pozycji. Nobliści: Szymborska, Zagajewski. Szczególną uwagę zwraca biografia Miłosza autorstwa Andrzeja Franaszka. – On pisał ją 10 lat. Jest naprawdę dobra. Poza tym rozwiewa wiele kontrowersji, które narosły wokół noblisty. Bo Miłosz był konsekwentny, nie ulegał nikomu: ani tym z lewa, ani tym z prawa. Miał przeciwko sobie PRL, z którego uciekł. Bardzo krytycznie podchodził też do Polonii, która celebrowała polskość bez pracy organicznej. Wiele zrobił dla kraju, wykładając w Berkeley, czy tłumacząc poetów drugiego obiegu, choćby Herberta – mówi Anna Piasek-Bosacka członek zarządu Fundacji Sztuki i Edukacji Filmowej SZTUKA POZNANIA, od samego początku związana z projektem. To ona przez pół roku pozyskiwała środki oraz sponsorów, by instalacja doszła do skutku.

Oeconomia Divina i przemyt z Paryża

W pokoju jest cicho, refleksyjnie, przytulnie, co tworzy niezwykły dysonans w zestawieniu z gwarem ulicy. Jedyny dźwięk zakłócający spokój wnętrza to wydobywający się z czarnych głośników charakterystyczny głos Miłosza czytającego swoje wiersze. – Nagranie zarejestrowane zostało podczas spotkania z okazji 85. urodzin Miłosza zorganizowanego przez Pen Klub i Polskie Radio Bis. Tych wierszy Miłosz wybrał wtedy ok. 40. My subiektywnie skróciliśmy tę listę do 10 – tłumaczy Dzięgielewski. Wśród nich jest jeden z ulubionych pana Zbyszka – Sens. O sens pytam także i ja, tyle że w kontekście całej instalacji. – Chodziło o przełamanie stereotypu obchodzenia rocznic, szczególnie tych dotyczących postaci ze świata literatury, w taki bardzo klasyczny sposób przez wykłady, odczyty, prelekcje. Chcieliśmy, by z Miłoszem mógł się spotkać każdy, do tego w miejscu zupełnie przypadkowym. Mam nadzieję, że wielu niemających dużej wiedzy na temat Miłosza, ale i tego, że obchodzimy obecnie jego rok, wejdzie do kontenera zaintrygowanych jego wyglądem i nietypowym wnętrzem – wyjaśnia współtwórca projektu. Nietypowe są też wspomnienia związane z Miłoszem. Anna Piasek-Bosacka pamięta, jak w roku 1986 jej rodzice przemycali z Paryża dzieła poety wydawane przez Kulturę: „On wyrażał wszystko to, o czym oni bali się mówić”. Jeszcze inne wspomnienia z twórczością noblisty ma Grzegorz Osztynowicz. – Opowiadał mi jak w 1981 r. wszedł w posiadanie jednego z wierszy Miłosza – Oeconomia Divina, który go tak zafascynował, że na jego bazie w ciągu trzech lat stworzył niezwykłą wystawę fotograficzną, składającą się z 60 zdjęć zamieszczonych na dużym owalu zawieszonym pod sufitem. Bardzo nowatorską i odważną jak na tamten czas – opowiada o spotkaniu z Osztynowiczem Dzięgielewski.

Kontener Miłosza po dwóch tygodniach kończy swój żywot w Poznaniu. Teraz czas na Narodowe Centrum Kultury i Forum Ekonomiczne. – W Warszawie będziemy przez dwa tygodnie sierpnia, a w Krynicy od 7 do 9 września – zapowiada Piasek-Bosacka. Warto, by te daty zapamiętali szczególnie ci, którzy z Miłoszem w kontenerze się jeszcze nie spotkali.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2011