Logo Przewdonik Katolicki

Kontener Miłosza

Michał Bondyra
Fot.

Zagonieni, wiecznie spóźnieni. Poezja? Miłosz? Raczej praca, dom, zakupy. Noblista jednak sam upomina się o swoje. Zachęca do poznania. Wystarczy wejść do kontenera-repliki krakowskiego pokoju mistrza. Wygodnie usiąść i zacząć chłonąć to, co stworzył.


 

Kontener stanął na poznańskim Starym Rynku 30 czerwca. Tego dnia wiek temu urodził się znakomity poeta, tłumacz, noblista Czesław Miłosz. Obiekt jest niezwykły – przez dwie przeszklone ściany widać w nim gustownie, acz skromnie umeblowany pokój-biuro. Do zajrzenia do środka zachęca napis: „Prosimy dotykać eksponaty”.

 

Regał z IKEI i kubek z Bolesławca

Wchodzę w świat poezji. Siadam przy drewnianym biurku, biorę do ręki olbrzymią, białą lupę i wertując opasłe tomisko z napisem: Wiersze wszystkie Czesław Miłosz, zatapiam się w twórczość mistrza. Otoczenie choć nie oryginalne, odwzorowane jest w najmniejszych detalach. Zadbał o to m.in. Zbyszko Dzięgielewski pomysłodawca instalacji Czesław Miłosz Live i jeden z dwóch, obok Tomka Kalitko, jej twórców. – Naszym założeniem było oddanie surowego klimatu krakowskiego mieszkania Miłosza. Chociaż wiele tam po jego śmierci się zmieniło, to dzięki asystentce mistrza, Agnieszce Kosińskiej, udało się odtworzyć stan z okresu życia noblisty – mówi. Zaraz potem robi inwenturę: „W gabinecie jest regał z IKEI, a na nim książki identyczne z tymi, które miał Miłosz, taka sama jest też ogromna biała lupa, granatowy kubek w białe kropki z Bolesławca czy laptop, na którym pisał mistrz. Ten ostatni nie jest identyczny, ale bardzo podobny, bo Miłosz tworzył na modelu 180, a nam udało się zdobyć kilkunastoletniego Maca 190”. Zbieżne z oryginałami są też biurko, krzesło, fotel czy dywan. Intryguje stojąca przy wyjściu stara, wysłużona już walizka. – Miłosz był tak naprawdę podróżnikiem i spędził życie w wielu miejscach na ziemi, stąd ta walizka – wyjaśnia Dzięgielewski.

Na regale blisko 200 pozycji. Nobliści: Szymborska, Zagajewski. Szczególną uwagę zwraca biografia Miłosza autorstwa Andrzeja Franaszka. – On pisał ją 10 lat. Jest naprawdę dobra. Poza tym rozwiewa wiele kontrowersji, które narosły wokół noblisty. Bo Miłosz był konsekwentny, nie ulegał nikomu: ani tym z lewa, ani tym z prawa. Miał przeciwko sobie PRL, z którego uciekł. Bardzo krytycznie podchodził też do Polonii, która celebrowała polskość bez pracy organicznej. Wiele zrobił dla kraju, wykładając w Berkeley, czy tłumacząc poetów drugiego obiegu, choćby Herberta – mówi Anna Piasek-Bosacka członek zarządu Fundacji Sztuki i Edukacji Filmowej SZTUKA POZNANIA, od samego początku związana z projektem. To ona przez pół roku pozyskiwała środki oraz sponsorów, by instalacja doszła do skutku.

 

Oeconomia Divina i przemyt z Paryża

W pokoju jest cicho, refleksyjnie, przytulnie, co tworzy niezwykły dysonans w zestawieniu z gwarem ulicy. Jedyny dźwięk zakłócający spokój wnętrza to wydobywający się z czarnych głośników charakterystyczny głos Miłosza czytającego swoje wiersze. – Nagranie zarejestrowane zostało podczas spotkania z okazji 85. urodzin Miłosza zorganizowanego przez Pen Klub i Polskie Radio Bis. Tych wierszy Miłosz wybrał wtedy ok. 40. My subiektywnie skróciliśmy tę listę do 10 – tłumaczy Dzięgielewski. Wśród nich jest jeden z ulubionych pana Zbyszka – Sens. O sens pytam także i ja, tyle że w kontekście całej instalacji. – Chodziło o przełamanie stereotypu obchodzenia rocznic, szczególnie tych dotyczących postaci ze świata literatury, w taki bardzo klasyczny sposób przez wykłady, odczyty, prelekcje. Chcieliśmy, by z Miłoszem mógł się spotkać każdy, do tego w miejscu zupełnie przypadkowym. Mam nadzieję, że wielu niemających dużej wiedzy na temat Miłosza, ale i tego, że obchodzimy obecnie jego rok, wejdzie do kontenera zaintrygowanych jego wyglądem i nietypowym wnętrzem – wyjaśnia współtwórca projektu. Nietypowe są też wspomnienia związane z Miłoszem. Anna Piasek-Bosacka pamięta, jak w roku 1986 jej rodzice przemycali z Paryża dzieła poety wydawane przez Kulturę: „On wyrażał wszystko to, o czym oni bali się mówić”. Jeszcze inne wspomnienia z twórczością noblisty ma Grzegorz Osztynowicz. – Opowiadał mi jak w 1981 r. wszedł w posiadanie jednego z wierszy Miłosza – Oeconomia Divina, który go tak zafascynował, że na jego bazie w ciągu trzech lat stworzył niezwykłą wystawę fotograficzną, składającą się z 60 zdjęć zamieszczonych na dużym owalu zawieszonym pod sufitem. Bardzo nowatorską i odważną jak na tamten czas – opowiada o spotkaniu z Osztynowiczem Dzięgielewski.

Kontener Miłosza po dwóch tygodniach kończy swój żywot w Poznaniu. Teraz czas na Narodowe Centrum Kultury i Forum Ekonomiczne. – W Warszawie będziemy przez dwa tygodnie sierpnia, a w Krynicy od 7 do 9 września – zapowiada Piasek-Bosacka. Warto, by te daty zapamiętali szczególnie ci, którzy z Miłoszem w kontenerze się jeszcze nie spotkali.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki