Logo Przewdonik Katolicki

Na pierwszej oazie

PK
Fot.

Nadszedł czas wakacji. Czas wakacji to dla wielu przede wszystkim czas rekolekcji. Jak wyglądały pierwsze rekolekcje w archidiecezji w 1971 r. ? Wspomina ich uczestnik Marek Micherdziński.

 

Nie bardzo orientowaliśmy się, jaki jest cel tego wyjazdu. Koledzy opowiadali o jakimś kapłanie prowadzącym służbę liturgiczną według odnowionej liturgii posoborowej. Celem była oczywiście „Kopia Górka” w Krościenku, a kapłanem – ks. Franciszek Blachnicki. Utkwiła mi w pamięci jego niezwykła, charyzmatyczna osobowość. To spotkanie wywarło na mnie tak wielkie wrażenie, że postanowiłem pojechać we wakacje na rekolekcje oazowe.

 

Metoda harcerska

Pojechaliśmy dużą grupą z naszej parafii do Olszówki k. Rabki na Oazę Nowego Życia I stopnia. Rekolekcje odbyły się w dniach od 5 do 21 lipca 1971 r. Moderatorami byli ks. Jan Głód i ks. Władysław Gil. Zaczęła się szkoła życia. Rekolekcje były prowadzone metodą harcerską, która uczy człowieka samodzielności. Mycie poranne w przepływającym poniżej potoku. Znakomite (nikt nawet nie marzył o ciepłej wodzie i natryskach). Posiłki w jadalni. Oazową szynką była zwykła marmolada śliwkowa. Nikt nie narzeka. Przygoda życia trwa (sanepid, podczas jednej z kontroli, zarzucił tylko, że próg do jadalni jest za wysoki; gospodarze zapłacili mandat). Mieszkamy w domach niezwykle życzliwych nam ludzi.

 

Słowo Życia tylko „spod lady”

Byłem w grupie kandydatów przygotowujących się do pełnienia funkcji lektora. Całe piętnaście dni rekolekcji wypełniały zajęcia. Animatorem mojej grupy był Tadeusz Borutka, dziś ks. prof. dr hab. teologii pastoralnej na UPJP II w Krakowie. Nie zapomnę znakomicie prowadzonych przez niego ewangelicznych rewizji życia. Te spotkania spowodowały moje zainteresowanie Pismem Świętym. Nie było go wtedy na półkach księgarskich, tak jak dziś. Pierwsze wydanie Biblii Tysiąclecia było marzeniem każdego z nas, ale jako druk niskonakładowy dostępne tylko „spod lady”.

 

Przemawiająca liturgia

Niezapomniany czas na oazie, to czas liturgii. Żywa liturgia Mszy św., w której czynnie uczestniczyliśmy, robiła największe wrażenie. Rekolekcje oazowe pozwoliły otworzyć nam oczy na to, „co jest najważniejsze, co jest najpiękniejsze, co prawdziwe, jedyne największe, za co warto życie dać”. Uczyliśmy się posoborowej wizji Kościoła jako wspólnoty wierzących zgromadzonych wokół swojego Mistrza. Liturgia wzbogacona śpiewem scholi liturgicznej przemawiała do naszych uczuć, kształtowała Nowego Człowieka. Wszystko inne schodziło na dalszy plan.


 

Pieszo, aby przeżywać jedność

Niezwykły był Dzień Wspólnoty. Wędrowaliśmy pieszo do Rdzawki, przez góry. Panował niemiłosierny upał. Tam wielkie zgromadzenie liturgiczne. W koncelebrze brało wtedy udział ok. 50 kapłanów. Tajemnica zesłania Ducha Świętego. Tajemnica jedności Kościoła Matki. Przybył moderator krajowy liturgicznej służby ołtarza ks. Franciszek Blachnicki. I to było moje drugie spotkanie z ojcem Blachnickim. Po Eucharystii zostają odczytane i podpisane przez oazowiczów listy jedności do Ojca Świętego Pawła VI i biskupów diecezji, z których pochodzą uczestnicy oaz w rejonie.

 

W ostatnim dniu oazy podczas liturgii przyjęliśmy błogosławieństwo lektorskie według odnowionych po Vaticanum II obrzędów. Potem uroczysta agapa. Czujemy, że oaza ma się ku końcowi. Żal wyjeżdżać. Uświadamiamy sobie, że ideał Nowego Człowieka, którego uczyliśmy się w trakcie rekolekcji, trzeba realizować na co dzień.

 

Ideał realizuje się nadal. W naszej archidiecezji to już czterdzieści lat.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki