Logo Przewdonik Katolicki

Przyszłe miasto

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (...) Wyjdźmy do Niego poza obóz (...) Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy przyszłego (Hbr 13, 8.1314)


Jezus Chrystus – wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (...) Wyjdźmy do Niego poza obóz (...) Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy przyszłego (Hbr 13, 8.13–14)

 

To zadziwiające motto, które mogłoby otwierać Adwent, wyjęliśmy z uroczystej homilii, jaką jest List do Hebrajczyków. Gdy znajdziemy się w bizantyjskiej katedrze, naszym oczom ukaże się wszechmocne i uwielbione oblicze Chrystusa. Wokół Niego wieją wiatry historii, przepływają wieki i wydarzenia, przesuwają się tłumy kobiet i mężczyzn, rodzą się i umierają teorie i imperia, a On jest ho autòs, jak mówi się po grecku, czyli zawsze taki sam.

Mamy oto zaproszenie do pójścia do Niego. Kolejne zdanie, skrócone przez nas w cytacie, obejmuje również wspomnienie ostatnich godzin życia Jezusa. Przypomina się, że On, “aby krwią swoją uświęcić lud, poniósł mękę poza miastem”, Jerozolimą (13, 12). Golgota, wzgórze Ukrzyżowania, znajdowała się za murami świętego miasta. Dlatego nieznany autor tego nowotestamentalnego pisma kontynuuje tak: “i my wyjdźmy poza obóz [ten obraz nawiązuje do marszu Izraelitów przez pustynię synajską do Ziemi Obiecanej], dzieląc z Nim Jego urągowisko [krzyż]”.

On prowadzi nas na Kalwarię i na krzyż, ale tam zaczyna się Jego wstępowanie w życie i w chwałę przez Paschę zmartwychwstania. Stąd entuzjastyczne wezwanie do szukania przyszłego miasta, czyli naszego prawdziwego ostatecznego przeznaczenia, do oderwania się od ziemskich siedzib, gdzie czepiamy się rzeczy przemijających, łudząc się, że nasze obecne miejsce pobytu jest “trwałym miastem”. Chrześcijańska egzystencja jest zatem pielgrzymowaniem do celu, który leży poza granicami czasu i przestrzeni, będąc tym nowym i doskonałym Jeruzalem, które z pasją i zapałem wysławiane jest na ostatnich stronach Biblii (Ap 21–22).

Rozłąka jest zawsze trudna; było tak i z Abrahamem, który musiał opuścić “ziemię rodzinną i dom swojego ojca” (Rdz 12, 1), jednak, jak podkreśla List do Hebrajczyków, “dzięki wierze (...) usłuchał wezwania, by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie” (11, 8). Jest to więc ryzyko, wyzwanie, które wiara każe nam podejmować z odwagą, ze wzrokiem utkwionym w Jego Obliczu, zarazem cierpiącym i uwielbionym. Chrystus jest naszą Gwiazdą Polarną w nocnej wędrówce przez historię i życie. Nie jest ona zatem ani bezcelową włóczęgą, ani społecznym nomadyzmem, lecz prawdziwą pielgrzymką duszy.

Mimo pozorów nerwowości i ekscytacji, współczesny człowiek jest zakorzeniony w ziemi i statyczny, co pokazuje dramat Samuela Becketta Czekając na Godota (1952). Ostatnia kwestia jednego z dwóch bohaterów brzmi “Chodźmy...!”, ale nota sceniczna precyzuje: “jednak nie ruszają”. Tymczasem droga chrześcijańska jest rzeczywista: jest szukaniem, jest ruchem, nie ku  nostalgicznej przeszłości jak u Ulissesa, ale – jak u Abrahama – podróżą do “potem”, do “poza” i do “innego”, do Boskiego Innego.

 

Tłum. Dorota Stanicka-Apotoł

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki