Logo Przewdonik Katolicki

Dyskoteka Ciszy

Justyna Sowa
Fot.

Skawina. Kaplica w domu ojców guanelianów. Tam, co miesiąc, niecodzienna dyskoteka. Zamiast migających świateł malutka lampka. Zamiast ostrej muzyki kanony z Taize. Zamiast tańca z innymi spotkanie z Jezusem. Zamiast głośnych rozmów cisza.

 

Skawina. Kaplica w domu ojców guanelianów. Tam, co miesiąc, niecodzienna dyskoteka. Zamiast migających świateł – malutka lampka. Zamiast ostrej muzyki – kanony z Taize. Zamiast tańca z innymi – spotkanie z Jezusem. Zamiast głośnych rozmów – cisza.

 

Zaczęło się od prowokacji

Idea Dyskoteki Ciszy przywędrowała do Polski wraz ze Zgromadzeniem Sług Miłości zwanym potocznie guanelianami. A zrodziła się w Como we Włoszech ok. 2000 r. Inspiracją były słowa Jana Pawła II, które skierował do młodzieży na Tor Vergata: „Podejmijcie zobowiązanie stawania się stróżami poranka nowego tysiąclecia” – mówił. – Kim jest stróż? To ktoś, kto nie śpi, tylko czuwa. Stróż to ktoś, kto pilnuje rzeczy wartościowej – tłumaczy ks. Wiesław Baniak, guanelianin, główny organizator Dyskotek Ciszy w Polsce. – On nie może spać. On pierwszy widzi świt poranka.

Dom zakonny w Como znajduje się przy głównej ulicy w pobliżu prawdziwej dyskoteki. Nocą więc tłumy młodzieży przechodzą obok, zmierzając na zabawę. Guanelianie więc, zainspirowani słowami papieża, postanowili zrobić prowokację. W pewien sobotni wieczór, kiedy młodzi zaczęli gromadzić się wokół dyskoteki, ojcowie otworzyli na oścież drzwi kościoła. W środku na ołtarzu ustawili ogromną monstrancję, w niej Pana Jezusa, a sami zgromadzili się wokół, by Go adorować. I tak czuwali przez całą noc. Aż do świtu. Wielu młodych przechodząc zatrzymywało się, by zerknąć i sprawdzić, dlaczego kościół jest otwarty w środku nocy. Niektórzy nawet wchodzili na chwilę, intrygowało ich, co się tam dzieje i dlaczego. Tak to się zaczęło i tak trwa już prawie 10 lat. W każdą pierwszą sobotę miesiąca ojcowie guanelianie organizują alternatywną dyskotekę i zapraszają młodych do stróżowania przy Jezusie. A oni przychodzą.

 

Dusza też tańczy

– Ale dlaczego dyskoteka? – pytam z ciekawością. – Ponieważ nie tylko ciało, ale także duch może cieszyć się i tańczyć – tłumaczy ks. Wiesław. – Tak jak ciało na prawdziwej dyskotece raduje się i bawi, tak duch na Dyskotece Ciszy – jak świetnie ujął to jeden z kapłanów – „tańczy z Jezusem” i napawa się przebywaniem z Nim. Nasiąka Nim.

– Dyskoteka jest częścią życia młodych ludzi – opowiada dalej ks. Wiesław. – Kiedy zbliża się weekend, oni tylko czekają, aby tam pójść. Tam jest zabawa, taniec, nowi ludzie, nowe znajomości, a więc kontakt z drugim człowiekiem. Niestety, zwykle powierzony i przelotny. Tu, na adoracji dostają inną propozycję. Propozycję wejścia na płaszczyznę duchową. Tu jest możliwość spotkania i przebywania z Kimś pełniej. Z Kimś, kogo się kocha. A zarazem z Kimś, kto kocha i oczekuje. A więc relacja ta jest wzajemna. A jeśli się kogoś kocha, to nie wystarczy pięć minut czy pół godziny. Musi być cała noc! – śmieje się rozmówca.

 

Uczestników coraz więcej

Dom zakonny w Skawinie jest jedyną placówką Sług Miłości w Polsce. Zanim został wybudowany i wykończony, guanelianie mieszkali u oo. zmartwychwstańców w Krakowie. I tam właśnie rozpoczęła się polska tradycja Dyskotek Ciszy. Jeden z pokoi przerobiony został na kaplicę, gdzie co miesiąc w sobotę gromadziła się młodzież, by adorować Chrystusa. – Na początku to były trzy, czasem pięć osób – wspomina ks. Wiesław. – Potem ich liczba sukcesywnie wzrastała, tak że gdy czasem pojawiało się ponad dwadzieścia osób, to bywało już ciasno.

Od 2009 r., kiedy dom zakonny w Skawinie został oddany do użytku, dyskoteki zaczęły odbywać się tutaj. Dziś w tych comiesięcznych adoracjach bierze udział 30, czasem 40 osób.

 

Co się tu dzieje

Warto dodać, że Włochy i Polska to nie jedyne miejsca na świecie, gdzie kwitnie tradycja Dyskotek Ciszy. Odbywają się one także w Columbii, Argentynie i na Filipinach. Wszędzie mają taką samą formułę i charakter.

Każda Dyskoteka Ciszy rozpoczyna się o godz. 21. Na początku puszczany jest fragment filmu, który stanowi swoiste, często prowokacyjne wprowadzenie. Potem odbywa się nabożeństwo słowa. Kapłan czyta fragment Ewangelii oraz w krótkiej refleksji wyjaśnia go i przybliża. Następnie zebrani modlą się „Wielką Modlitwą Nocy”. Jest to duchowe łączenie się ze wszystkimi, którzy, z różnych powodów, również w tym czasie nie śpią. A więc z tymi, którzy nie śpią przez chorobę, przez samotność. Z tymi, którzy teraz umierają albo pracują na nocne zmiany. Wszystkie te osoby obejmowane są modlitwą. Po niej następuje czas uwielbienia Najświętszego Sakramentu kanonami z Taize, który jest ostatnim punktem wspólnej modlitwy. Potem rozpoczyna się czas osobistego spotkania z Panem. W ciszy. I tak aż do 6 rano, kiedy to przychodzi kapłan, by na zakończenie odprawić Mszę św. Ważne jest jednak to, że w każdym momencie można dołączyć do modlących się, a także zakończyć swoje czuwanie.

 

Nie tylko dla duszy

Podczas nocnej modlitwy jest możliwość wyjścia z kaplicy, by napić się, posilić lub po prostu zdrzemnąć. Obok kaplicy znajdują się bowiem pokoje sypialne przeznaczone dla gości oraz specjalnie przygotowany i wyposażony pokój jadalny. Młodzież często gromadzi się nim także po to, by po prostu ze sobą porozmawiać. – Często tam właśnie, w tych nocnych godzinach nawiązują się ciekawe dyskusje, które również są cenne i potrzebne – tłumaczy organizator. Dodatkowo przez całą noc kapłani są do dyspozycji i służą pomocą: radą, rozmową, spowiedzią.

 

Nie chce mi się wyjść

Wielu przychodzi na Dyskoteki Ciszy, by tej ciszy doświadczyć. Tu można spędzić noc na milczeniu przed Jezusem. W hałasie nie da się Go usłyszeć. – I wspaniale jest patrzeć potem, jak oni wychodzą z nową siłą, naładowani. Od razu widać, kto się wybawił, wytańczył w nocy – z uśmiechem opowiada ks. Wiesław.

– To dla mnie moment wyciszenia się, wytchnienia po całym tygodniu – mówi o własnych odczuciach pani Ewa. – Często, kiedy jestem tam i siedzę sobie tak sam na sam z Jezusem, to mimo że wiem, iż trzeba już wracać, nie chce mi się wyjść! Tam jest tak dobrze.

– Kiedy przychodzę na dyskotekę, wyciszam się – mówi Przemek, licealista. – Bo gdy się tam jest, można przemyśleć, poukładać sobie wiele spraw, ale można też nie myśleć o niczym. Po prostu być.

Przemek pomaga również w organizacji dyskotek. Odpowiada m.in. za oprawę muzyczną: – Przychodzę tam też po to, żeby służyć Jezusowi przez śpiew i przez muzykę. Bardzo chce mi się tam być – dodaje.

– Myślę, że w głębi serca rozpaczliwie pragniemy ciszy – podsumowuje Asia. – Zatrzymania się na chwilę, aby pozbierać myśli i spotkać z żywym Bogiem. Jestem przekonana, że to pragnienie dotyczy większości młodych ludzi… Chociaż wielu z nich nie chce się do tego przyznać przed sobą samym.

 


Wszelkie informacje na stronie www.guanelianie.org lub pod nr tel.: 12 34 63 473 oraz 609 757 316.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki