Logo Przewdonik Katolicki

"Świadectwa" ciąg dalszy

Ks. Piotr Gąsior
Fot.

Z kard. Stanisławem Dziwiszem, metropolitą krakowskim, rozmawia ks. Piotr Gąsior

Wywiad z kard. Stanisławem Dziwiszem, metropolitą krakowskim 

W zakończeniu książki pt. Świadectwo powiedział Ksiądz Kardynał o Janie Pawle II następujące słowa: „Zawsze mu towarzyszyłem, a stąd odszedł sam… Towarzyszyłem mu aż do tego momentu… A teraz? Po tamtej stronie, kto mu towarzyszy?” Jak obecnie – po upływie sześciu lat – skomentowałby Ksiądz Kardynał tamtą wypowiedź?
 
– Można powiedzieć, że przez ten miniony czas niejako odwróciła się rola. Widzimy, że on wcale nas nie zostawił. Teraz to on nam towarzyszy. Towarzyszy w sposób wręcz doświadczalny. Dzieje się tak zwłaszcza przez modlitwy zanoszone do Boga za jego wstawiennictwem. Okazuje się, że dziś jest podobnie, jak było za jego życia ziemskiego. Modlitwy Jana Pawła II są po prostu skuteczne. Obserwujemy to w jakże licznych łaskach i cudach, których doznajemy. Ja sam też jestem o tym przekonany, ponieważ bardzo często osobiście odwołuję się do niego, prosząc o wsparcie w różnych sytuacjach. I Bóg sprawia, że znajduję pomoc.
 
Kiedy wybiła pamiętna 21:37 – czytamy we wspomnieniu Księdza Kardynała – profesor Buzzonetti pochylił się nad Janem Pawłem II i spoglądając na wszystkich zebranych w pokoju papieża, wyszeptał: „Powrócił do domu Ojca”. A potem ktoś zatrzymał wskazówki zegara…
– …a kilka dni później podczas uroczystości pogrzebowych – jak wszyscy pamiętamy – lekcjonarz pod wpływem podmuchu wiatru zamknął się na jego trumnie. W ten sposób symbolicznie zamknął się etap ziemskiego życia Jana Pawła II. Wraz z beatyfikacją ta księga jego życia niejako otwiera się na nowo. Została – można tak powiedzieć – sprawdzona i potwierdzona przez Kościół i dlatego może być podawana ludziom jako propozycja życia. Dla wszystkich czcicieli nowy błogosławiony będzie również zadaniem, ale i pomocą w kierowaniu się w ich życiu jego wskazaniami.
Życie i dziedzictwo, jakie nam pozostawił papież wraz z momentem beatyfikacji – i jak ufamy wkrótce kanonizacji – nabiera większego blasku oraz staje się jeszcze bardziej czytelne.
 
Proszę zatem rozwiać wszystkim – a zwłaszcza ludziom młodym – wątpliwość, jaka może się rodzić podczas lektury słów, że Jan Paweł II „ustanowił odpowiednią procedurę złożenia dymisji w przypadku, gdyby nie był w stanie do końca spełnić swej posługi jako papież”. Czy gdyby ustąpił z urzędu Głowy Kościoła, mógłby zostać ogłoszony świętym?
– Wcześniejsze zakończenie pontyfikatu nie warunkowałoby świętości Jana Pawła II. Myśl o ustąpieniu towarzyszy każdemu z papieży. Ustąpienie to nie ucieczka. Zawsze chodzi o niemożność wypełniania przyjętej posługi. Owa niemożność wykonywania urzędu może wynikać z wielu poważnych względów, np. zdrowotnych. I w takiej sytuacji ustąpienie jest wyrazem ogromnej miłości do Kościoła. Po drugie, jest świadectwem odpowiedzialności.
W dotychczasowej historii mieliśmy przypadek papieża Celestyna V, który ustąpił ze Stolicy Piotrowej. I fakt ten nie był żadną przeszkodą, żeby po śmierci został ogłoszony świętym. Oficjalnie kanonizował go papież Klemens V. Nie tak dawno modlił się przy jego relikwiach Benedykt XVI, który przypomniał, że świętość nigdy nie idzie w zapomnienie, lecz przeciwnie – wraz z upływem czasu rozbłyskuje coraz jaśniej.
 
Wybuchy radości, jakie uzewnętrzniały się wśród tłumów począwszy od pamiętnego skandowania Meksykanów: „Janie Pawle Drugi, kocha Cię cały świat!”, znajdą swoje zwieńczenie na Placu św. Piotra w Rzymie podczas beatyfikacji. A kto – zdaniem Księdza Kardynała – z niej się nie ucieszy?
– Myślę, że nie ucieszą się wszyscy ci, dla których nauczanie papieża było wyrzutem. Po raz kolejny przypomną sobie, że ich konkretne postępowanie, a może i całe życie nie jest zgodne z nauką Ewangelii, którą Jan Paweł II niósł na wszystkie kontynenty. Być może jednak będzie to również dla nich dzień szansy na jakąś pogłębioną refleksję. Być może…
 
A co osobiście odczuwa Ksiądz Kardynał na myśl o tych wielkich wydarzeniach, które będzie nam dane przeżywać?
– Mimo że byłem przekonany o świętości naszego papieża, to jednak ostateczna decyzja o jego beatyfikacji w sposób szczególny zmienia moje odniesienie do jego osoby. Świadomość, że Jan Paweł II żyje w Bogu, wręcz mnie onieśmiela. Każe mi z jeszcze większą czcią zwracać się do niego. Ale z drugiej strony, nie przekreśla to mojej z nim relacji przeżywanej w zaufaniu i szczerej, synowskiej miłości.
 
Na zakończenie – nie chcąc oczywiście, aby tak się miało stać – muszę wysunąć jedno mało optymistyczne przypuszczenie: Czy po zakończonych uroczystościach beatyfikacyjnych znów będziemy w Polsce świadkami wzmożonego ataku na Kościół i jego hierarchię?
– Przeżycie beatyfikacji na pewno przyczyni się do większego zjednoczenia naszych rodaków. Z pewnością również wzrośnie nasza dobrze rozumiana duma narodowa i religijna. Poczujemy się jako Polacy, czyli rodacy błogosławionego Jana Pawła II dowartościowani. Nie łudźmy się jednak, że nie wystąpią tzw. siły odśrodkowe. Naszą nadzieję upatruję w tym, że mimo wszystko Jan Paweł II pozostanie już na zawsze tym jasnym wzorem, za którym ludzie będą podążać. I właśnie u niego będą szukać wskazań, jak zło i zgorszenie przezwyciężać, patrząc w kierunku prawdy, dobra i piękna.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki