Niepewność i przegadanie
„O co ci tak naprawdę chodzi?” – mielibyśmy ochotę zapytać podczas niejednej rozmowy. Często bowiem wyczuwamy „drugie dno” usłyszanych słów, niewypowiedzianą intencję, ukryty „haczyk”. Słowa sugerujące troskę pachną nam złośliwością; zapewnienia – próbą kamuflażu chwiejności. Pytanie właściwie brzmi jak zarzut, a słowa rzekomej radości z trudem ukrywają zazdrość. Rozmowa z większością otaczających nas osób nie jest bynajmniej światem, w którym czulibyśmy się bezpiecznie. Moja znajoma powiedziała, że rozmowa z teściową to dla niej chodzenie po polu minowym.
Z kolei, gdy to my otwieramy usta, często długo i mozolnie musimy tłumaczyć nasz punkt widzenia. Kolejnymi zdaniami staramy się pokonać opory lub błędną interpretacje naszych intencji i zamiarów. Zastrzegamy się, czynimy dziesiątki dopowiedzeń, a w efekcie, często, i tak nie czujemy się zrozumiani. Paradoksalnie – im bardziej nam zależy na klarownym przekazie naszych myśli i potrzeb, tym efekt bywa odwrotny. „Czułam narastającą rezerwę i podejrzliwość w miarę jak z coraz większą żarliwością starałam się wyjaśnić szefowej mój punkt widzenia” – napisała na blogu pewna kobieta.
Niektórzy z nas odkrywają, że umiejętne posługiwanie się grą słów czyni z nich świetne narzędzie wpływania na innych. Uczymy się manipulacji, która potrafi uczynić skutecznymi nasze zabiegi i zamiary.
Poczucie braku bezpieczeństwa wobec mówiących do nas oraz frustrujący nadmiar wypowiadanych własnych słów są dość powszednim doświadczeniem. Skoro tak ono wygląda, siłą rzeczy zaczyna narzucać styl naszej modlitwie: trudno nam nastawić się na słuchanie Boga, przykręcając nieco kurek z lejącą się wodą własnych słów. Nauczeni, by słuchać z rezerwą, a mówić przekonująco – tak właśnie zachowujemy się w obliczu Pana.
Prawdziwa pobożność rodzi się z pragnienia, aby zasłuchać się w Boga. Jak modli się psalmista: „Chciałbym słuchać tego, co mówi Pan Bóg: oto ogłasza pokój ludowi swemu i świętym swoim” (Psalm 85, 9).
Bóg potrafi przezwyciężyć nasz lęk przed słuchaniem. Potrafi uciszyć nasze rozgadanie. Skoro nas upomina – równocześnie przychodzi z pomocą naszej słabości:
„Na modlitwie nie bądźcie jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich” (Mt 6, 7).
Słucham – nie muszę się bać
Każde słowo Boga rodzi się z miłości. Nie istnieje w Nim żadna inna motywacja rozmowy z nami jak miłość. Każde Jego słowo – bez cienia dwuznaczności. Żadnego udawania, „drugiego dna”. Bóg wyraża siebie w bardzo klarowny sposób. Obca jest Mu jakakolwiek manipulacja. Kiedy ta prawda dociera do nas – może rodzić coraz głębszą otwartość. Jego słowo niesie wyłącznie życie. Żaden podstęp nie zagrozi naszemu sercu, które tak bardzo pragnie otworzyć się na spotkanie z Panem. Stary kapłan Heli, kiedy zorientował się, że Bóg zaczyna wchodzić w dialog z młodziutkim Samuelem, uczy go pierwszej modlitwy: „Mów Panie, bo sługa Twój słucha”.
Benedykt XVI w ostatniej adhortacji Verbum Domini napisał, że grzech nie tylko polega na nieposłuszeństwie, ale także na braku słuchania Słowa: „Bardzo często, zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie, spotykamy opis grzechu jako niesłuchanie słowa, jako zerwanie Przymierza, a więc jako zamknięcie się na Boga, zapraszającego do komunii z Nim. Pismo Święte istotnie pokazuje nam, że grzech człowieka jest zasadniczo nieposłuszeństwem i «niesłuchaniem»” (n. 26).
A zatem nie tylko bunt, lecz brak miłosnego otwarcia na szept Pana. „Co wam mówię na ucho, powtarzajcie na dachach” – mówi Jezus do apostołów (Mt 10, 27). Szept jest czymś niezwykle intymnym, niosąc słowa przeznaczone tylko dla mnie. Jak niesłychanie osobista jest miłość naszego Boga!
Ten rodzaj intymności sprawia, że rodzi się najgłębsza więź z Mówiącym. Jedna z moich znajomych sióstr zakonnych powiedziała, że niezwykle radosnym dla niej przeżyciem, związanym z rekolekcjami, była na nowo odkryta pasja ciekawości Słowa. „Ostatnimi czasy modliłam się Pismem Świętym z poczucia obowiązku, w cieniu znudzenia. Teraz budzę się z pragnieniem, aby usłyszeć, co dziś powie mi mój Ukochany poprzez Psalmy”.
Kiedy Bóg zapytał Salomona, o jaki dar chce Go prosić, usłyszał: „Proszę, daj mi serce słuchające” (1 Krl 3, 9). Religijność jest przede wszystkim sprawą relacji nawiązanej z Jego inicjatywy. Wewnątrz niej pragnę słyszeć, jak mnie kochasz, Boże: w grzechu, w zagubieniu, które przeżywam, w niepewności, w poczuciu niespełnienia, radości i smutku. Kiedy mówisz - zaczynam rozumieć siebie. Uczysz mnie zaufania Tobie – prosisz, bym się nie bał. Otwierasz moje oczy, abym widział Twoje ślady.
To zdumiewające, jak bardzo święci mieli słuchające serca. Rzucając się w wir spraw, zaangażowań – nie przestawali słuchać. Łaknęli słów Jego zachęty, zapewnień o bliskości. Pozostawali chłonni na wyznania Ukochanego, który dodawał im siły i obiecywał pomoc. Równocześnie byli gotowi słyszeć słowa korygujące ich plany. Kiedy prorok Natan z zapałem popiera plan Dawida, by zbudować Świątynię, zostaje upomniany. To prawda, że chciał dobrze, ale pod wpływem usłyszanych słów ma skorygować swoją opinię (2 Sm 7, 1-4).
Telepiący się błotnik
Jest następujący dowcip: Kierowca jadący za wielką ciężarówką dostrzega naderwany błotnik, który trze o drogę. Wymija go i zwalniając na wysokości jego kabiny, krzyczy: – Panie, błotnik się panu telepie! – Co?? – Błotnik się panu telepie! – Panie, nic nie słyszę, bo mi się błotnik telepie!
Nosimy w sobie często tak wiele wewnętrznego zamętu, rozbicia, niepokoju, wewnętrznych konfliktów, że nawet nie dociera do nas głos wskazujący na ów stan rzeczy.
O. Krzysztof Wons SDS pisze w swojej książce: Niewysłuchana cisza: „Bóg jest subtelny i delikatny. Nie będzie unicestwiał we mnie hałasu chaosu, który osadził się w moim wnętrzu, lecz będzie próbować pomagać mi go pokonać. Dlatego mówimy: Kiedy idziesz na modlitwę, przygotuj się do niej, spróbuj się wyciszyć, spróbuj odnaleźć ciszę” (s. 76).
Mówię słuchająco
Trudno nam przestać myśleć, że jeśli tylko odpowiednio naświetlimy sprawę, nasz Boski Rozmówca przekona się do niej. Gdy byłem 17-latkiem, na miesiąc przed wakacjami moją uwagę zaprzątała następująca kwestia: Jak przekonać rodziców, aby radośnie wyrazili zgodę na podróż swego syna wymarzonym autostopem po Polsce. Długo układałem w głowie frazy, które zdolne będą pokonać niepojętą dla nastolatka rezerwę ojca i matki. Na nic te zabiegi, na próżno kunsztownie układane argumenty. Nie znalazły one zrozumienia. W związku z tym wyjechałem w Polskę bez ich zgody…
Czy tak ma wyglądać nasza dorosła relacja z Bogiem? Żądanie, próba wymuszenia?
Jesteśmy wezwani, aby żarliwie błagać, zarazem jednak z głęboką ufnością, że Bóg wie, co dla mnie będzie najlepsze. Wiem, czego pragnę, ale nie czyni mnie to głuchym na alternatywne rozwiązania lub przyjęcie innej niż oczekiwana woli Boga.
Ostatecznie w modlitwie chodzi o postawę „głębokiego szacunku, w jakiej człowiek otwiera się na tajemnicę Boga w ciszy, w słowie i w człowieku” (Anzelm Grün, Potrzeba milczenia, s. 63)
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













