Kiedy rodzinna łączność nie działa

Każdy rodzic chciałby znać odpowiedź na pytanie: Jak można lepiej dogadywać się z własnym dzieckiem?. Poszukując jej, czasami bezradnie porusza się w gąszczu poradników na temat wychowania. Tym bardziej, że komunikacji z drugim człowiekiem nie można nauczyć się z książek.
Czyta się kilka minut

Każdy rodzic chciałby znać odpowiedź na pytanie: „Jak można lepiej dogadywać się z własnym dzieckiem?”. Poszukując jej, czasami bezradnie porusza się w „gąszczu” poradników na temat wychowania. Tym bardziej, że komunikacji z drugim człowiekiem nie można nauczyć się z książek.

Każdy, nawet najmniejszy człowiek, ma swoją godność i swoje potrzeby. Pamiętać o tym powinni również rodzice w komunikacji z własnym dzieckiem, okazując mu tym samym szacunek. Rozmawiając z córką czy synem, warto mieć świadomość, że rozmawia się z kimś równym. Oczywiście, młodszym o wiele lat, ale jednak z kimś, kto ma własne zdanie. Tylko takie podejście jest właściwym punktem wyjścia do dalszej rozmowy. Jeśli bowiem rodzic uważa, że wie lepiej, a dziecko jest za małe i tak nic nie rozumie, to istniejącej wówczas formy komunikacji nie można nazywać rozmową.

Dobrze też w porozumiewaniu się uważać na zwroty, które ranią i zamykają człowieka na rozmówcę. – Przykładem mogą być stwierdzenia, których używamy, starając się wychować dziecko do tego, aby było odpowiedzialne za swoją edukację. Nie możemy do niego mówić: „Ciągle się nie uczysz!” czy: „Powinieneś uczyć się więcej”. Taki sposób „zachęty” działa odwrotnie. To dla dziecka sygnał, że rodzic jest z niego niezadowolony. Chcąc dobrze, tak naprawdę robimy „krecią robotę” wobec dziecka – ostrzega Danuta Kuźnik, pedagog z Ośrodka Wspomagania Rozwoju w Częstochowie.

Najwłaściwsze słowa

Co jest jeszcze ważne w komunikacji pomiędzy rodzicami a dzieckiem? Dziecku należy dać prawo do uczuć. W przeciwnym wypadku, we wzajemnym porozumiewaniu się powstaną bariery. − Wyobraźmy sobie taką sytuację. Miałam w pracy ciężki dzień, coś mi nie wyszło, a do tego jeszcze szef na mnie nakrzyczał. Idę do domu jak „zbity pies”. Po drodze spotykam znajomego, który mówi mi: „Nie martw się, nie jest tak źle. Będzie lepiej”. Jaka jest moja reakcja na jego słowa? Jest jedna: „Nie rozumiesz mnie! Mam powody, żeby się martwić”. Tak samo jak nasz znajomy z przywołanej scenki postępujemy wobec dziecka. Kiedy ono do nas przychodzi i mówi: „Szkoła jest do niczego. W okularach wyglądam paskudnie”, my mu na to odpowiadamy: „Szkoła jest potrzebna. Ładnie wyglądasz w tych okularach”. Zaprzeczamy w ten sposób jego uczuciom – wyjaśnia Danuta Kuźnik dodając, że jeżeli czynimy to wielokrotnie i jest to główna metoda, którą się posługujemy w kontakcie z dzieckiem, to po paru latach nie powinniśmy się dziwić, że nie chce ono z nami rozmawiać. − W rozmowach zaczyna wówczas funkcjonować schemat, w którym na pytanie: „Jak tam w szkole?”, rodzic słyszy odpowiedź: „Dobrze”. Więcej się nie dowie. Dziecko bowiem przez jakiś czas komunikowało mu swoje uczucia, a w odpowiedzi słyszało jedynie: „To nieprawda. Nie czujesz się tak źle, jak mówisz” – tłumaczy pedagog.

Jak więc powinniśmy rozmawiać, starając się zrozumieć uczucia naszego dziecka? − Najlepiej wyjaśnić to znowu na przykładach. Nasz syn mówi do nas: „Mam ochotę rozkwasić Maćkowi nos!”. Mimo że pierwsza, instynktowna reakcja sprawia, że już chcemy powiedzieć: „Nie powinieneś bić swojego brata”, najwłaściwsze będą jednak słowa: „Czuję, że się zdenerwowałeś. Maciek musiał zrobić coś, że cię tak poniosło”. Tak formułując naszą odpowiedź, nie krytykujemy, nie osądzamy, ale stwierdzamy fakt. I jedynie takie słowa pozwalają na dalszą rozmowę – zauważa pani Danuta. Podkreśla jednocześnie, że w wielu sytuacjach wypowiedziane przez rodzica zdanie: „Tak, to rzeczywiście jest duży problem”, daje dziecku możliwość wejścia z nim w kontakt.

Posprzątaj, bo masz bałagan

Jak natomiast rozmawiać, gdy mamy problem, który trwa dłużej i nie da się go rozwiązać jednym zdaniem? Przyjrzyjmy się sytuacji, kiedy dziecko nie chce sprzątać swojego pokoju. Rodzic, chcąc zmienić jego postępowanie, używa wówczas rozmaitych próśb, gróźb czy szantaży. − Pamiętajmy, że jeśli dziecku nie przeszkadza bałagan, to większy problem leży po stronie rodzica, który oczekuje od niego porządku. Próba zachęcania dziecka: „Posprzątaj, bo masz bałagan” jest nieustanną walką z wiatrakami – stwierdza Danuta Kuźnik. W takiej sytuacji warto, aby rodzic powiedział: „Kochanie, bardzo nie lubię bałaganu” lub „Źle się czuję, kiedy jest bałagan” i zaproponował rozmowę na ten temat w terminie wyznaczonym przez dziecko. − Postępując w ten sposób, traktujemy je jak partnera. Podczas zaplanowanego spotkania pytamy, czy dziecko ma jakieś propozycje rozwiązania tej sytuacji. Czasami są one naprawdę zaskakujące. Nasza pociecha mówi na przykład, że nie znosi sprzątania i prosi, aby mama sprzątała w jego pokoju, a ono będzie za to wieszać i składać pranie. Czemu nie przyjąć takiej propozycji? Przecież chodzi o to, żeby dziecko wykonywało jakąś pracę na rzecz domu, w którym mieszka – mówi pani Danuta. Po podaniu propozycji przez dziecko swoje pomysły podaje rodzic. Wszystkie należy spisać na kartce, a następnie wspólnie się nad nimi zastanowić. Po wybraniu najlepszego z rozwiązań ustala się czas, w którym zostanie sprawdzona jego skuteczność, np. tydzień. Ustala się także konsekwencje, jakie będą stosowane w przypadku niedotrzymania warunków. − Dobrze, aby konsekwencje wymyśliło samo dziecko. Powinny one stopniowo narastać tak, żeby w którymś momencie były dla dziecka na tyle dotkliwe, by stwierdziło ono, że opłaca się jednak przestrzegać zasad umowy – zaznacza pedagog.

Sprawdzone sposoby

Danuta Kuźnik oprócz tego, że jest pedagogiem, ma również troje dzieci, więc proponowane przez nią metody zdały już egzamin w jej własnym domu. − Nie roszczę sobie praw do udzielania rad czy pouczania innych rodziców. Staram się raczej dostarczać im sporo praktycznych umiejętności, dzięki którym będą wiedzieli, jak lepiej dogadywać się z własnym dzieckiem – wyjaśnia pani Danuta, podkreślając, że za tymi pomysłami stoi również wiedza teoretyczna. Prowadząc wraz z mężem Markiem, doktorem psychologii i terapeutą, Ośrodek Wspomagania Rozwoju, organizują na terenie całego kraju różnorodne warsztaty i szkolenia. Jedne z ostatnich, z zakresu komunikacji pomiędzy rodzicami a dzieckiem, odbyły się w Poznaniu z inicjatywy Fundacji Jezuickiego Ośrodka Kultury i Rozwoju „Vinea”. − Bardzo chciałam wziąć udział w takich warsztatach, bo miałam poczucie, że moja wiedza dotycząca wychowania jest bardzo nieuporządkowana. Dowiedziałam się też paru nowych rzeczy, które w przyszłości, mam nadzieję, zmienią moje podejście do dzieci. Już teraz jednak zdecydowanie jaśniej widzę, co robię nie tak − przyznaje trzydziestoparoletnia pani Marysia, jedna z uczestniczek. Podczas takich spotkań, w których biorą udział rodzice dzieci w różnym wieku, bardzo cenna jest wymiana doświadczeń. − Zupełnie inaczej jest usłyszeć o pewnych rzeczach od drugiej osoby, niż przeczytać w książce. Mam małe dzieci, mogę więc słuchając rodziców starszych dzieci, dowiedzieć się, na co zwrócić uwagę, żeby uniknąć pewnych błędów w przyszłości – mówi warsztatowiczka, dodając, że ma nadzieję, iż treści usłyszane podczas warsztatów o komunikacji pomogą w relacjach w rodzinie, z mężem czy własnymi rodzicami. Tym bardziej że, jak sama przyznaje, jej rodzice popełnili dużo błędów wychowawczych, za które przyszło jej zapłacić wysoką cenę.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 1/2011