Logo Przewdonik Katolicki

Wenecja to tylko pretekst

Joanna Sopyło
Fot.

Zwiedzanie miasta to nie robienie zdjęć kolejnym zabytkom, ale jego przeżywanie. Dzięki postaciom związanym z Wenecją przekonuje o tym w swojej najnowszej książce Co po Wenecji... ks. Jacek Bolewski SJ.

Zwiedzanie miasta to nie robienie zdjęć kolejnym zabytkom, ale jego przeżywanie. Dzięki postaciom związanym z Wenecją przekonuje o tym w swojej najnowszej książce „Co po Wenecji...” ks. Jacek Bolewski SJ.

 

Ks. Jacek Bolewski SJ – jezuita, doktor habilitowany teologii, na Uniwersytecie Warszawskim ukończył fizykę, a studia z teologii i filozofii odbył na uczelniach włoskich i niemieckich; w latach 1992-1995 pełnił funkcję redaktora naczelnego „Przeglądu Powszechnego”. Autor kilku książek, m.in. „Objawienie Szekspira”, „Przewodnik po miłości” czy „Religie świata w dialogu”.

 


 

Najnowsza książka Księdza „Co po Wenecji...” łączy elementy pamiętnika, przewodnika literackiego. Jakby Ksiądz ją określił?

- Książka jest wszystkim po trochu. Można ją nazwać przewodnikiem: po osobistych doświadczeniach związanych z miastem i po postaciach świata literatury oraz świętych z Wenecją związanych.

 

Odwołuje się Ksiądz do Josifa Brodskiego, Henry’ego Jamesa czy św. Marka, którzy związali się na różne sposoby z Wenecją. Takich osób można znaleźć wiele. Jakim kryterium Ksiądz się kierował?

- Znaczącą rolę odegrał przypadek. To, co mnie spotyka, uznaję za znak. Do książki wybrałem więc postaci, które w szczególny sposób pojawiły się na mojej drodze. Tomasz Mann musiał tam trafić jako autor „Śmierci w Wenecji”. O Brodskim myślałem od dosyć dawna – spośród pisarzy ostatnich dziesięcioleci XX w. był najbardziej znanym autorem związanym z Wenecją.

 

W książce pojawia się również Casanova, potocznie traktowany jako flirciarz nieunikający rozkoszy życia. Kim on jest u Księdza?

- Casanovę można nazwać artystą życia, nie ze względu na ekscesy erotyczne, ale ze względu na różnorodność życia i bogactwo doświadczeń. „Pamiętniki” napisane przez niego pod koniec życia odzwierciedlają ten barwny życiorys. Staram się go pokazać, opierając się o wiarygodne biografie, jako osobę głęboką duchowo.

 

Czy z którymś z bohaterów związał się Ksiądz emocjonalnie i utożsamia się z jego punktem widzenia Wenecji?

- Można tak powiedzieć o Henrym Jamesie, wybitnym angloamerykańskim pisarzu, w Polsce za mało znanym. Napisał m.in. powieść „Skrzydła gołębicy” (film oparty na niej nosił tytuł: „Miłość i śmierć w Wenecji”), którą uznaję za przykład przedstawienia nowego narodzenia w Wenecji, o którym i ja piszę.

 

Książka powstawała prawie 10 lat. Czy w tym czasie miał Ksiądz różne pomysły na Wenecję?

- Koncepcja książki ulegała zmianom. Przy pisaniu pierwszych tekstów kierowałem się tematem nowego narodzenia w Wenecji. W roku 2008, gdy miałem gotowe trzy teksty do książki, odwiedziłem Lourdes. Po tej wizycie nie mogłem już mówić o duchowym odrodzeniu w Wenecji, ale musiałem uwzględnić doświadczenie Lourdes. Wtedy też pojawił się tytuł „Co po Wenecji...” i jedną z odpowiedzi było właśnie Lourdes.

 

Księdza celem było tylko przedstawienie Wenecji przez pryzmat kilku postaci czy przekazanie przesłania? 

- Głębsze przemyślenia dotyczą ludzkiego korzystania ze sztuki i sposobu zwiedzania. Przekonałem się, że jako turysta, człowiek kontaktuje się z miastem czy ze sztuką bardzo powierzchownie, najczęściej poprzez aparat fotograficzny. Chciałem pokazać, że chodzi o to, żeby odwiedzanemu miejscu poświęcić więcej uwagi. Żeby z wizyty uczynić głębsze przeżycie duchowe. Można to porównać do poznawania osób – nie zawsze wystarcza szukanie nowych znajomości, ale ważne jest pogłębianie dotychczasowych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki