Logo Przewdonik Katolicki

Piłkarski mercedes

Paweł Piwowarczyk
Fot.

Czy nad polską piłką wisi widmo wiecznej przeciętności? Czy w kraju, w którym już wkrótce powstanie kilka pięknych stadionów, przyciągających oczy kibiców z całego świata, mamy powody do ciągłych narzekań i niedostrzegania choć cienia nadziei na poprawę kondycji narodowego futbolu?

 

 

 

 

Tego się nie lubi!

Źli trenerzy, nieodpowiednie szkolenie, słaba baza treningowa, a może wszystko na „nie”, bo zamiast piłkarskiego święta, w Polsce panuje moda na piłkarskie „święte wojny”? „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma” – to słowa tradycyjnie wypowiadane przez komentatora telewizyjnego Dariusza Szpakowskiego, gdy przegrywamy eliminacje, odpadamy z pucharów… Mam jednak wyrafinowane gusta i nie lubię tego, co mam.

 

Aleee baza!

Transfery klubów Ekstraklasy uświadomiły nam, że lepiej postawić na szkolenie rodzimych zawodników. Klubowi skauci powinni skupić się na polskim podwórku. Może znaleźlibyśmy naprawdę dobrych piłkarzy. Grający obecnie w Borussi Dortmund Jakub Błaszczykowski zrobił w Niemczech wielką karierę, a trzeba pamiętać, że jeszcze siedem lat temu przed transferem do Wisły Kraków grał w trzecioligowym KS Częstochowa. Dzisiaj kopie w Bundeslidze, a jego klub ma do dyspozycji jedną z najlepszych (położoną na terenie byłego lotniska Brackel) baz treningowych w Europie. Siedem boisk o różnych parametrach i rozmiarach spełnia najwyższe wymagania UEFA. Do tego obiekt wyposażony jest w siłownie, gabinety odnowy biologicznej i inne placówki. Do obsługi całej infrastruktury zatrudnionych jest kilkadziesiąt osób dbających o każdy najmniejszy szczegół. W Niemczech to standard, a nasi zawodnicy i trenerzy wyjeżdżając na zagraniczne mecze, ciągle powtarzają z zachwytem: „Ale oni mają bazę!”.

 

System „na nosa”

Sandecja Nowy Sącz – klub na zapleczu Ekstraklasy. Kilkanaście grup treningowych dzieci i młodzieży. Wszystkich nie jest w stanie pomieścić klubowy obiekt , dlatego na koszt rodziców kilka grup wynajmuje boisko w innej części miasta. Wysokość składek wzrasta w zimie, gdy trzeba zapłacić za wynajęcie hali sportowej. – Szkoląc młodzież, napotykam na różne problemy, przede wszystkim brak odpowiedniej bazy. W naszej strefie klimatycznej wystarczy, że spadnie deszcz czy śnieg i już pojawia się problem. Nie mamy balonów, pod którymi mieszczą się boiska, a trenowanie przez pół roku wyłącznie w sali gimnastycznej wypacza sens piłki nożnej. Nie ma również jednolitego systemu szkolenia dzieci i młodzieży. Większość trenerów pracuje systemem „na nosa” – mówi trener II klasy UEFA Marek Zagórski. Mój rozmówca zauważa również problem finansowy. – W mniejszych miejscowościach, na wsiach są zdolne dzieci, ale nie stać ich na dojazd na treningi, sprzęt. W najlepszych klubach w większości trenują dzieci bogatych rodziców, których stać na opłacanie wysokich składek – dodaje. Trener sądeczan opiekuje się kilkoma grupami treningowymi. Płaca w klubie jest niewystarczająca, więc dodatkowo podejmuje pracę w szkole. W Niemczech na każdą 20-osobową grupę przypada dwóch trenerów, którzy w życiu zawodowym skupiają się wyłącznie na futbolu.

 

Powołanie do piłki

Zaplecze treningowe, nowoczesny stadion i odpowiednio wyszkoleni trenerzy to jeszcze nie wszystko. O tym, co pomaga w rozwoju prawdziwego piłkarza mówi Tomasz Kuszczak, bramkarz Manchesteru United: – Piłka nożna to rodzaj powołania. Sam się czasem zastanawiałem, że kiedyś wstawałem o szóstej rano, szedłem do szkoły, potem na trening i tak mijał dzień za dniem. To jest miłość do piłki, to jest chęć, żeby ciągle coś wygrywać – wyznaje bramkarz naszej reprezentacji. Kuszczak jest przykładem piłkarza, który nie zaznał gry w polskiej lidze i wyjechał, żeby trenować najpierw w Niemczech, a potem w Anglii. Mimo że ciągle jest rezerwowym, cechuje go pełen profesjonalizm. Ciężko pracuje na każdym treningu. Podobne podejście ma Kuba Błaszczykowski, dla którego nie ma różnicy z kim i gdzie gra: – Najważniejszy jest każdy kolejny mecz. Nie ma czegoś takiego, że do jakiegoś meczu przykładam się mniej lub więcej. Zawsze gram na sto procent – powiedział „Przewodnikowi” piłkarz BVB.

 

Polskim problemem jest…

…mentalność. Gdy ktoś staje się gwiazdą i pojawiają się pieniądze, to często motywacja umiera, chyba że trafi się zagraniczny transfer. Wtedy można zarobić, ale wymagania rosną wraz z pensją. Błaszczykowski zachęca młodych, żeby zawsze stawiać sobie większe cele, a nie te małe. – Zawsze trzeba dążyć do realizacji swojego marzenia, a ono w mniejszym lub większym stopniu się spełni. Większe cele wymuszają na nas większe wymagania – podkreśla gwiazda naszej reprezentacji.

 

Pełny stadion = pełna kasa

Rocznie na utrzymanie stadionu Borussi Dortmund władze klubu wydają aż 100 mln EUR. Z tego ok. 15 proc. pokrywa sponsor. Kasę klubu w znacznym stopniu zasilają kibice, którzy uchodzą za najlepszych w Europie. Według danych dostępnych w serwisie www.weltfussball.de na Signal Iduna Park zasiada średnio 77 284 tys. widzów. Co ciekawe, żółto-czarni wyprzedzają w tej klasyfikacji słynną FC Barcelonę i Manchester United. Choć trzeba wiedzieć, że angielski Old Trafford i tamtejsze muzeum MU zwiedza dziennie ok. tysiąca osób! Z kolei na jedną z trybun największego niemieckiego stadionu wchodzi ok. 25 tys. widzów i wszyscy na stojąco dopingują swoich ulubieńców.

 

Moda na piłkę

Niedawno w Polsce do użytku oddano nowoczesne stadiony Lecha, Legii i Cracovii. Teraz trzeba sprostać problemowi utrzymania tych obiektów. Główny celem powinno być ich maksymalne zapełnienie. Tu polityka klubów jest podobna – specjalne programy dla kibiców – rabaty dla tzw. karneciarzy, możliwość rezerwacji biletów z wielotygodniowym wyprzedzeniem bez stania w kolejce, sektory rodzinne itp. Przyciągać można na różne sposoby. Na terenie kompleksu stadionu BVB przed meczem wolontariusze prowadzą konkursy strzelania rzutów karnych, a na trybunach dzieci do lat 15 dostają owoce południowe. Formą promocji klubu są też muzea i sklepy z pamiątkami. Z pewnością wiele szkół w Polsce z chęcią skorzystałoby z ciekawego „tour” po stadionie i muzeum ulubionego klubu. Trzeba wyjść do szkół, pokazać piłkę i kibiców z dobrej strony, a nauka kulturalnego dopingu i szacunku dla innych klubów powinna się zaczynać od najmłodszych lat. Może warto stworzyć specjalny ogólnopolski program realizowany w szkołach?

 

Stodoła nie dla mercedesa

W 2012 r. na stadion we Wrocławiu w ciągu godziny, dzięki nowoczesnemu węzłowi komunikacyjnemu, dostanie się 31 tys. kibiców. Jeśli w ciągu dwóch kolejnych godzin na stadionie zapewni się im ciekawy spektakl, to z pewnością moda na piłkę odżyje na Dolnym Śląsku. Zapełniony obiekt przyciągnie sponsorów i nie będzie trzeba zbyt często wynajmować go na koncerty, po których murawa zazwyczaj nadaje się do wymiany, jak to było w Poznaniu po koncercie Stinga. – Nie kupuje się mercedesa do stodoły – stwierdził Tomasz Kuszczak, wierząc, że piękne i zapełnione stadiony przyczynią się do odnowy polskiej piłki. Choć z drugiej strony… Nie szata zdobi człowieka, ale człowiek zdobi szatę. Nie stadion czyni dobre widowisko sportowe, ale to widowisko staje się godne stadionu, na którym jest rozgrywane.

 Przed nami droga, która nie skończy się po EURO 2012, to może być dopiero rozgrzewka przed maratonem. – W Polsce wpada się ze skrajności w skrajność, brakuje cierpliwości. Niektórzy myślą, że zawsze musi być dobrze, a czasem trzeba ze spokojem dochodzić do celów – komentował reakcje mediów na swoje początki w niemieckim klubie Robert Lewandowski. Dostrzega on podobieństwo między kibicami BVB a fanami Lecha, podobne są też treningi. Czy aż tak daleko nam do „Europy”?

 Polską piłkę mogą uzdrowić: dobrze przygotowana reforma szkolenia dzieci i młodzieży, nowe bazy treningowe, a przede wszystkim cierpliwość, zmiana mentalności, ciężka praca, nowa kultura stadionowa oraz więcej pozytywnego myślenia, którego też musimy uczyć się od Zachodu.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki