Logo Przewdonik Katolicki

Kwiat wiary i miłości

Joanna Sopyło
Fot.

Człowiek, który nie widzi świata poza kwiatami, stworzył odmianę tulipana, nazywając ją imieniem człowieka, który świat widział w Bogu. Oto tulipan Jan Paweł II.

Człowiek, który nie widzi świata poza kwiatami, stworzył odmianę tulipana, nazywając ją imieniem człowieka, który świat widział w Bogu. Oto tulipan „Jan Paweł II”.

 

 

 

Trzy kobiety ubrane w suknie à la kwiaty idą w procesji z orszakiem z kwiatów, trzymają w rękach dwa dorodne bukiety tulipanów. Za nimi sypią się płatki. Obrazek wygląda jak z bajki, ale to jak najbardziej rzeczywiste wspomnienie z tegorocznego spotkania na Polach Lednickich. Tak właśnie wyglądała procesja kobiet, które niosły tulipan „Jan Paweł II” do „ochrzczenia”. – Zaaranżowanie „chrztu”, tak aby nie przyćmił innych ważnych wydarzeń odbywających się podczas spotkania lednickiego, stanowiło duże wyzwanie. Procesję z kwiatami połączyliśmy z inną procesją. Kobiety, symbol tegorocznej Lednicy, założyły tulipanowe suknie, a na głowy nakrycia w kształcie płatków tulipanów. Natomiast z odmiany „Jan Paweł II” stworzono dwa dorodne bukiety – opisuje Jędrzej Stępak, odpowiedzialny za artystyczno-plastyczną oprawę Lednicy. Ojcem chrzestnym kwiatu został kard. Stanisław Dziwisz. Ponieważ nie mógł osobiście przybyć na Pola Lednickie, ceremonię w jego imieniu poprowadził organizator spotkania o. Jan Góra.

 

Biały i duży

Uroczystość była godna kwiatu przypominającego o Janie Pawle II, ale nie przyćmiła pozostałych wydarzeń – m.in. skoku ze spadochronem 96 skoczków upamiętniających tragedię smoleńską, błogosławieństwa kobiecych dłoni czy wspomnienia o bł. Karolinie Kózkównie. Jej relikwie odsłonięto i pozostawiono na Lednicy. Sam tulipan natomiast może przyćmiewać inne kwiaty.  Prace nad powstaniem „Jana Pawła II” trwały 20 lat, a imię otrzymał dopiero po wyhodowaniu, dlatego papież nie dowiedział się o jego istnieniu podczas ziemskiego życia. Po raz pierwszy zaprezentowano go podczas konferencji Episkopatu Polski w czerwcu br., a 18 września odbyła się uroczystość sadzenia jego cebulek w pobliżu Pól Lednickich. Osoby, które go widziały, nie mogą wyjść z podziwu. – To kwiat dostojny i niepowtarzalny – długi, o wysmukłym kielichu. Nie jest zupełnie biały, w dolnej części staje się miodowy … – opisuje Jędrzej Stępak. „Jan Paweł II” to kwiat wytrzymały, ale jego rozmnażanie jest spowolnione, więc nie będzie hodowany na masową skalę. Wywodzi się z dwóch innych odmian tulipana – włoskiej i drugiej, mało znanej. Te znaki szczególne holenderskiemu hodowcy, Janowi Ligthartowi przywiodły na myśl właśnie osobę poprzedniego papieża i stąd wzięła się nazwa gatunku. – Ten tulipan jest bardzo duży i w większości biały – zupełnie jak Jan Paweł II. To był wielki człowiek i wierni zawsze oglądali go w bieli – stwierdza hodowca.

 

Wiara w kulturę

Osoby, które widziały kwiat, wypowiadają się nie tylko na temat jego kształtu, ale – jak i w przypadku człowieka – na temat „wnętrza” i, można rzec, przesłania, jakie ze sobą niesie. – Mam do tego kwiatu bardzo osobisty stosunek i naprawdę byłem pod wrażeniem, gdy zobaczyłem go w folderze – przyznaje Jędrzej Stępak. – Ja również mam osobisty stosunek do tego kwiatu, podobnie jak do wszystkich symboli i rzeczy związanych z Janem Pawłem II, bo gdyby nie on, moje życie potoczyłoby się inaczej i to jemu zawdzięczam to, gdzie teraz jestem – przyznaje z nieskrywanym wzruszeniem o. Jan Góra. – Papież mówił, żeby wiarę zamieniać na kulturę, a ten kwiat to najlepsze odzwierciedlenie tych słów, a bez kultury nasza wiara umiera – dodaje.

Dla Jana Ligtharta ten kwiat ma również szczególną wartość. – Znam wielu Polaków i Polskę od lat. Ten kraj bardzo mnie interesuje i chętnie go odwiedzam – opowiada o swoich związkach z Polską Holender. Jednak, jak na miłośnika tulipanów przystało, docenia on każdy wyhodowany przez siebie gatunek. Ma już ich ponad 200, w tym kilka związanych w Polską – m.in. „Marię Kaczyńską”, „Fryderyka Chopina”, „Polonię”, „Irenę Sendlerową”. W maju 2011 r. dołączy do tego grona „Lech Kaczyński”. Tak jak „Polonia”, będzie żółto-czerwony, ale nieco mniejszy i będzie miał kolorystycznie inny środek. Wypromowana przez media „Maria Kaczyńska” ma natomiast kolor kremowy, delikatnie rozbielony, natomiast „Irena Sendlerowa” charakteryzuje się wyrazistym czerwonym kolorem z żółtą plamką we wnętrzu. – Przyjaźnię się z Janem od ponad 20 lat. Jest bardzo zainteresowany Polską i wiele wie na temat naszej ojczyzny – dodaje Bogdan Królik, hodowca z Polski, który ma wyłączność na sprzedaż „polskich” okazów Ligtharta. 

 

Historia jednej miłości

Pierwszym gatunkiem stworzonym przez holenderskiego hodowcę był „Strong gold”, czyli najpopularniejszy na świecie, odporny na warunki klimatyczne, żółty tulipan. Osiąga on 40 cm wysokości i zakwita już wczesną wiosną. Wśród „gwiazd” tulipanowej kolekcji znajdują się również te nazwane imionami światowej sławy polityków i gwiazd branży rozrywkowej – Laury i George’a Bushów, piosenkarki Katie Meluy. Wyhodowanie każdego gatunku trwa  kilkanaście lat, proces nadawania mu nazwy – kilkanaście miesięcy, a czasem nawet i dłużej. Natomiast pasja Jana Ligtharta do tulipanów trwa już kilkadziesiąt lat i będzie się rozwijać, bo jak przyznaje Bogdan Królik – „ten człowiek świata poza kwiatami nie widzi”.

Jan Ligthart odkrył w sobie to zamiłowanie, gdy miał 12 lat i podjął dorywczą pracę w weekendy - zajmował się kwiatami w ogródku sąsiadów. Tulipany zafascynowały go szczególnie – jak sam mówi - ze względu na niesamowitą zmienność. – Zauważyłem wtedy, że to one, a nie np. róże, są szczególne. Zmieniają się i za każdym razem człowiek widzi inny kwiat – opowiada Jan Ligthart. Otworzył więc własną firmę ogrodniczą w Breezand w Holandii. Na 12 ha rosną tam tulipany, a na dodatkowym niecałym hektarze zimowity. Jan Ligthart jako pierwszy ze swojej rodziny odkrył pasję ogrodniczą. Teraz ma zamiar kontynuować ją jeden z synów hodowcy, który ukończył już szkołę ogrodniczą. A jakie marzenie ma Jan Ligthart? – Wyhodowanie kwiatu, o którym marzę, czyli niebieskiego tulipana, jest prawie niemożliwe – przyznaje holenderski hodowca. Może się to jednak w końcu uda. Cuda się zdarzają.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki