Logo Przewdonik Katolicki

Kraje bałtyckie - sąsiad zapomniany

Maria Przełomiec
Fot.

Litwa stała się pierwszym krajem, który odwiedził nowy polski prezydent (nie licząc krótkiego czeskiego epizodu). Co prawda, wizyta była nieoficjalna i związana z wakacyjnym wypoczynkiem, niemniej litewscy komentatorzy ocenili ten gest ciepło.

Litwa stała się pierwszym krajem, który odwiedził nowy polski prezydent (nie licząc krótkiego czeskiego epizodu). Co prawda, wizyta była nieoficjalna i związana z wakacyjnym wypoczynkiem, niemniej litewscy komentatorzy ocenili ten gest ciepło.

 

 

 

Prasa przypomniała kresowe korzenie rodziny Komorowskich (dziadek prezydenta był właścicielem majątku Kowaliszki, leżącego na trenie przedwojennej Litwy tuż koło należących wówczas do Przeździeckich Rakiszek), politolodzy wspomnieli o szansie na poprawę wzajemnych relacji i ożywienie stosunków pomiędzy obu krajami.

Opinia ta jest o tyle istotna, że Litwa to wąski korytarz prowadzący do dwóch pozostałych państw bałtyckich, czyli rejonu od pewnego czasu nieco przez Warszawę zapomnianego (ostatnią wspólną inicjatywą było wsparcie prezydentów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii dla Gruzji podczas sierpniowej wojny 2008).

Nieoficjalny pobyt na Litwie oraz przyjęcie przez Bronisława Komorowskiego zaproszenia na zapowiedziany na 10 września szczyt głów państw bałtyckich w Rydze może świadczyć, iż nowy polski prezydent pragnąłby ożywić regionalną współpracę.  

 

Bałtycka trójka

 

Ostatnie lata nie były dla naszych północnych sąsiadów dobre. Kraje bałtyckie znalazły się wśród tych państw, które bardzo mocno dotknął kryzys ekonomiczny. Spadek PKB w 2009 roku wyniósł prawie 20 proc., prognozy wyglądały fatalnie. W tej chwili Litwa, Łotwa i Estonia najgorsze zdają się mieć za sobą. Łotwie udało się ustabilizować finanse oraz ograniczyć deficyt budżetowy. Estonia jako pierwszy kraj b. ZSRR w maju została członkiem OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) i szykuje się do wstąpienia do strefy euro. Bałtycka trójka stała się w Europie przykładem skutecznej walki z kryzysem, a na nadbałtyckiej giełdowej hossie zyskują i inwestorzy z polskiej Giełdy Papierów Wartościowych.  

Jeżeli Warszawa myśli o otwarciu nowego rozdziału we wzajemnych stosunkach, trudno o lepszy moment.   

  

Co nas łączy?

 

Transport - cztery państwa są fragmentem ważnego transeuropejskiego korytarza transportowego. Składa się na niego Via Baltica, czyli częściowo już zrealizowana droga ekspresowa z Warszawy do Helsinek w Finlandii. Elementem drugim jest linia kolejowa Rail Baltica mająca połączyć Warszawę, Kowno, Rygę, Tallin i Helsinki. Unia uznała niedawno jej budowę za jeden z trzech transportowych priorytetów. Rail Baltica nie tylko bowiem ma łączyć Polskę i kraje bałtyckie, ale także poprawić stan komunikacji w całej Europie Środkowej oraz Skandynawii. Budowa litewskiego odcinka kolei bałtyckiej już ruszyła, z uwagi na międzynarodową rangę 80 proc. projektu sfinansuje Komisja Europejska i jak zapowiada Wilno, do 2013 roku litewska części trasy będzie już gotowa.

 

Energetyka

 

Kraje bałtyckie niemal w 100 proc. uzależnione są od rosyjskich dostaw surowców energetycznych. Nie udały się dotychczasowe próby znalezienia alternatywnych źródeł ropy naftowej i gazu lub przynajmniej wzmocnienia pozycji tranzytowej Litwy, Łotwy i Estonii. Zbyt słaba współpraca pomiędzy krajami bałtyckimi a Polską i będący częściowo jej wynikiem brak wystarczająco silnego lobby w Brukseli sprawiły, że upadł tzw. projekt Amber, czyli pomysł, aby Gazociąg Północny zamiast po dnie Bałtyku przebiegał właśnie przez bałtyckie republiki oraz Polskę. To już strata nie do odrobienie. Ciągle natomiast pozostaje w mocy projekt mostu energetycznego, który przez Polskę łączyłby Litwę z europejskim systemem energetycznym, a którego budowa powinna zacząć się już w przyszłym roku.

To nie wszystko, kilka miesięcy temu litewski wiceminister energetyki Romanas Szwedas wrócił do pomysłu zbudowania gazociągu Litwa - Polska. Idea nie nowa, bo mówi się o niej niemal od 10 lat, teraz jednak zdaniem strony litewskiej projekt poważnie zaczęła popierać Unia Europejska. Zgodny lobbing Wilna i Warszawy powinien skłonić Brukselę do uznania budowy gazociągu za inwestycję priorytetową. Wziąwszy pod uwagę ostatnie doniesienia o możliwości występowania w Polsce bogatych złóż gazu łupkowego, cała sprawa może wyglądać naprawdę interesująco nie tylko dla państw bałtyckich, a nawet gdyby łupki okazały się fikcją, to i tak nowy gazociąg z jednej strony wzmacnia Polską pozycję tranzytową, drugiej zapewnia dodatkowe dostawy bałtyckiej trójce.  

 

Bezpieczeństwo

 

Zarówno Polska, jak i kraje bałtyckie graniczą z Rosyjską Federacją. To położenie geograficzne i podobne historyczne doświadczenia powinny sprzyjać ściślejszej współpracy, zwłaszcza na forum natowskim i unijnym. Niestety, przegapiliśmy parę dobrych momentów. I tak w 2007 roku Polska oraz Litwa, mimo iż oba te kraje łączyły wspólne interesy (Rosja pod pretekstem remontu rurociągu odcięła dostawy ropy do kupionej przez Polaków rafinerii w Możejkach), to nie potrafiły porozumieć się w sprawie blokowania unijnych porozumień z Moskwą.

W tej chwili idealnym polem do współpracy jest opracowywana właśnie nowa strategia NATO. Kwestia ta budzi w krajach bałtyckich zrozumiałe zaniepokojenie. Przeprowadzona kilka miesięcy temu w tzw. starych krajach NATO ankieta dowiodła bowiem, że mimo sojuszniczych zobowiązań większość Niemców, Francuzów czy Brytyjczyków uważa, że Pakt Północnoatlantycki nie powinien angażować się militarnie w wypadku ewentualnej agresji na Litwę, Łotwę lub Estonię. Ścisła współpraca krajów regionu i nacisk na powtórzenie wyraźnych gwarancji bezpieczeństwa w nowych natowskich dokumentach są ważne nie tylko dla bezpośrednio zaangażowanych Wilna, Rygi czy Tallina, ale także dla Warszawy.

 

Co przeszkadza?

 

Jak napisałam na początku, najważniejszym bałtyckim partnerem Polski pozostaje Litwa. Tymczasem tutaj nie dzieje się najlepiej. Można zaryzykować twierdzenie, że ostatnio więcej oba kraje dzieli, niż łączy. Litwini uparcie odmawiają litewskim Polakom prawa do pisania nazwisk po polsku. Kłopoty mają polskie szkoły, ciągle nierozwiązany pozostaje problem zwrotu ziemi na zamieszkałej przez Polaków Wileńszczyźnie. W tej sytuacji trudno polskim władzom deklarować bezwarunkową chęć ścisłej współpracy z Wilnem. Z kolei oficjalna Warszawa dosyć lekkomyślnie zaangażowała się po stronie prywatnego polskiego właściciela Możejek, czyli koncernu Orlen, żądając od Litwinów, by ci odsprzedali znaczną część udziałów terminalu naftowego w Kłajpedzie. Ma to być gwarancją stałych dostaw ropy dla możejskiej rafinerii. Polscy politycy nie chcą jednak zrozumieć, że wpuszczenie do jedynego portu obcej spółki, której giełdowe akcje może kupić każdy, byłoby dla Wilna bardzo ryzykownym posunięciem.

Czy mimo tych wszystkich przeszkód istnieje szansa na nowe otwarcie w stosunkach Polski z północnymi sąsiadami? Leży ono zarówno w interesie Warszawy, jak i Rygi czy Tallina, a przede wszystkim Wilna. Dobrze byłoby przestać toczyć małe polsko-litewskie wojenki o głupie sprawy, a zająć się wreszcie poważną polityką.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki