Logo Przewdonik Katolicki

Czyn i modlitwa

Katarzyna Jarzembowska
Fot.

Charakteryzuje je życie w ukryciu, cicha i gorliwa modlitwa, a także zawierzanie całego świata Bogu. Mowa o członkiniach Instytutu Miłosierdzia Bożego, który jest żeńskim, świeckim instytutem życia konsekrowanego na prawie diecezjalnym.

 

 

Członkinie zobowiązują się ślubami do życia według rad ewangelicznych: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa.

 

Dążenie do świętości

Instytut sięga swymi korzeniami czasów II wojny światowej, kiedy to w Wilnie grupa studentek Uniwersytetu Stefana Batorego – tzw. „szóstka” – pod konspiracyjną opieką ks. Michała Sopoćki poszukiwała dróg utworzenia zgromadzenia zakonnego opartego na orędziu Miłosierdzia Bożego objawionego św. Faustynie. W 1945 roku – po repatriacji z Wilna – „szóstka” znalazła się w rozproszeniu w różnych częściach Polski. W tej nowej sytuacji członkinie nadal poszukiwały dróg, którymi mogłaby podążać wspólnota. Wśród małej grupy zaczęły rysować się dwa nurty: jedne widziały swoją przyszłość w szeregach zgromadzenia zakonnego, drugie natomiast – zakładając nadal, że będzie to wspólnota życia konsekrowanego – pragnęły form związanych raczej z życiem świeckim.

Ludmiła Roszko – jedna z „wileńskiej szóstki”, późniejsza wieloletnia prezes Instytutu Miłosierdzia Bożego – po przeniesieniu się do Torunia, gdzie rozpoczęła pracę na uniwersytecie, zainteresowała ideą Miłosierdzi Bożego kilka osób. W 1948 roku do Polski dotarła Konstytucja Apostolska Provida Mater, która otworzyła drogę do zakładania instytutów świeckich życia konsekrowanego. Momentem decydującym o losach „szóstki” było spotkanie z ks. Sopoćką w Myśliborzu. Właśnie wtedy w oparciu o ten dokument kapłan wyodrębnił dwie wspólnoty, zgodnie z pragnieniami poszczególnych członkiń: zgromadzenie zakonne, dziś posługujące się nazwą Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, oraz Instytut Miłosierdzia Bożego.

 

Droga „legislacyjna”

Ksiądz Michał Sopoćko był wykładowcą w Wyższym Seminarium Duchownym w Białymstoku, więc organizacją instytutu i formacją członkiń zajął się duszpasterz akademicki w Toruniu ojciec Leon Nowak TJ. Tam też w 1948 roku powstała pierwsza wspólnota. Dzięki wielkiej gorliwości Ludmiły Roszko i ogromnemu zaangażowaniu ojca instytut rozwinął się liczbowo i organizacyjnie. Mimo trudności związanych z narzuconym Polsce systemem stalinowskim, mimo aresztowań, procesu sądowego i kar dla dwóch członkiń „za udział w nielegalnej organizacji”, zgłaszały się wciąż nowe kandydatki, zawiązywały się również wspólnoty w innych miastach. W 1986 roku biskup chełmiński Marian Przykucki wydał dekret podnoszący nieformalną wspólnotę do rangi Stowarzyszenia Wiernych. W 1988 roku na terenie Brazylii biskup Edward Zielski stworzył wspólnotę Miłosierdzia Bożego, która w 1993 roku została zatwierdzona jako Stowarzyszenie Wiernych. W 1997 roku nastąpiło połączenie obu wspólnot. Rozpoczęte w 1993 roku starania w Kongregacji do Spraw Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego zostały uwieńczone dekretem biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego z 4 marca 1998 roku, erygującym Instytut Miłosierdzia Bożego jako świecki instytut życia konsekrowanego na prawie diecezjalnym.

 

Filar instytutu

Jedna z wielu członkiń instytutu mieszka w Bydgoszczy. Ze względu na działalność w ukryciu nie może podać imienia i nazwiska. Urodziła się w centralnej Litwie. Łagiewniki poznała w roku 1945, kiedy przybyła do Krakowa, gdzie miała rodzinę. – Jednak dopiero kiedy przyjechałam na studia do Torunia, zetknęłam się bezpośrednio z Ludmiłą Roszko – wspomina. – Nasze pierwsze spotkanie było zupełnie przypadkowe. Nie miałam żelazka do prasowania i trafiłam do Ludmiły. Ona też była z Wilna, więc poznała mój akcent i zainteresowała się moją osobą. Już na uniwersytecie zaczęła werbować osoby do instytutu, który zaistniał później w Toruniu. To miasto pozostało do dzisiaj naszą diecezją macierzystą – dodała.

Członkini należy do Instytutu od stycznia 1949 roku. W 1950 roku złożyła swoje pierwsze śluby, a w 1952 roku śluby wieczyste. – Trzeba było dawać świadectwo w pracy i w codziennym życiu, które nie mogło różnić się od ogółu. Każda z nas działała w swoim środowisku najlepiej, jak mogła. Dzisiaj instytut to ponad sześćdziesiąt osób. Nie ma tego „wspólnotowego życia”, prawie każda mieszka samodzielnie. Jednak więź jest silna. Największym darem od Boga jest zawsze powołanie – zakończyła.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki