Logo Przewdonik Katolicki

"Rota" - pieśń pokoleń

Weronika Stachura
Fot.

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród..., czy przeciętny Polak pamięta jeszcze słowa jednej z najczęściej śpiewanych przez naszych przodków pieśni, której 100. rocznicę powstania obchodzimy w tym roku?

 

„Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...”, czy przeciętny Polak pamięta jeszcze słowa jednej z najczęściej śpiewanych przez naszych przodków pieśni, której 100. rocznicę powstania obchodzimy w tym roku?

 

 

Zawsze obecna

„Rota” – pieśń traktowana na równi z hymnem narodowym, przywoływana w najbardziej doniosłych, a nierzadko najbardziej dramatycznych momentach w historii naszego narodu. Symbol wierności najpiękniejszym ideałom, wierności ojczyźnie kolejnych pokoleń walczących w jej obronie, począwszy od legionistów Piłsudskiego, żołnierzy walczących w czasie II wojny światowej, a skończywszy na opozycjonistach „Solidarności”. Jeszcze do 2003 r. – podobnie jak krakowski hejnał mariacki –  to właśnie ta pieśń skomponowana sto lat temu rozlegała się z wieży gdańskiego Ratusza. Zmiana jej na hymn Unii Europejskiej spotykała się z protestem mieszkańców, co świadczy, że pomimo upływu lat, tradycja pielęgnowania „Roty” jest wciąż żywa. Bogaty program obchodów jej powstania pozwala sądzić, że w najbliższym czasie nic się w tej kwestii nie zmieni. Na szczęście.

 

Poetka-działaczka i patriotyczny kompozytor

Zabór pruski. Działania zaborcy skierowane przeciw narodowi polskiemu przybierają na sile. Szeroko rozumiana germanizacja zatacza coraz to dalsze kręgi, by swoje apogeum osiągnąć w 1901 r., kiedy to doszło do strajku dzieci wrzesińskich, tak bolesnego w konsekwencjach. Nie trzeba było długo czekać, by ciemiężyciel sięgnął po kolejne represje. W 1908 r. zostają wprowadzone kolejno ustawy: Ustawa wywłaszczeniowa oraz Ustawa o stowarzyszeniach i zgromadzeniach, w której znalazł się paragraf 12, metaforycznie nazwany „kagańcowym”, w rzeczywistości ograniczający Polakom swobodę wypowiedzi. Właśnie te tragiczne w swoich skutkach wydarzenia nie pozwoliły pozostać obojętną i skłoniły poetkę i autorkę nowel, Marię Konopnicką, do napisania słów „Roty”. Niestety, długoletnie badania nie pozwoliły określić dokładnej daty powstania wiersza. To co jednak udało się ustalić, to czasopismo, w którym po raz pierwszy ukazały się słowa pierwszej zwrotki  pieśni „Nie rzucim ziemi...”. Był nim poznański „Głos Wielkopolanek”, w którym – począwszy od 23 sierpnia do 6 wrzenia 1908 r. – w odcinkach, opublikowano kolejne zwrotki wiersza, umieszczając je jako motto w tytule periodyku. Cały tekst „Roty” ukazał się natomiast w listopadzie tego samego roku w krakowskiej „Przodownicy”. Maria Konopnicka, tłumaczka literatury obcej, a zarazem autorka poczytnej do dziś literatury dziecięcej, była niezwykle aktywnie zaangażowana w działania organizacji społecznych na terenach wszystkich trzech zaborów. Nie dziwi więc fakt, że choć w pozornie uderzających prostotą słowach Konopnicka zdołała zawrzeć uczucia, które podzielała cała polska społeczność. Nienapawająca optymizmem ówczesna sytuacja polityczna nie przeszkodziła jednak poetce dodać otuchy rodakom. Po raz pierwszy „Rota” – jako „uroczysta pieśń na obchód grunwaldzki” wybrzmiała 15 lipca 1910 r. w Krakowie. Urodzony na Warmii wybitny wirtuoz, pedagog i chórmistrz Feliks Nowowiejski skomponował muzykę specjalnie na rocznicę obchodów grunwaldzkiej bitwy. Natchniony patriotycznym wyrazem wiersza Konopnickiej stworzył niepowtarzalną melodię przywodzącą na myśl formę podniosłej przysięgi. W uroczystą rocznicę upamiętniającą zwycięstwo nad Krzyżakami, pod dyrekcją samego kompozytora, kilkaset chórów z całej Polski wykonało w Krakowie „Rotę”. Pięćsetna rocznica bitwy pod Grunwaldem stała się również okazją do odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego, ufundowanego przez Ignacego Jana Paderewskiego z wymownym mottem: „Praojcom na chwałę – braciom na otuchę”.

 

2010 – rok obchodów

Stulecie powstania „Roty” w szczególny sposób celebruje Wielkopolska i Poznań. To tutaj właśnie przez wiele lat mieszkał Feliks Nowowiejski, tutaj również mieści się muzeum kompozytora. Ponadto w rodzinnych okolicach wirtuoza, w powiecie olsztyńskim, tamtejsze władze ustanowiły bieżący rok Rokiem Feliksa Nowowiejskiego. W Barczewie (niegdyś Wartemborku), gdzie urodził się dyrygent, w Centrum Kultury i Promocji Gminy prowadzone będą zajęcia muzealne, natomiast na 1 października – w Międzynarodowym Dniu Muzyki –odbędzie się sesja popularnonaukowa poświęcona wirtuozowi. Z okazji świętowania rocznicy prawykonania „Roty” Towarzystwo im. Feliksa Nowowiejskiego przygotowało niezwykle bogaty program obchodów: koncerty, prelekcje, sesje naukowe czy konkursy plastyczne. W projekcie edukacyjno-kulturalnym pt. „Hasło-Rota” znalazł się przegląd chórów z całej Polski „Praojcom na chwałę”, którego kulminacją było wspólne odśpiewanie Roty 19 czerwca,  dokładnie po stu latach od jej premiery. W ramach obchodów pełnej rocznicy powstania jednej z najsławniejszych polskich pieśni patriotycznych w Salonie Muzycznym Feliksa Nowowiejskiego, zwanym również „willą wśród róż” w Poznaniu, w godzinach otwarcia muzeum można obejrzeć specjalnie przygotowaną na tę okazję okolicznościową wystawę „Praojcom na chwałę, braciom na otuchę – 100 lat Roty Feliksa Nowowiejskiego”, przygotowaną przez Iwonę Fokt. Tutaj także można zapoznać się ze wszystkimi, w tym i z nagrodzonymi scenariuszami zajęć edukacyjnych poświęconych Feliksowi Nowowiejskiemu i „Rocie”. Do świętowania obchodów włączyła się także Poczta Poznańska. Z tej okazji przez cały rok można nabyć okolicznościowe walory filatelistyczne, które cieszą się dużym zainteresowaniem kolekcjonerów. Jednym z projektów jubileuszowych jest film dokumentalny pt. „Rota – pieśń dumy i chwały” w reżyserii Arlety Kolasińskiej, zrealizowany we współpracy z Estradą Poznańską, który zostanie wyemitowany 15 lipca na antenie TVP Poznań. Jak zauważył wiceprezydent Poznania Jerzy Stępień, podczas poznańskiej premiery dokumentu 18 czerwca w kinie Muza: „Rota przez cały XX wiek pełniła ważne funkcje, towarzyszyła w ważnych momentach dla nas momentach”.  Pomysłodawczyni filmu w niesztampowy sposób przedstawia genezę „Roty”, odwołując się także do biografii jej dwóch autorów, którzy w rzeczywistości nigdy się nie spotkali. Analizując historię pieśni, prezentuje, jak wielkie znaczenie miała „Rota” dla kolejnych pokoleń Polaków, aż do czasów współczesnych. Pojawia się tu np. może nie wszystkim znany wątek harcerzy z podwarszawskiej Zielonki, którzy w odwecie za rozwieszenie tekstu pieśni 11 listopada 1939 r. zostali rozstrzelali przez hitlerowców.

 

Ponadczasowa

Bezpośrednio zainspirowana tragiczną sytuacją Polaków na początku XX w., przez lata towarzyszyła nam w najdonioślejszych wydarzeniach historii naszego narodu. Dzięki niepowtarzalnej melodii oraz poruszającym w swej prostocie słowom zapadała w pamięć kolejnym pokoleniom. Wyrażająca zawierzenie Bożej Opatrzności, połączoną z bezwarunkową postawą walki o wolność i niezawisłość ojczyzny „Rota” wciąż przypomina o najcenniejszych wartościach wymagających, troskliwego kultywowania – ideałom chrześcijańskim oraz patriotyzmowi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code
  • awatar
    Young
    22.06.2018 r., godz. 09:06

    Jest rzeczą zrozumiałą dlaczego Konopnicka z Nowowiejskim napisali "Rotę". Nikt jednak nie chciał sobie przypomnieć, że powstały także religijne wersje "Roty" katolicka i ewangelicka również na ziemi wielkopolskiej. Tyle, że ów patriotyzm, zresztą słuszny, dzisiaj jest już przebrzmiały. Pamiętam, jak w latach 80-tych XX wieku jeden taki generał krzyczał, że nie odda ani grama polskiej ziemi, gdy po 1989 r. podpisaliśmy układy z Schengen. Jest moment gdy granice w Europie zniknęły, gdy jesteśmy jedną europejską rodziną ze stolicą w Brukseli. Czy w takiej sytuacji ktoś odważy się krzyczeć słowa "Roty". Przecież obecnie skierowana jest ona nie wiadomo przeciwko komu?... Niemcy są naszymi sojusznikami w NATO. Mimo więc sentymentu do pieśni patriotycznej, patrzmy lepiej w przyszłość i budujmy to co może Europę połączyć. Nawet uchodźcy z Bliskiego Wschodu będą naszym wybawieniem, gdy Europa się starzej (a ktoś musi zarobić na nasze emerytury, gdy wygodni Europejczycy siedzą tylko przy komputerach, albo są nierobami - zapewniam, że takich nie brakuje!). Poza tym przypomnijmy sobie pieśń "Zions herrliche Hoffnung" ["Chwalebne zawierzenie Syjonu"] do melodii hymnu RFN ["Kaierlied"]. Czy dla niemieckich Zeugen Jehovas ta pieśń nie była tym samym co dla Polaków "Rota"?... Tak, oczywiście zabrzmi odpowiedź, tyle, że dzisiaj tej niemieckiej pieśni z 1933 r. nikt już nie śpiewa, gdyż czasy są już inne. Wykrzykiwanie, że Niemiec uczył nas "Vater unser" a nie "Ojcze nasz" jest także dzisiaj przebrzmiałe w czasach gdy wszystko odbywa się w języku angielskim. Nie długo także w kościołach młodzież będzie śpiewać po angielsku "i love you".

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki