Logo Przewdonik Katolicki

Marsz na studia

Weronika Stachura
Fot.

Kalendarz maturzysty jest niezwykle napięty. Nie tylko bowiem musiał stawić czoła egzaminom, w tym roku poszerzonym o kolejny obowiązkowy przedmiot matematykę, czeka go także niełatwy wybór kierunku studiów.

 

Kalendarz maturzysty jest niezwykle napięty. Nie tylko bowiem musiał stawić czoła egzaminom, w tym roku poszerzonym o kolejny obowiązkowy przedmiot – matematykę, czeka go także niełatwy wybór kierunku studiów.

 

Grunt to rozeznać teren

Już wkrótce pełną parą ruszy machina rekrutacji na wyższych uczelniach i choć wiele z nich przeprowadza również uzupełniający nabór, nie warto odkładać tak ważniej decyzji na później, tym bardziej że abiturienci nie mogą narzekać na brak dostępu do informacji. Wręcz przeciwnie, coraz częściej zdarza się, że to ośrodek uniwersytecki staje się niejako magnesem i najlepszą reklamą dla miasta. Praktycznie każda z wyższych uczelni organizuje spotkania przyszłych żaków z gronem profesorskim i studentami danego wydziału. W gąszczu ofert i własnych, często szerokich zainteresowań, można się dziś pogubić. Na początku warto więc zorientować się, co rzeczywiście oferują poszczególne uczelnie i uzyskać odpowiedź na kilka podstawowych pytań, np. ile kierunków ma pozytywną ocenę Państwowej Komisji Akredytacyjnej czy zapoznać się z proponowanym programem dydaktycznym. Istotną kwestią jest także stały dostęp do internetu, z którego można korzystać na terenie uczelni bez ograniczeń. Na liście pytań przyszłych żaków nie może zabraknąć też tego o uczelnie zagraniczne, z którymi współpracuje ośrodek naukowy, oraz o obowiązujący na macierzystej uczelni system kształcenia oparty o ECTS, który umożliwia zaliczanie wymaganych przedmiotów podczas wyjazdów w ramach np. programu Erasmus. Warto także dowiedzieć się, czy uczelnia organizuje i umożliwia odbycie praktyk i staży zawodowych.

 

Humaniści górą?

Rozeznanie się w ofertach wyższych uczelni jednak nie wystarczy. Oprócz uwzględniania własnych zainteresowań, trzeba także perspektywicznie przeanalizować aktualny rynek pracy, umiejętnie i asertywnie oprzeć się aspiracjom rodziców, jeśli nie współgrają one z naszymi planami, i nade wszystko aktualnie panującej modzie na konkretny kierunek. Ta ostatnia zdaje się pokutować do tego stopnia, że wydaje się, że niezmiennie od kilku lat w ofercie studiów znajdują się zaledwie trzy możliwości: dziennikarstwo, psychologia i pedagogika. W ścisłej czołówce są także prawie zawsze prawo i tradycyjnie już filologia angielska i ostatnio filologia hiszpańska. Nie można więc nie ulec wrażeniu, że polskie szkolnictwo wyższe wciąż stoi kierunkami humanistycznymi, co w żadnej mierze nie przekłada się na rzeczywistość, gdyby tak faktycznie było np. nie „szczycilibyśmy się” tak niskim wskaźnikiem czytelnictwa w Polsce. Co zatem sprawia, że taką popularnością cieszą się wspomniane studia? Nie ulega wątpliwości, że o wyborze kierunku nierzadko decyduje trudność programu dydaktycznego. Dziś, choć nie jest to mile widziane przez wykładowców, dzienne studia wcale nie wykluczają podjęcia równocześnie pracy. Konieczność samodzielnego utrzymania się powoduje, że często liczy się to, czy studiowania będzie wiązało się z regularną nauką. Nie dziwi więc fakt, że na pierwszy rzut oka studnia nietechniczne jawią się jako łatwiejsze, nieabsorbujące i nie tak wymagające zaangażowania od studenta. – Zdecydowałam się na filologię polsko-czeską, bo był to nowy kierunek. Poza tym zawsze lubiłam czytać, więc sądziłam, że to wystarczy. Szybko jednak zdałam sobie sprawę, że nie czuję się dobrze na wybranych studiach, ale jakoś musiałam wytrzymać – opowiada Agnieszka, studentka V roku, a w swoim rozczarowaniu studiami humanistycznymi wcale nie jest odosobniona. Wysoki odsetek bezrobotnych posiadających tytuł magistra takich kierunków wciąż nie odstrasza kolejnych roczników abiturientów. Z drugiej jednak strony, warto pamiętać, że to nie kierunek ukończonych studiów wyższych jedynie decyduje o przyszłej pracy – liczy się bowiem „pomysł na siebie” i umiejętność odnalezienia się w nowej sytuacji. Humanistów charakteryzuje często zdolność do przystosowania się do panujących warunków na rynku pracy. Ich atutem jest elastyczność i otwartość na nowe wyzwania. – Skończyłem filozofię, i tego w żadnym wypadku nie żałuję, teraz po przekwalifikowaniu się jestem doradcą personalnym – konkluduje Adam. Wydaje się więc, że legitymowanie się humanistycznym dyplomem wcale nie musi skazywać na trudności w znalezieniu pracy. Nie ulega jednak wątpliwości, że z roku na rok do głosu dochodzą kierunki ścisłe, czego dowodem są kampania reklamowe prowadzone w mediach. Do promocji studiów tego typu można również zakwalifikować matematykę, która w tym roku – po 25 latach – powróciła jako przedmiot obowiązkowy na egzaminie maturalnym.

 

Powrót królowej

Można się spodziewać, że cel został osiągnięty, bowiem powrót królowej nauk nie był bolesny dla zdających. Przeciwnie, pomimo obaw tegoroczni maturzyści mieli nieodparte wrażenie, że zadania maturalne nie były przygotowane z myślą o nich... Czas pokaże, czy inauguracja matematyki jako obowiązkowego przedmiotu na egzaminie dojrzałości przyniesie pożądany boom na kierunki ścisłe. Nie można nie zauważyć, że i uczelnie dokładają starań, by zachęcić potencjalnych żaków do wstąpienia w ich progi. Oferta „kierunków zamawianych” rośnie z roku na rok. Związane jest to z zapotrzebowaniem na rynku na specjalistów pionierskich dziedzin zajmujących się innowacjami technologicznymi. Nanotechnologia, neurobiologia czy kryptologia to tylko niektóre z nowych i jednocześnie niszowych kierunków. Niewątpliwie gwarantują one realizację zawodową w przyszłości i  możliwość wyboru ofert pracy. Egzamin z matematyki i niezwykle bogata oferta kierunków ścisłych nie spowodują jednak nagłego przypływu inżynierów w Polsce. Dopóki bowiem nie zmieni się system kształcenia na poziomie szkolnym, w tym zwłaszcza odwrót od kurczenia programów nauczania przedmiotów ścisłych, dopóty na tym polu nie będzie rewolucji. Wyposażony dodatkowo w potwierdzoną na egzaminie wiedzę matematyczną tegoroczny maturzysta ma w czym wybierać. Istotne jest, by była to decyzja przemyślana, poprzedzona rozeznaniem i ofert szkół wyższych i aktualnymi potrzebami zatrudnienia. Nie warto więc pochopnie dokonywać wyboru czy sugerować się wyborem innych. Może trzeba zmienić postrzeganie studiów na okres w rzeczywistości przygotowujący do rozpoczęcia kariery zawodowej i zdecydować się na dziedzinę związaną z zainteresowaniami, ale i zapewniającą realizację w przyszłym zawodzie.

                                                                                                           

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki