Logo Przewdonik Katolicki

W trosce o zdrowie

Ks. Mariusz Pohl
Fot.

Rozważanie na 6. niedzielę zwykłą

Dzisiejsza Ewangelia o uzdrowieniu trędowatego, relacja o licznych uzdrowieniach z ubiegłej niedzieli, a także Światowy Dzień Chorego skupiają nasze myśli na temacie zdrowia.

Kwestia ta jest szczególnie zrozumiała i bliska wszystkim tym, którzy chorują albo pielęgnują i leczą chorych. Wydaje się oczywiste, że Jezusowi też powinno zależeć na naszym zdrowiu. Przecież nic by Go to nie kosztowało: potrafiłby bez problemu uzdrowić każdego albo w ogóle nie dopuścić do rozwoju choroby. A jednak Jezus nie chciał wyręczać czy zastępować służby zdrowia. Owszem, często uzdrawiał, gdy ktoś z wiarą i determinacją Go o to prosił, ale to były raczej wyjątki. Na co dzień Bóg chce, byśmy sami wykorzystywali wszystkie możliwości, które pozwalają unikać chorób lub leczyć je z pomocą medycyny. Jak również to, byśmy w takich sytuacjach modlili się o pomoc Boga w procesie leczenia: o poczucie odpowiedzialności i fachowość dla lekarzy, o pewną rękę dla chirurgów i troskliwość dla pielęgniarek, o dobrą organizację i właściwe finansowanie szpitali. Bóg najczęściej pomaga nam w takich sytuacjach pośrednio, korzystając ze standartowej posługi służby zdrowia. Rola wiary polega wtedy na tym, by w tych zwyczajnych działaniach umieć dostrzec palec Boży i ufnie poddać się terapii. Sensacja towarzysząca nadzwyczajnym uzdrowieniom mogłaby tylko zamącić obraz Boga i odwrócić uwagę od ludzkiej odpowiedzialności.Tym razem jednak, uzdrawiając trędowatego, Chrystus nie tylko okazuje swoją boską moc i władzę nad chorobami. Daje przykład wielkiego ludzkiego współczucia, wrażliwości i odwagi. Dotknięcie trędowatego było dla człowieka gestem ryzykownym i zakazanym przez prawo, które surowo zakazywało kontaktu z trędowatymi. Jezus pokazał, że w takich sytuacjach trzeba przezwyciężać zarówno barierę swojego strachu, uprzedzeń i naturalnej odrazy, jak i prawnych norm, dyskryminujących chorego człowieka. Trzeba umieć zobaczyć człowieka z jego problemami, troskami, bólem, starać się go zrozumieć, być z nim w trudnej sytuacji. Niestety, zwykle strach przed cierpieniem, a także uprzedzenia i etykietki, jakie odgórnie przypisujemy ludziom, bardzo nam utrudniają szczery i życzliwy kontakt. A nieraz to, czego potrzebują inni, nie musi być to od razu cudowne wyleczenie. Nieraz chodzi tylko o ludzkie potraktowanie, odrobinę współczucia, czasu, życzliwości i gotowości wysłuchania. Już to może przynieść prawdziwą ulgę i wewnętrzne uzdrowienie.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki