Logo Przewdonik Katolicki

Na tropie przodków

Weronika Stachura
Fot.

Chowane głęboko w szafach lub na zagraconych strychach, pokryte grubą warstwą kurzu, bo choć do końca nie współgrają z nowoczesną aranżacją naszych wnętrz, to nie wypada wręcz ich wyrzucić. Pamiątki.

 

Chowane głęboko w szafach lub na zagraconych strychach, pokryte grubą warstwą kurzu, bo choć do końca nie współgrają z nowoczesną aranżacją naszych wnętrz, to „nie wypada” wręcz ich wyrzucić. Pamiątki.

 

 

Życie ukryte w pamiątkach

Często są jedynym śladem po tych, których już pośród nas nie ma, a którzy w większym czy mniejszym stopniu przyczynili się do tego, jacy teraz jesteśmy. Z biegiem lat zbieramy ich coraz więcej, ale czy rzeczywiście zdajemy sobie sprawę, że to właśnie w nich, jak trafnie zauważył Przemysław Czapliński, ukryta jest symbolika życia. Wydaje się, że tak, tym bardziej że z roku na rok na całym świecie powiększa się grupa ludzi, w tym często młodych, którzy swój wolny czas poświęcają na odtwarzanie historii własnej rodziny, najczęściej tworząc drzewa genealogiczne. Oczywiście, że można to uznać jedynie za przejaw aktualnego trendu czy mody, nie brakuje bowiem doniesień prasowych dotyczących tego, z kim spokrewnione są gwiazdy z pierwszych stron gazet, ale zdaje się, że to coś więcej, niże tylko pasja.

 

Lek na anonimowość i emigrację

Każdy z nas przecież z łatwością potrafi wymienić imiona dziadków czy miejsce urodzenia pradziadków. Wydawać by się mogło, że wiedza ta powinna wystarczyć. Dlaczego więc wciąż przybywa tych, którzy badają rodowód swojego nazwiska czy szukają dalekich krewnych? Socjologowie wskazują na dwie podstawowe przyczyny wzmożonego zainteresowania swoją przeszłością. Jedną z nich jest niewątpliwie, charakterystyczna dla współczesnych nam czasów, anonimowość. Coraz częściej bowiem nasi sąsiedzi zmieniają się jak w kalejdoskopie tak, że sami nie przywiązujemy już wagi, kogo mijamy na klatkach schodowych. To poczucie alienacji budzi w nas potrzebę identyfikowania się z jakąś grupą, choćby najmniejszą. Choć w przeciągu kilku ostatnich miesięcy mogliśmy słyszeć o niemalże fali powrotów do Polski, to wciąż, zwłaszcza młodzi Polacy, decydują się, czy to z powodów nauki, czy pracy, na emigrację. Ta zaś nierozerwalnie przecież wiąże się z opuszczeniem dotychczasowego miejsca zamieszkania, z pozostawieniem bliskich, z tęsknotą. Poszukiwanie korzeni może być wtedy pewnego rodzaju antidotum, sposobem radzenia sobie z rozłąką.

 

Bonusy prywatnych poszukiwań

Jeszcze do niedawna jedynym powodem zainteresowań genealogicznych własną rodziną była chęć pochwalenia się w towarzystwie szlacheckim pochodzeniem. Dzisiaj zgłębiamy nasze tajemnice rodzinne czy koneksje z mniej próżnych powodów. Jednym z nich jest świadomość wiedzy na temat własnych korzeni: skąd pochodzę, jakimi ludźmi byli moi przodkowie, co po nich odziedziczyłem? Tego rodzaju śledztwo rodzinne może przyczynić się do utożsamiania z naszymi bliskimi, a co za tym idzie i odczuwania dumy z ich osiągnięć. Oprócz tego, jak podkreślają wszyscy, którzy zarazili się tą pasją, to niezwykła okazja do podtrzymywania więzi nie tylko z najbliższą rodziną, ale i pretekst do skontaktowania się z dalszymi krewnymi, o których pamiętamy jedynie podczas świąt. Ostatnią z korzyści wszczęcia takich prywatnych poszukiwań jest często zmiana naszego postrzegania historii. Śledząc przeszłość swojej rodziny, bardzo często odkrywamy, że wielu z naszych przodków brało udział w zbrojnych walkach w obronie ojczyzny, w wojnach czy w powstaniach. Dzięki temu możemy spojrzeć na dzieje Polski w bardziej emocjonalny sposób, gdyż w kontekście losów konkretnych, bliskim nam osób.  

 

Etapy poszukiwań

Każdy, kto zdecyduje się na tworzenie drzewa genealogicznego rodziny, stanie przed podstawowym pytaniem: od czego zacząć? Na początku warto spisać wszystko, co wiemy o swoich najbliższych: imiona, daty narodzin i śmierci, miejsca zamieszkania. Oczywiście w pewnym momencie będziemy musieli poprosić o pomoc swoją rodzinę: dziadków, wujostwo, kuzynów. Być może ktoś z nich już prowadzi drzewo genealogiczne. Od nich uzyskamy nie tylko potrzebne informacje, ale mogą nam oni wskazać kolejne osoby, o których istnieniu nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy. Niemałą rolę w poszukiwaniu własnych korzeni pełnią dokumenty zgromadzone w archiwach kościelnych, a także Internet. Nie brakuje bowiem specjalnych portali cieszących się ogromną popularnością wśród użytkowników czy programów genealogicznych, dzięki którym łatwiej będzie uporządkować zgromadzone informacje. Ogromnym źródłem wiedzy o naszych bliskich są wspomniana na początku artykuły, pamiątki rodzinne, nierzadko przechowywane w piwnicach czy na strychach. Warto również sięgnąć po literaturę dostępną na rynku. Wiele z tych pozycji prezentuje wskazówki, jak prowadzić poszukiwania, docierać do źródeł czy też odczytywać dawne dokumenty.

 

Nie zapomnieć

Pasjonaci poszukiwania własnych korzeni podkreślają, że często zadają kłam przekazywanym z pokolenia na pokolenie rodzinnym legendom. Dla wielu stają się one niezwykle interesującą, wręcz fascynującą formą zabawy dla całej rodziny. Młode pokolenie podlega obecnie, chyba zbyt często, niezwykle surowym ocenom. Uważa się wręcz, że współczesne pokolenie to pokolenie „bez sentymentów”, które z rodziną „wychodzi dobrze tylko na zdjęciu”. Jednak wciąż przybywa tych, którzy zdają się przeczyć takiemu stanu rzeczy. Pokuśmy się więc, zwłaszcza teraz, w okresie przerwy akademickiej i w czasie ferii szkolnych o rozmowy o naszych przodkach. Jeśli my nie zainteresujemy się naszą przeszłością, naszymi korzeniami, w przyszłości i o nas zapomną.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki