Logo Przewdonik Katolicki

Dlaczego księża męczą się nieraz na darmo

Ks. Mariusz Pohl
Fot.

Rozważanie na 5. Niedzielę Weilkanocną


W ewangelicznym obrazie latorośli znajdujemy kolejną odpowiedź, dlaczego tak wiele naszych działań w Kościele pozostaje bezowocnych.

Po zdemaskowaniu najemników Jezus bierze na warsztat pasterzy. Najemnicy z cynizmem wykorzystywali swoją pozycję, by dbać o własne interesy. Z całą premedytacją lekceważyli swoje obowiązki i odpowiedzialność za powierzonych sobie ludzi. Dla takiej postawy nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Alegoria winnego krzewu pokazuje, dlaczego zaangażowanie pasterzy, czyli tych, którzy z gruntu pozytywnie traktują swoje powołanie i misję, nie przynosi spodziewanych efektów. Otóż nie wystarczy tylko gorliwie i profesjonalnie wypełniać swoje obowiązki duszpasterskie. Służba w Kościele, duszpasterstwo to nie jest tylko praca czy zawód. Nawet nie misja. Jest to powołanie, do istoty którego należy ścisła więź z Tym, który powołuje, czyli z Chrystusem. Prawdziwa, zbawcza owocność posługi kapłańskiej jest możliwa tylko wtedy, jeśli ksiądz wypełnia ją w zjednoczeniu z Chrystusem, mocą łaski, w duchu wiary i w atmosferze modlitwy.

Jeśli tego „niewidzialnego” wymiaru zabraknie, duszpasterstwo szybko zamieni się w działalność, a parafia w firmę. Być może nawet działalność ta okaże się społecznie pożyteczna i imponująca, a parafia dochodowa, ale wszystko będzie się rozgrywać tylko na płaszczyźnie czysto doczesnej – nie będzie w tym Boga ani zbawienia, a Kościół przestanie być Kościołem.

Oczyszczanie winnego krzewu i usuwanie jałowych pędów oznacza, że Bóg będzie się troszczył o jakość swojej winorośli. W winnicy te pielęgnacyjne zabiegi powodują uszlachetnianie szczepów i poprawę jakości zbioru. W Kościele troska Boga o jakość posługi duszpasterskiej zaowocuje najpierw żywą wiarą kapłanów i powierzonych im wspólnot. To oczyszczenie dokonuje się przede wszystkim na modlitwie. Dzięki niej potrafimy dokonać rozeznania i selekcji zadań, rozpoznawać wolę Bożą i otwierać się na łaskę, dzięki której nasza praca przyniesie owoce.

Ksiądz, który się nie modli, jest w zasadzie nieużyteczny, przynajmniej jako ksiądz. Owszem, może być sprawnym managerem, a nawet kaznodzieją i katechetą, ale efekty jego zaangażowania będą powierzchowne i krótkofalowe, nawet gdyby miały być po ludzku imponujące. A wszystko dlatego, że w tym zaangażowaniu nie ma Chrystusa. Ksiądz wykorzystuje wtedy tylko swoje ludzkie możliwości i uzdolnienia, a Jezusa nawet nie dopuszcza do głosu. Bo Jezus dochodzi do głosu właśnie na modlitwie, a ksiądz na modlitwie nabiera sił i zrozumienia.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki