Logo Przewdonik Katolicki

... i po raz trzeci

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

Typowa złodziejska zagrywka rodem zwarszawskiego Bródna: ukraść samochód, apotem zadzwonić do właściciela zofertą odkupu wozu za okazyjną cenę. Dokładnie to samo zrobił niedawno dom aukcyjny Ulrich Felzmann Briefmarken Auktionen w Düsseldorfie, wystawiając na sprzedaż kolekcję poczty polowej zpowstania warszawskiego. Cała sprawa...

Typowa złodziejska zagrywka rodem z warszawskiego Bródna: ukraść samochód, a potem zadzwonić do właściciela z ofertą odkupu wozu za „okazyjną” cenę. Dokładnie to samo zrobił niedawno dom aukcyjny Ulrich Felzmann Briefmarken Auktionen w Düsseldorfie, wystawiając na sprzedaż kolekcję poczty polowej z powstania warszawskiego.



Cała sprawa stała się głośna po publikacji „Rzeczpospolitej”, która ujawniła, że niemiecki dom aukcyjny umieścił kolekcję w katalogu pod numerem 7400 i hasłem „Powstanie warszawskie”. Nie wiadomo jednak, kto jeszcze do niedawna  był „właścicielem” tego imponującego trzytomowego zbioru jedynych w swoim rodzaju znaczków, listów i dokumentów poczty powstańczej. Kolekcja liczy ponad 120 eksponatów. Są wśród nich ostemplowane koperty, znaczki – projekty, wydruki próbne i ich ostateczne wersje, znaczki niemieckie przestemplowane przez pocztę powstańczą, nade wszystko zaś pasjonująca powstańcza korespondencja.

Zdaniem polskich historyków cała kolekcja jest bezcenna. „Chodzi o wartość filatelistyczną, a jeszcze bardziej historyczną, której nie da się przeliczyć na pieniądze, choć jest w tym przypadku ogromna” – stwierdziła Joanna Lang z Muzeum Powstania Warszawskiego.

Dom aukcyjny w Düsseldorfie pokusił się jednak o „wycenę” całego zbioru, ustalając cenę wywoławczą w wysokości 190 tys. euro. Niemcy zachęcali też do wzięcia udziału w aukcji, podając w internetowym opisie informację, że „zbiór wyróżnia się oryginałami (akwarelami) pierwszych polskich znaczków pocztowych (1944) akredytowanych przez biuro meldunkowe na ulicy Mokotowskiej oraz przez Komendę AK Warszawa Śródmieście (unikaty atestowane przez Petriuk BPP). Znaczki powstańcze

«1 VIII 1944» przedstawiające walczących powstańców oraz ruiny miasta są reprezentowane w niesamowitej różnorodności pod względem barw i zastosowania”. W tej sytuacji strona polska chcąc nie chcąc została zmuszona do wzięcia udziału w aukcji. Na szczęście niemiecki Dom Aukcyjny wykazał się przynajmniej tą elementarną przyzwoitością, że zgodził się na przyśpieszenie licytacji całej kolekcji. Dzięki temu  Muzeum Powstania Warszawskiego jako jedyny jej uczestnik zdołało kupić zbiory za cenę wyjściową – 190 tys. euro.

Dyrektor Muzeum Jan Ołdakowski zapowiedział już, że kolekcja powstańczych listów zostanie w ciągu miesiąca udostępniona na wystawie w Muzeum Powstania Warszawskiego.

I choć ostatecznie cała sprawa zakończyła się szczęśliwie, to pozostał po niej niesmak. Rodzi się bowiem pytanie, czy do tej licytacji w ogóle powinno dojść?

„Istotne jest (...), czy państwo niemieckie zamierza tolerować swoisty handel szabrem. Uważam, że Niemcy powinni zakupić te pamiątki i przekazać je Muzeum Powstania Warszawskiego w akcie dobrej woli, żeby pokazać, że nie toleruje handlu tym, co zostało zrabowane” – stwierdził marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.

Niektórzy prawnicy uważają zaś, że kolekcja poczty polowej w ogóle powinna zostać już wcześniej wycofana z aukcji i trafić do Polski, gdyż jest własnością państwa polskiego i najprawdopodobniej została zrabowana w czasie powstania.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki