Logo Przewdonik Katolicki

Bez kompromisu

Mateusz Wyrwich
Fot.

Marek Jurek - polityk bardzo wyrazisty, aktywny. Od czasu liceum do dzisiaj związany jest z formacją katolicką. Konsekwentny i bezkompromisowy w sprawach dla Polski fundamentalnych. Lojalny wobec swoich wyborców. Swoją postawą niejednokrotnie naraża się politykom liberalnym i lewicowym z tak zwanych pierwszych stron gazet, a także bywalcom salonów, których przeszłość...

Marek Jurek - polityk bardzo wyrazisty, aktywny. Od czasu liceum do dzisiaj związany jest z formacją katolicką. Konsekwentny i bezkompromisowy w sprawach dla Polski fundamentalnych. Lojalny wobec swoich wyborców. 


Swoją postawą niejednokrotnie naraża się politykom liberalnym i lewicowym z tak zwanych pierwszych stron gazet, a także bywalcom salonów, których przeszłość często nie do końca jest kryształowa moralnie czy ideowo. Nie zawsze też jest rozumiany w środowiskach centroprawicowych, krytykujących go za brak jakiegokolwiek kompromisu w kwestiach dotyczących życia poczętego. Jego postawa bywa też niezrozumiana przez niektórych jego wyborców. Słowa krytyki padły np. po wizycie Jurka w 1999 roku u Augusto Pinocheta. - Wyjazd uważałem za swoją powinność. Była to reakcja na uwięzienie byłego prezydenta Chile, który bez wątpienia zatrzymał rewolucję komunistyczną w swoim kraju – mówi Marek Jurek. – Pojechałem, by okazać ludzkie uczucie człowiekowi przedstawianemu jednostronnie, a w konsekwencji niesprawiedliwie. A przecież walczącemu przeciwko temu, z czym my walczyliśmy w Polsce, czyli przeciwko komunizmowi. Dziękuję Bogu, że moje pokolenie mogło walczyć pokojowo z tym reżimem. Ale nasza walka byłaby nieskuteczna, gdyby nie było zbrojnego oporu wobec komunizmu w Wietnamie, Korei, Afganistanie czy w Chile.


Po rodzinnych śladach

Marek Jurek pochodzi z rodzinny walczącej w czasie II wojny z niemieckim okupantem, a w późniejszych latach z komunizmem. Ojciec był robotnikiem w gorzowskich zakładach „Ursus”, a matka nauczycielką. Żyli biednie. Niemal każdego dnia matce groziło usunięcie ze szkoły jako katoliczki „zbyt” gorliwie praktykującej i manifestującej swoje przywiązanie do Kościoła.


Marek Jurek jeszcze w szkole średniej związał się z duszpasterstwem akademickim, prowadzonym w Gorzowie Wielkopolskim przez księdza Witolda Andrzejewskiego, półsierotę, którego ojciec zginął w Katyniu. Jurek w 1978 r. podjął na Uniwersytecie im. Adam Mickiewicza studia historyczne. – Nie żyliśmy w czasach opozycji militarnej, tylko w czasie opozycji moralnej. O ile ludzi żyjących sto lat wcześniej interesowały nauki wojskowe, o tyle nas interesowały nauki związane z tożsamością. Razem z dwoma przyjaciółmi poszliśmy więc na studia historyczne.


Nie minął jeszcze pierwszy rok studiów, a już  Marek Jurek został współtwórcą opozycyjnego Ruchu Młodej Polski w Poznaniu. Wymagało to nie lada odwagi, gdyż w tym czasie prawie sto procent studentów należało do Socjalistycznego Związku Młodzieży Polskiej.


Jednak największym wydarzeniem lat 70. dla gorliwie praktykującego Marka Jurka był wybór Karola Wojtyły na papieża. Kiedy usłyszał słowa Jana Pawła II wypowiedziane podczas pierwszej pielgrzymki Papieża do ojczyzny na warszawskim placu Zwycięstwa, że „nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie” i później kilkunastominutowe oklaski wiernych – był już pewien, że komunizm musi upaść. Sierpniowe strajki i powstanie „Solidarności” były już „tylko potwierdzeniem” tego przeświadczenia.


Swoje „szesnaście miesięcy” spędził jako współzałożyciel i działacz krajowych struktur Niezależnego Zrzeszenia Studentów. W stanie wojennym ożenił się. Na świat przyszły dzieci. Mimo to Marek Jurek cały czas aktywnie działał w podziemiu jako uczestnik Ruchu Młodej Polski. Publikował w niezależnej prasie. Nadszedł czas obrad Okrągłego Stołu. Dla Marka Jurka były one „potwierdzeniem sukcesu oporu lat 80.”. Jednak postulatów zgłaszanych przez przedstawicieli niezależnych organizacji katolickich nie brano wówczas pod uwagę. - Domagaliśmy się ochrony życia nienarodzonego. Uważaliśmy, że wolna Polska powinna mieć charakter chrześcijański, że trzeba dbać o rozwój życia narodowego, o rozwój prasy katolickiej – podkreśla Marek Jurek.  


W Sejmie i Radzie Radiofonii


W 1989 roku Marek Jurek został posłem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Kilka miesięcy później był jednym z założycieli Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i jego wiceprzewodniczącym. Od samego początku ZChN było ostro krytykowane przez lewicę. Mimo to w 1991 roku, w pierwszych wolnych wyborach do Sejmu, formacja ta zyskała blisko dziesięcioprocentowe poparcie. Z dobrym skutkiem walczyła m.in. o życie nienarodzonych, pomoc rodzinie i zabezpieczenie interesów narodowych, ochronę polskich przedsiębiorców, obronę suwerenności i ukształtowanie stosunków z sąsiadami w oparciu o polski interes narodowy. Sprzeciwiała się też narzucaniu Polakom reżimu poprawności politycznej.


W połowa lat 90. Marek Jurek zaprzestaje działalności politycznej. Prezydent Lech Wałęsa desygnował go na stanowisko przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Funkcję tę pełni przez rok, w samej Radzie pozostał jednak  przez całą sześcioletnią kadencję. W tym czasie wraz z Janem Szafrańcem, a później również z Jarosławem Sellinem, tworzą nieformalną opozycję wobec pozostałych, prolewicowych członków Rady. Dzięki temu udało im się doprowadzić m.in. do zakazu emisji pornografii w mediach oraz zbudowania dwóch ogólnopolskich katolickich sieci radiowych. - Kiedy rozpoczynałem pracę w Radzie, Radio Maryja miało koncesję na całą Polskę, lecz obejmowało swym zasięgiem ledwie pół kraju. – opowiada Marek Jurek. - Kiedy odchodziłem z Rady, ta koncesja była już zrealizowana do końca. Udało się zorganizować w całym kraju sieć stacji diecezjalnych. Broniłem też prezesury Wiesława Walendziaka w TVP i zmian programowych przez niego prowadzonych, pracowałem na rzecz umocnienia publicznych mediów regionalnych. Trzeba było zorganizować dobry parytet podziału środków finansowych. Udało się i dzięki temu do tej pory mają one dobrą pozycję na rynku. Mimo tego, że kiedy przyszedłem do Rady, mówiło się o prywatyzacji tych rozgłośni, czyli o likwidacji tych sektorów mediów publicznych.


Powrót do polityki


Po skończeniu kadencji w KRRiTV Marek Jurek ponownie wrócił do polityki. W 2001 roku po raz trzeci został posłem na Sejm, tym razem startując w strukturach PiS. Sukces odniósł też w wyborach w 2005 roku. Angażował się jednak nie tylko w sprawy regionalne, pilotował np. dwa projekty budowy dróg międzynarodowych, które są aktualnie realizowane. Pracował w Komisji Spraw Zagranicznych. Był też bardzo aktywny podczas prac nad przyjęciem przez Sejm uchwały gwarantującej nienaruszalność polskiego ustawodawstwa broniącego życia, rodziny i wychowania wewnątrz UE. W październiku 2005 roku został marszałkiem Sejmu i objął patronat nad zagwarantowaniem w konstytucji ochrony życia od poczęcia. Przez kilka miesięcy prace trwały zgodnie z założonymi terminami. W Sejmie za zapisami było ponad 70 proc. posłów. Jednak w miarę zbliżania się przedterminowych wyborów do Sejmu kierownictwo PiS coraz bardziej zaczęło się dystansować od klubowego projektu. W wyniku porozumienia PiS z PO w lutym 2007 roku doszło do próby zmiany składu komisji. Chodziło o to, by znalazły się w niej osoby niechętne zapisom konstytucyjnym o ochronie życia. – Powstał fundamentalny spór ustrojowy o to, czy wybieramy cywilizację życia, czy też cywilizację użycia, która tak naprawdę jest cywilizacją śmierci. To też jest kluczowa sprawa w kwestiach: jak rozumiemy prawa człowieka, jak rozumiemy państwo. Pytanie brzmi: czy państwo ma bronić każdego człowieka, również najsłabszego, czy też jest ono tylko dla silnych i jest jedynie organizacją konsumpcji? Niestety Jarosław Kaczyński nie chciał z nami o tym rozmawiać. Jedyną więc formą potwierdzenia moralnej odpowiedzialności podjęcia tych prac, była moja rezygnacja ze stanowiska, czyli postawa pełnej identyfikacji z losami sprawy.


Nowa partia

 

W wyborach parlamentarnych z 2007 roku Marek Jurek startował do Senatu. Tym razem nie zdobył mandatu. Wkrótce potem rozpoczął organizowanie nowej partii - Prawica Rzeczypospolitej. Nie zamierza rezygnować z walki o ochronę życia, o uczciwą i wierną chrześcijańskim zasadom Polskę. - Mamy program społeczeństwa solidarnego, państwa silnego, współpracującego w Europie, ale  wpływającego na kształt Europy – zapewnia. - I Europy opartej na wartościach chrześcijańskich. W Polsce zawsze ruch chrześcijańsko-konserwatywny gwarantował siłę prawicy, a jego aktywność była niezbędnym warunkiem sukcesów prawicy. I tak jest nadal. Chcielibyśmy jednak, żeby sukcesy prawicy były sukcesami nie tylko ambitnych polityków i ich zamiarów politycznych, ale żeby rzeczywiście budowały lepsze, solidarne państwo. Lepsze moralnie społeczeństwo.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki