Logo Przewdonik Katolicki

Cisza, której brak

PK
Fot.

Jak w danse macabre I choć otaczający nas świat epatuje wręcz wszechobecną śmiercią, do tego stopnia, że często mamy wrażenie, jakbyśmy sami byli uczestnikami danse macabre, to właśnie w tym okresie skłaniamy się ku refleksji o tych, którzy już odeszli, a jednocześnie dociera do nas odwieczna prawda o kresie każdego życia, także naszego. W tym czasie w prasie czy telewizji...

Jak w danse macabre

I choć otaczający nas świat epatuje wręcz wszechobecną śmiercią, do tego stopnia, że często mamy wrażenie, jakbyśmy sami byli uczestnikami danse macabre, to właśnie w tym okresie skłaniamy się ku refleksji o tych, którzy już odeszli, a jednocześnie dociera do nas odwieczna prawda o kresie każdego życia, także naszego. W tym czasie w prasie czy telewizji pojawiają się wspomnienia zmarłych w ubiegłym roku osób, które w szczególny sposób odznaczyły się swoją praca czy twórczością. Dzięki różnorakim akcjom społecznym coraz więcej z nas nie tylko pamięta o porządkowaniu grobów swojej rodziny, ale i mogił opuszczonych, często zaniedbanych. Z pewnością, jak to miało miejsce w ubiegłych latach, także i w tym roku nie zabraknie w mass mediach tematów związanych z przemijaniem. Towarzyszący temu problem, jak poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, wydaje się być sprawą zbyt osobistą i indywidualną, by się z nim zmierzyć, próbując tym samym stworzyć ogólny kodeks postępowania.

 

Polska tradycja

W polskiej tradycji wciąż przywiązujemy ogromną wagę do uroczystości Wszystkich Świętych. Nierzadko wielu z nas decyduje się na podróż w oddalone zakątki kraju tylko po to, by swoją obecnością potwierdzić pamięć o bliskich nam zmarłych. Niewielu z nas bowiem w ciągu roku dysponuje wolnym czasem, by odwiedzić groby swoich bliskich. Oprócz braku czasu, kolejnym problemem w wielu przypadkach okazuje się z pewnością odległość.

Nikt jednak nie zaprzeczy, że każdy osobiście styka się ze śmiercią, czy to członka rodziny, przyjaciela, czy sąsiada, uczestnicząc w jego pogrzebie. Na przestrzeni lat ceremonia ta, a zwłaszcza jej poszczególne elementy, zostały pominięte, tak że często zaczyna się ona i kończy na samym pochówku. Może w tym roku, w kontekście zbliżających się pierwszych dni listopada, warto się nad tym zastanowić.

 

Bogaty rytuał

Dzisiaj pogrzeb kojarzy się nam jedynie z pochówkiem. Inaczej bywało w przeszłości, kiedy ceremonia ta związana była z bogactwem rytuału, z którego niestety do dziś pozostało niewiele. Jednymi z podstawowych jej elementów było czuwanie przy zmarłym, połączone ze wspólną modlitwą, Msza żałobna, stypa, a następnie podział majątku po zmarłym.

Dziś wydaje się, że największym dowodem pamięci jest jedynie obecność na samym pogrzebie. Nierzadko zdarza się, że nawet najbliższa rodzina nie uczestniczy już we Mszy pogrzebowej.

Obraz pogrzebu mającego charakter rytuału utrwaliła także literatura. Przykładem może być tu utwór Cypriana Kamila Norwida pt. „Bema pamięci żałobny rapsod”. Poeta kreśli w nim obraz ceremonii żałobnej stylizowany na kanwę pogrzebów dawnych słowiańskich wodzów. Za zmarłym podąża pochód żałobników, złożony z przedstawicieli poszczególnych stanów, a więc pojawiają się tu panny żałobne, chłopcy i pachołki służebne. Śmierci głównej bohaterki „Pani Bovary” Gustawa Flauberta również towarzyszy kondukt wszystkich najważniejszych mieszkańców miasteczka, co nadaje ceremonii uroczysty charakter.

 

Zbędne komentarze

Czy obecnie przestrzegany jest porządek ceremonii? Dzisiaj podczas pogrzebu, choć jest to oburzające i bulwersujące, nie wszyscy pozostają do końca ceremonii na cmentarzu. Oczywiste jest, że śmierć członka rodziny jest jednocześnie okazją do spotkania się z pozostałymi, rzadko widzianymi krewnymi. Ale przecież nie o to tutaj chodzi. Nagminny jest również brak ciszy, zwłaszcza w czasie przejścia na miejsce pochówku. Co ciekawe, wielu wydaje się, iż jest to doskonały moment na wymianę myśli dotyczących np. tych, którzy nie pojawili się na ceremonii. Taka postawa to nie tylko brak szacunku wobec zmarłego, ale i wobec jego najbliższej rodziny.

„Człowiek mógłby żyć samotnie przez całe życie. Ale chociaż sam mógłby wykopać swój własny grób, musi mieć kogoś, kto go pochowa” – słowa Jamesa Joyce’a potwierdzają jedynie tę odwieczną prawdę. Nie może jednak ona odwoływać się wyłącznie do naszej fizycznej obecności na cmentarzu. Ważne jest, by pamiętać, kto w tym momencie jest najważniejszy. Przecież nikt z nas nie chciałby, by nasz pogrzeb stał się okazją do „załatwienia interesu”.

 

 

Weronika Stachura

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki