Logo Przewdonik Katolicki

Zwierciadło naszych czasów

PK
Fot.

Tylko dla wybranych Na przestrzeni wieków to właśnie szeroko pojęta sztuka, obok literatury, odzwierciedlała nastroje, zainteresowania i poglądy danej epoki. I choć zmieniały się one w sposób cykliczny, negując założenia poprzedniego okresu, stając się ich antytezą, różnorakie oblicza sztuki, od rzeźby, muzyki aż po malarstwo, zarezerwowane były dla wysublimowanych...

Tylko dla wybranych

Na przestrzeni wieków to właśnie szeroko pojęta sztuka, obok literatury, odzwierciedlała nastroje, zainteresowania i poglądy danej epoki. I choć zmieniały się one w sposób cykliczny, negując założenia poprzedniego okresu, stając się ich antytezą, różnorakie oblicza sztuki, od rzeźby, muzyki aż po malarstwo, zarezerwowane były dla wysublimowanych grup społecznych, które dzięki swemu statusowi i znacznym nakładom finansowym mogły pozwolić sobie na wieczór spędzony w teatrze czy zakup płótna autorstwa cenionego wówczas malarza.

 

„Wszystko już było”

Wiek XX przyniósł zmiany, które w diametralny sposób wpłynęły na pozycję sztuki dotychczas przeznaczonej dla wybranych. Odtąd masowa produkcja odnosiła się nie tylko do produktów codziennego użytku jak cukier czy sól, ale i do dzieł sztuki, których reprodukcje trafiały już i do przeciętnego odbiorcy. „Wszystko już było” – jedno ze sztandarowych haseł postmodernizmu sprawiło, że zaczęto na szeroką skalę czerpać z różnorodnych, na pierwszy rzut oka niemających ze sobą nic wspólnego, prądów kulturowych. Stąd coraz częściej rzeźby dłuta współczesnych artystów zamiast w muzeach możemy podziwiać w centrach handlowych, zaś obrazy, jak ma to miejsce w niektórych miastach Polski, na billboardach. Oczywiście można dostrzec i pozytywny aspekt „wychodzenia sztuki na ulicę”, dzięki temu dociera do szerszej grupy odbiorców, których zwyczajnie brakuje czasu na pójście do muzeum czy galerii. Postmodernizm przyniósł także zmianę pozycji artysty, do którego miana mogli odtąd aspirować i przedstawiciele niższych klas społecznych. Obserwując poczynania współczesnych nam artystów, możemy dojść do wniosku, który nie napawa optymizmem. Od jakiegoś czasu karierę robią ci artyści, którzy wywołują skandal, a ich prace są kontrowersyjne. Ideał piękna w sensie starożytnym już nie istnieje. Piękno stało się po prostu nudne. Dziś, by zdobyć szeroką grupę odbiorców, należy ich zaszokować, a nawet wywołać u nich wstręt czy zdziwienie. Sztuką jest wszystko, nawet przedmioty codziennego użytku.

 

Efemeryczne działanie artystyczne

Zmiany, które przyniósł postmodernizm, nie ominęły również teatru. Lata 70. i 80. XX wieku to okres dominacji nowego wyrazu artystycznego, jakim jest performance. To „rodzaj parateatralnych, efemerycznych działań, tworzonych na żywo w obecności widzów” – jak podaje Władysław Kopaliński w Słowniku wydarzeń, pojęć i legend XX wieku. W obliczu zbliżającego się Europejskiego Festiwalu Sztuki Performance EPAF 2008, który odbędzie się w dniach od 11-13 września w Warszawie, warto przybliżyć tę formę artystyczną, która zdobywa coraz szersze kręgi zainteresowanych. Trudno w jednoznaczny sposób określić, czym tak naprawdę jest to artystyczne widowisko, tworzone przy pomocy tak wielu środków przekazu, od muzyki, tańca, a skończywszy na multimediach. Żywa sztuka, do której zalicza się performance, skupia uwagę widza nie tyle na efekcie końcowym, co na procesie twórczym, przekraczając tym samym granice dotychczasowych form wypowiedzi. Nierzadko też jego celem jest poruszenie widzów, dlatego też często jednym z elementów tego widowiska staje się dialog z publicznością, jej reakcje na zachowanie performera. Choć współcześnie performance jest najczęściej kojarzony z widowiskiem teatralnym, to jest zjawiskiem na tyle niejednorodnym, iż jego najsławniejsi twórcy to m.in. amerykański kompozytor John Cage, francuski plastyk Yves Klein czy niemiecki rzeźbiarz Joseph Beuys.

 

Ocena należy do...

Niewątpliwie ocena współczesnej sztuki jest niezwykle trudna. Coraz częściej bowiem, w odróżnieniu od poprzednich epok, nie budzi pozytywnych uczuć. Przeciwnie, często jest to zdziwienie, nierzadko wręcz szok, dzięki któremu nazwisko twórcy nie schodzi z pierwszych stron gazet. Pojawia się wiec pytanie, czy to, co szokuje nas teraz, w danej chwili przetrwa w ogóle próbę czasu, czy przejdzie bez echa?

 

Weronika Stachura

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki