Kradzież i koronacja




















Zamiast obrazu pusta wnęka

1 lipca 1964 r. mianowano mnie proboszczem i kustoszem sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Górce Duchownej. Niedługo potem, bo już po trzech miesiącach, 22 września tego roku, poznałem bliżej działania UB i milicji po świętokradztwie dokonanym w nocy z 21 na 22 września. Rano o godz. 7 przed Mszą św., stojąc przed...
Czyta się kilka minut

 

Zamiast obrazu – pusta wnęka

 1 lipca 1964 r. mianowano mnie proboszczem i kustoszem sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Górce Duchownej. Niedługo potem, bo już po trzech miesiącach, 22 września tego roku, poznałem bliżej działania UB i milicji po świętokradztwie dokonanym w nocy z 21 na 22 września. Rano o godz. 7 przed Mszą św., stojąc przed ołtarzem Matki Bożej, po odsłonięciu srebrnej zasłony, zamiast obrazu zobaczyłem pustą wnękę. Zrozumiałem, że obraz został skradziony. Odprawiłem Eucharystię i zadzwoniłem na posterunek milicji w Lesznie, zawiadamiając o kradzieży dokonanej w kościele. Po godzinie przyjechała ośmioosobowa grupa mężczyzn – czterech milicjantów i czterech cywilów, czyli UB. Milicjanci zaczęli szukać obrazu w świątyni i zabudowaniach przykościelnych, a funkcjonariusze UB spisywali ze mną protokół na probostwie. Pytano mnie wprost, w jakim celu ukryłem obraz, czy ksiądz biskup jest o tym poinformowany, a może mi nakazał to uczynić, czy w przypadku nieodnalezienia obrazu nadal będą przybywać tu pielgrzymi, czy dojdzie do rozruchów fanatycznych wiernych? Pytania te oczywiście były niedorzeczne, a ja byłem coraz bardziej podenerwowany. Poszukiwania przerwano, gdy przyjechało UB z Poznania. Czynności związane ze spisaniem protokołu i zadawaniem niemądrych pytań powtórzono. Byłem zupełnie wyprowadzony z równowagi.

Sprawa umorzona

 Ok. godz. 12 na probostwo przyszedł pan Henryk, robotnik rolny, zatrudniony u gospodarza, p. Tomowiaka, i powiedział, że za dworcem kolejowym, na jego polu, po wczorajszym bronowaniu, zauważył liczne świeże ślady kilku osób. Zaraz wraz z ubowcami i milicjantami ruszyliśmy w stronę dworca. Przed dworcem stał zaparkowany samochód, w którym... spało czterech milicjantów. Najstarszy z ubowców obudził ich i poderwał przekleństwami. Tworząc tyralierę ruszyliśmy przez pole. Pod stertą buraczanych liści znaleźliśmy obraz Matki Bożej. Był mocno zniszczony: srebrna rama, kuta w metalu, została ogołocona z cennych kamieni i złotych ozdób, srebrno-złota szata Maryi i Dzieciątka była zdarta, zniknęły też złote korony. Obraz był pokryty ziemią. Milicjanci wzięli obraz i wszyscy razem pojechaliśmy na komendę MO do Leszna. Tam obraz sfotografowano, oczyszczono i po wykonaniu kilku telefonów pozwolono mi wziąć go i odwieziono do parafii, zaznaczając, że nie wolno mi urządzać dodatkowych nabożeństw i manifestacji. Po upływie miesiąca, wieczorem, odwiedził mnie jakiś cywil, przedstawił się, że jest z Urzędu Bezpieczeństwa z Leszna i powiedział, że sprawa kradzieży została umorzona, bo sprawców nie znaleziono. Było to kłamstwo, bo z sądu w Kościanie dotarła do mnie wiadomość, że w sprawie świętokradztwa przesłuchiwano trzech chłopców w wieku 18 i 19 lat – dwóch z Mosiny i jednego z Czempinia. Weszli oni z krużganku przez okno na chór i stamtąd z balkonu chórowego dostali się do kaplicy Matki Bożej. Odsłonili metalową srebrną zasłonę i zdjęli obraz ze srebrną ramą pochodzącą z czasów o. Ganowicza, benedyktyna, kustosza sanktuarium (zmarł w 1785 r.). Obraz zanieśli wieczorem przed godz. 23 na pole za stacją kolejową, obrabowali z drogocennych ozdób i porzucili go, przykrywając buraczanymi liśćmi. Następnie wsiedli do pociągu w kierunku Kościana. Nazajutrz planowali ponownie przyjechać i zabrać obraz. Byli to synowie oficerów UB, wrogowie Kościoła, dlatego sprawę kradzieży ówczesne władze zatuszowały.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2008