Medalowe Wniebowzięcie




















Pierwszy tydzień rywalizacji na arenach w Pekinie nie był, z paroma wyjątkami, dla naszych olimpijczyków udany. Czy po spektakularnych porażkach, szczególnie ci, na których liczyliśmy w kontekście medali, czyli choćby Otylia Jędrzejczak, Paweł Korzeniowski czy Sylwia Gruchała, potrzebowali jakiegoś szczególnego wsparcia?

Każda...
Czyta się kilka minut

 

Pierwszy tydzień rywalizacji na arenach w Pekinie nie był, z paroma wyjątkami, dla naszych olimpijczyków udany. Czy po spektakularnych porażkach, szczególnie ci, na których liczyliśmy w kontekście medali, czyli choćby Otylia Jędrzejczak, Paweł Korzeniowski czy Sylwia Gruchała, potrzebowali jakiegoś szczególnego wsparcia?

 – Każda porażka, szczególnie tych, na których medale liczyło wielu, jest bardzo przykra. To są trudne chwile, spotkania, spojrzenia nie tylko dla sportowców, ale też ich trenerów, lekarzy, wszystkich tych, którzy zgromadzili się wokół zawodników. Zrozumiałe, że są to momenty, w których niewiele pomagają słowa, a zwykły ludzki, przyjazny gest czy uśmiech. W takich trudnych chwilach sportowcy doskonale jednak wiedzą, na kogo tak naprawdę mogą liczyć.

Po słabych startach przyszedł wreszcie wywalczony w znakomitym stylu pierwszy medal. Szpadziści sięgnęli po srebro. Czy w wiosce zostali jakoś szczególnie przywitani przez pozostałych Polaków?

 – Wiadomość o srebrze szpadzistów otrzymałem zaraz po Mszy, którą odprawiałem dla międzynarodowego towarzystwa pielgrzymów olimpijczyków w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Było bardzo dużo radości, bo przecież ten pierwszy medal był tak „niecierpliwie” przez nas wyczekiwany. Jeden ze srebrnych bohaterów, Tomek Motyka, powiedział, że wierzy, że da on nadzieję pozostałym polskim olimpijczykom na to, że w Pekinie można zdobywać krążki. I faktycznie miał rację, bo kilka godzin później mieliśmy piękną niespodziankę w postaci Mazurka Dąbrowskiego, którego wysłuchaliśmy dzięki złotu Tomka Majewskiego w pchnięciu kulą. A co do samego powitania... Było ono bardzo dostojne, ale czy mogło być inaczej, skoro worek z medalami rozwiązał się w uroczystość Matki Boskiej Wniebowziętej? Przyszła mi wtedy refleksja, jak to dobrze mieć Matkę i jak mówił Prymas Tysiąclecia „postawić właśnie na Nią”...

To faktycznie niesamowity znak. Złoto naszego kulomiota było olbrzymią niespodzianką dla wszystkich. Dla niego samego chyba także.

 – Złoty, wielki Tomek jest nad wyraz skromnym i naprawdę inteligentnym człowiekiem. Wiadomość o tym, że wygrał, przyjął bardzo spokojnie. Myślę, że tak na dobrą sprawę fakt, że jest olimpijskim mistrzem do niego po prostu nie dotarł.

 Medale zdobyte przez szpadzistów i kulomiota odblokowały chyba psychicznie pozostałych startujących...

– Zapewne jest lepiej, choć klimat w wiosce był dobry. Wydawało mi się, że te medale powinny pociągnąć kolejne, bo przecież zbliżała się niedziela i żarliwa modlitwa samych sportowców. Kilka dni temu od jednego z nich otrzymałem SMS-a takiej treści: „Pielgrzymując niosę również księdza sprawy przed tron Matki”. No i faktycznie niedziela okazała się piękna; zaczęła się od srebra naszej wioślarskiej czwórki wagi lekkiej, potem przyszło drugie złoto naszych wioślarskich mistrzów w czwórce podwójnej, nieoczekiwany brąz zapaśniczki Agnieszki Wieszczek, na którą nikt nie stawiał, no i srebro heroicznie walczącego Szymona Kołeckiego...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2008