Logo Przewdonik Katolicki

Augustyn też był tu obcy

Małgorzata Białecka
Fot.

Codzienność Lekcje angielskiego odbywają się na piętrze vis-ŕ-vis sali, gdzie swoje spotkania ma grupa anonimowych alkoholików. Na lekcje może przyjść każdy, są bezpłatne. W kuchni kręcą się członkowie grupy AA. Na dole biegają dzieci, które w tym czasie mają swoje zajęcia. Są też inne zajęcia dla zainteresowanych. Po Mszy św. trwa adoracja...









Codzienność

 Lekcje angielskiego odbywają się na piętrze vis-ŕ-vis sali, gdzie swoje spotkania ma grupa anonimowych alkoholików. Na lekcje może przyjść każdy, są bezpłatne. W kuchni kręcą się członkowie grupy AA. Na dole biegają dzieci, które w tym czasie mają swoje zajęcia. Są też inne zajęcia dla zainteresowanych. Po Mszy św. trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. Cudzoziemcy wychodzący z kościoła spoglądają ciekawie na tablicę z ogłoszeniami, gdzie pojawia się czasami informacja o pracy. To parafia św. Augustyna w Tunbridge Wells w hrabstwie Kent, zawsze otwarta dla przybyszów z różnych krajów. W parafii jest wiele zajęć dla tych, którzy mają czas, by wziąć w nich udział. Jest herbatka dla pań w piątki i joga we wtorki. Grupa charyzmatyczna spotyka sięw czwartki, a do tego jeszcze chór i spotkania dla dzieci i młodzieży przygotowującej się do sakramentów. Podczas Mszy św. w weekend trudno ustalić, na jakim kontynencie się znajdujemy. Parafianie tworzą kolorową mozaikę kulturową. Jest liczna grupa z Filipin, tu i tam słychać język polski, ciemnoskóre parafianki spoglądają na mnie spod eleganckich kapeluszy. Trzech księży pracujących w parafii również pochodzi z różnych kontynentów. Ojciec Philip, który opowiada o katolickim kościele w Tunbridge Wells, jest z Korei, ksiądz Jozaphat z Afryki, a proboszcz Peter Stodark – wieloletni misjonarz – jest miejscowy.


Katolików niewielu


 Historyczne powody niewielkiej liczby katolików w Anglii są dwa: król Henryk VIII zniszczył ustalony porządek religijny w kraju, a królowa Elżbieta, jego córka, umocniła protestantyzm. Od około roku 1550 do 1850 tutejszy Kościół katolicki istniał w tzw. podziemiu. Na początku XIX wieku rewolucja francuska i przybywający do Anglii katoliccy emigranci z Irlandii sprawili, że katolicyzm stał się bardziej powszechny. parafie są dla brytyjskiego Kościoła pewnym wyzwaniem, księża z parafii św. Augustyna w Tunbridge Wells w ogóle się tym nie martwią.


Polaków brak


 – Ta parafia należy do jej wiernych – mówi ks. Philip. – Wszyscy mają się tu czuć jak u siebie. Do naszej grupy ministranckiej dołączyło ostatnio dwóch chłopców z Polski. Cieszymy się, że ludzie chcą się w naszej parafii integrować. Integracja jednak nie jest dla wszystkich tak oczywista. Kent należy do bogatszych hrabstw w kraju. Wokół Tunbridge Wells jest wiele fabryk i przetwórni, gdzie zatrudnienie znajduje wielu emigrantów. Szacuje się, że Polaków przybyłych do miasteczka w ostatnich latach jest co najmniej kilka tysięcy. W centrum handlowym co kilka minut mijają nas osoby mówiące po polsku. W kościele jednak ich nie widać. Na comiesięcznąMszę św. w języku polskim przybywa zaledwie niewielka garstka z ogromnej rzeszy Polaków mieszkających w okolicy. W kościele św. Augustyna nie mogą czuć się obco, przyczyna tkwi najwyraźniej gdzie indziej.


Augustyn też był tu obcy


 Przyglądając się życiu tej niezwykłej parafii, tworzonej przez ludzi różnych języków i kolorów skóry, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że duch jej patrona wciąż jest tu obecny. Augustyn z Cantenbury, zwany także apostołem Anglii, żył w VI w. Będąc opatem benedyktyńskiego klasztoru św. Andrzeja w Rzymie, został wysłany przez Grzegorza Wielkiego wraz z 40 mnichami do Brytanii (596). Król Kentu, św. Etelbert, wraz z małżonką Bertą przyjął ich życzliwie w Wielkanoc 597 r. Dzięki pomocy króla w jego stolicy, w Canterbury, została wystawiona katedra, pierwsza na ziemi angielskiej, biskupstwo i opactwo benedyktyńskie pw. świętych Piotra i Pawła. Sakrę biskupią otrzymał Augustyn za zezwoleniem papieża z rąk biskupa Arles w Galii. Wraz z królem i jego dworem przyjęło wówczas chrzest święty około 10 tys. Sasów. Może dlatego do parafii św. Augustyna w Tunbridge Wells ściągają ludzie z okolicy, by przez moment poczuć wspólnotę z tymi, którzy podzielają ich los. Nikomu nie przeszkadza tu obcy akcent.






Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki