Logo Przewdonik Katolicki

Z kim przestajesz, takim się stajesz

Piotr Dogondke
Fot.

Szanowni i Drodzy Czytelnicy! Stare polskie przysłowie dobrze oddaje tę prawdę, której nam rodzicom nie trzeba specjalnie powtarzać. Jak wielka jest nasza radość, kiedy nasze dziecko ma dobrych przyjaciół, jakie zmartwienie, gdy zaczyna zawierać znajomości z nieodpowiednimi ludźmi... Ciekawe, że kontakt z niektórymi osobami wywiera na nas tak ogromny wpływ, że wraca się pamięcią...

Szanowni i Drodzy Czytelnicy!

Stare polskie przysłowie dobrze oddaje tę prawdę, której nam rodzicom nie trzeba specjalnie powtarzać. Jak wielka jest nasza radość, kiedy nasze dziecko ma dobrych przyjaciół, jakie zmartwienie, gdy zaczyna zawierać znajomości z nieodpowiednimi ludźmi... Ciekawe, że kontakt z niektórymi osobami wywiera na nas tak ogromny wpływ, że wraca się pamięcią do tego nawet po latach.

Pamiętam, jak Lech Wałęsa po odbytej wizycie u Papieża Jana Pawła II mówił, że naładował akumulatory. Podobnie spotykając ciekawych ludzi, „zarażamy się” ich pasją, chęcią czynienia dobra…

Kiedy byłem nastolatkiem, duże wrażenie zrobił na mnie film „Oto jest głowa zdrajcy”, ukazujący postać Tomasza More’a. Zastanawiałem się wtedy, dlaczego jest tak mało produkcji przedstawiających wielkich ludzi, którzy byliby dla nas wzorem do naśladowania. Dzisiaj, mamy nadzieję, dzielić się z Państwem na łamach „Przewodnika” naszym szczęściem spotykania takich właśnie osób. Szczególnie w tym czasie, gdy stajemy u progu Wielkiego Postu.

Interesujące, że obcując z ludźmi nietuzinkowymi, przejmujemy czasem ich gesty, powiedzenia czy nawet sposób zachowania. Pismo Święte przywołuje pewną kobietę, która rozpoznała św. Piotra, ponieważ mówił podobnie jak jego Mistrz. Niestety, Piotr ze strachu zaparł się Jezusa, ale potem, na szczęście, żałował tego i gorzko zapłakał. Fragment Ewangelii ukazujący Piotra, który pomimo przykładu i obcowania z samym Jezusem nie miał tej samej co On odwagi, pozostaje ciekawym pouczeniem. Dzisiaj, gdy spotykamy „mocnych ludzi” i ulegamy fascynacji nimi, nierzadko niestety, jak Piotr, pozostajemy słabi. Słabość Piotra nie przeszkodziła jednak Jezusowi, by właśnie jemu powierzyć prymat w Kościele.

Ciekawe, że Piotr, będąc już papieżem, wydawać by się mogło dojrzale wierząc i prowadząc Kościół, w obliczu trwogi ponownie zawodzi, ucieka. I wtedy znowu na jego drodze staje Chrystus. – Quo vadis, Domine? – pyta Piotr. A odpowiedź po raz kolejny wpływa na zmianę jego zamiarów, przemienia go wewnętrznie.

Słabość Piotra jest dla nas z jednej strony przestrogą, że obcowanie z wielkimi ludźmi to zbyt mało, by stać się jak oni. Nawet bowiem ci, którzy jak Piotr stanęli bardzo blisko Jezusa i poszli za Nim, doświadczyli, że człowiek jest słaby, czasem nawet bardzo słaby w swej samotności. Ale jest również nadzieja, że poza ludzką słabością jest właśnie Jezus, który wychodzi na nasze drogi ucieczki i pomaga „zawrócić do Rzymu”.

Mój cytat

…Zawsze, o Jezu, wzruszała me serce ta Twoja droga z Wieczernika do Ogrodu Oliwnego, a to ze względu na potęgę Miłości, która sięga głębi i jednoczy się z umiłowanymi przez siebie, ze względu na siłę miłości, która zmierza do ofiarowania się za drugich, aby ich wykupić z niewoli. Ty przez to pouczyłeś nas, że nie ma większego dowodu miłości jak oddać własne życie za przyjaciół. I oto teraz stajesz w tej godzinie, aby własnym ofiarowaniem życia potwierdzić tę próbę miłości.

Kogo nie obejmie ta ofiara tak wspaniałomyślna?

Boski Mistrz bierze ze sobą tylko trzech uczniów: Piotra, Jakuba i Jana, aby ich uczynić świadkami swojej męki. Oto ci trzej, którzy Go widzieli przemienionego na górze Tabor między Mojżeszem a Eliaszem i uznali Go za Boga, czy będą mieli teraz tyle siły, aby rozpoznać w Nim Boga-Człowieka w czasie męki i śmiertelnego smutku? […]

Jezus wszystko ogarnia swoim wszystkowidzącym wzrokiem i dlatego mówi: Wy, którzy jesteście moimi przyjaciółmi i uczniami śpicie, ale moi nieprzyjaciele czuwają i przygotowują się do tego, żeby mnie pojmać. Ty, Piotrze, który czułeś się na siłach iść za mną aż na śmierć, śpisz! Od samego początku okazujesz się słabym; ale bądź spokojny. Ja przyjąłem na siebie Twoją słabość i modliłem się za ciebie, byś stał się mocny mocą moją i byś pasł baranki moje... Ty, Janie, również śpisz?! Ty, który tak niedawno, parę godzin temu, uniesiony moją miłością do ciebie liczyłeś uderzenia mego Serca, ty także śpisz?!... Powstańcie, chodźmy: nie czas, aby teraz spać, oto nieprzyjaciel jest u bramy; tak, nadeszła godzina panowania ciemności, chodźmy. Chcę iść dobrowolnie na spotkanie śmierci. Judasz już się zbliża, aby mnie wydać, a ja idę na to spotkanie krokiem stanowczym i zdecydowanym, bo nie ma takiej mocy, która by stanęła na przeszkodzie w wypełnieniu proroctw. Nadeszła moja godzina, godzina wielkiego miłosierdzia dla ludzkości...”
św. o. Pio, „Rozmyślania nad Męką Jezusa”

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki