Pamięć przeszłości



Noworoczne postanowienia

Koniec każdego roku sprzyja podejmowaniu nowych postanowień, zobowiązań. Nowy rok to niejako nowa szansa, by rozpocząć wszystko od początku. Ale by wejść w nowe 365 dni, musimy również uporać się z naszą przeszłością, a to nierzadko bywa niezwykle trudne. Miło jest wspominać sukcesy, jednak obok nich są wydarzenia, o których chcemy zapomnieć,...
Czyta się kilka minut

Noworoczne postanowienia

Koniec każdego roku sprzyja podejmowaniu nowych postanowień, zobowiązań. Nowy rok to niejako nowa szansa, by rozpocząć wszystko od początku. Ale by wejść w nowe 365 dni, musimy również uporać się z naszą przeszłością, a to nierzadko bywa niezwykle trudne. Miło jest wspominać sukcesy, jednak obok nich są wydarzenia, o których chcemy zapomnieć, tak bardzo, że nie potrafimy do nich, nawet po pewnym czasie powrócić, ponieważ wciąż sprawiają nam ból. W życiu każdego człowieka pojawiają się porażki, ale to właśnie młody człowiek ma często trudności z poradzeniem sobie z nimi, ze zmierzeniem się z własną przeszłością, z tym wszystkim, co mu się nie udało. Śmierć bliskiej osoby, nieudany związek, niezdany egzamin, utrata przyjaciela, to tylko nieliczne zdarzenia, które mogą na długo pozostać w naszej pamięci. One sprawiają, że czujemy się jak więźniowie własnej przeszłości, wpływają one bowiem na nasze zachowanie, na decyzje podejmowane tu i teraz. Skrzywdzeni czy to przez rodziców, czy też przez kogoś, komu dotąd bezgranicznie ufaliśmy, tracimy poczucie bezpieczeństwa, wycofujemy się i postanawiamy, że już nigdy nie pozwolimy się zranić. Tym samym jednak nie pozwalamy się także uzdrowić.

„Nie lękaj się, bo cię wykupiłem” (Iz 43, 1)

Trudno jest zrozumieć, dlaczego pewne sytuacje mają miejsce, dlaczego tak się właśnie potoczyło, tym bardziej gdy nie potrafimy odnaleźć racjonalnego wytłumaczenia. Łatwo wtedy przyjąć postawę buntownika, sprzeciwiającego się wszystkim i wszystkiemu lub rezygnacji, bierności, udając, że już nam nie zależy. Z pewnością z perspektywy, gdy opadną emocje, łatwiej nam spojrzeć na pewne wydarzenia w inny sposób, łatwiej nam przyznać się do błędu. Jednak są i wspomnienia, które, jak się nam wydaje, usunęliśmy z naszego życia. Wystarczy tylko, że na moment stracimy kontrolę i wszystko to, co sprawiło taki ból w przeszłości, wraca ponownie. Czy istnieje zatem jakieś rozwiązanie? „Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie” (Iz, 43, 18-20). Czasem najtrudniej jest wybaczyć samemu sobie, bowiem „w oczach Boga człowiek zawsze godzien jest miłości i zaufania, ale w oczach innych ludzi i swoich własnych, nie zawsze” – jak napisał brat Rémi Schappacher OP. Nie chodzi przecież o to, byśmy udawali, że pewnych wydarzeń  nie było, są one częścią naszej przeszłości, a więc i nas samych. Nie unikniemy w życiu trudnych, bolesnych sytuacji, za wszelką cenę nie możemy jednak dopuścić, by one przejęły kontrolę nad naszym życiem, bo: „Gdy pójdziesz przez ogień, Ja będę z tobą, i gdy pójdziesz przez rzeki, nie zatopią ciebie. Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się, i nie strawi cię płomień” (Iz 43,2).

Weronika Stachura

Jak sobie radzić z porażkami, odpowiada ks. Daniel Wachowiak, wikariusz poznańskiej  parafii                 Podwyższenia Krzyża św.

– Są porażki, które trzeba nazwać grzechem. Ktoś kiedyś mądrze stwierdził, że niektórzy niestety mają sumienie czyste, bo nieużywane. Izaak z Niniwy zwykł mówić: „Ten, kto zna własne grzechy, jest większy niż ten, kto przywraca kogoś do życia. Ten, kto potrafi nad sobą płakać przez godzinę, jest większy, niż ten, kto naucza świat”. Po pierwsze – niestety grzeszę. Po drugie – rozpamiętywanie grzechów nie może mnie odciągać od prośby o Boże przebaczenie. Jeżeli On mi wybaczył, Jego Słowo jest nieodwołalne. Czasami komuś, kto nie umie sobie wybaczyć mówię: „Chcesz się spierać z samym Bogiem? On Tobie zapomniał, a ty chcesz być mądrzejszy od Niego? Zrób to, co On…”.

Są porażki, które są błędami, ale nie są grzechem. Nawet, jeśli jakiś banknot spadnie na ziemię, ktoś go przydepnie, albo pogniecie – nie traci nic na swojej wartości. O ileż bardziej jest tak z ludźmi. Trzeba uzmysłowić sobie, że porażka się wydarzyła, ale nie odebrała mi godności. Nie wolno stracić szacunku do siebie. Najgłupszą rzeczą byłoby wpuszczenie do siebie ducha zniechęcenia.

Są też porażki, które w rzeczywistości nimi nie są, np. Krzyż Chrystusa. Wobec takich wydarzeń trzeba więcej Wiary, że ostatecznie wygra Dobro.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2007