Cud czy eksperyment?

Idą Święta. Łamiąc się opłatkiem w odpowiedzi na nasze: Zdrowia, szczęścia, pomyślności..., usłyszymy zapewne: Oj, tak tak, obyśmy tylko zdrowi byli!.

Przekonanie, iż zdrowie jest jednym z najbardziej wartościowych dóbr człowieka, jest powszechne. Śmiało można postawić tezę, iż w opinii publicznej zdrowie jest dobrem wspólnym.

Nowy rząd...
Czyta się kilka minut

Idą Święta. Łamiąc się opłatkiem w odpowiedzi na nasze: „Zdrowia, szczęścia, pomyślności...”, usłyszymy zapewne: „Oj, tak tak, obyśmy tylko zdrowi byli…!”.

Przekonanie, iż zdrowie jest jednym z najbardziej wartościowych dóbr człowieka, jest powszechne. Śmiało można postawić tezę, iż w opinii publicznej zdrowie jest dobrem wspólnym.

Nowy rząd rozpoczął swoje urzędowanie silnym akcentem – zapowiedzią finansowania z naszych podatków zabiegów in vitro. Sprawę natychmiast podchwyciły media. A my mamy rzadką sposobność, by uchwycić próbę zarządzania społecznymi emocjami. Poprzez budowanie pozornie spójnej i racjonalnej argumentacji, która w rzeczywistości służy wpływaniu na nasze emocje i poprzez nie – sięganiu do naszych kieszeni. Poprzez epatowanie przykładami rzeczywistego cierpienia bezpłodnych par i ukrywanie biznesowej strony rynku usług sztucznego zapłodnienia. Poprzez prezentowanie rozpaczy świadków i utajnianie strategii rozwoju tego rynku i pozyskania nowych źródeł finansowania. A wszystko to pod pseudonaukowym hasłem – wygłaszanym dla lepszego efektu przez lekarza – że bezpłodność jest „chorobą”, a sztuczne zapłodnienie jest „metodą jej leczenia”. Co ma nas utwierdzić w przekonaniu, iż dobro publiczne jest zagrożone i niezbędne jest pospolite ruszenie naszych pieniędzy.

Zapewne nie zostaniemy dopuszczeni do wiedzy o ciemnej stronie projektu. O możliwościach wykreowania człowieka z komórek macierzystych wyabortowanych embrionów. O ryzyku handlu embrionami. O manipulacjach genetycznych. O rzeczywistej grze interesów na rynku „zdrowia”.

Póki co, wzruszamy się świadectwami tych, którzy dzięki sztucznemu zapłodnieniu zrealizowali swoje marzenie. Marzenie „posiadania” dziecka.

Z przyczyn oczywistych nie możemy spytać dziecka o jego marzenia. Ani jego potrzeby. A jedną z najbardziej pierwotnych potrzeb każdego człowieka jest potrzeba poznania własnej tożsamości. W przypadku człowieka, u którego początków jest medyczny eksperyment, a nie cud stworzenia, pytanie o tożsamość pozostanie bez odpowiedzi.

Spełniając marzenia w teraźniejszości, odbierzemy przeszłość niewinnym ludziom przyszłości.

Naruszymy ich godność. Jak będziemy mogli spojrzeć im prosto w oczy?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2007