Podczas gdy wielu cieszy się z wakacji, urlopów, wyjazdów nad morze czy w egzotyczne strony świata, z gorączkowego pakowania i planowania podróży, ja odliczam czas do końca lata, z trudem znosząc wszechobecną spiekotę...
Już w maju ogarnia mnie niepokój i niezadowolenie. Coraz wcześniej występujące w naszym regionie klimatycznym upały są zwiastunem nieuchronnie nadciągającego lata.
Podczas gdy wielu cieszy się z wakacji, urlopów, wyjazdów nad morze czy w egzotyczne strony świata, z gorączkowego pakowania i planowania podróży, ja odliczam czas do końca lata, z trudem znosząc wszechobecną spiekotę i zaduch.
Niechęć do wysokich temperatur towarzyszyła mi od najmłodszych lat, ale z roku na rok nasila się coraz bardziej. Z trudem toleruję temperaturę przekraczającą 25 stopni Celsjusza. A przecież w Polsce już od końca maja nierzadko nękają nas upały ponadtrzydziestostopniowe. Ze zdumieniem patrzę na ludzi, którzy w amoku wakacyjnych przygotowań pakują się do rozgrzanych promieniami bezlitosnego słońca samochodów i wyruszają w wielogodzinne podróże, aby później wylegiwać się na jeszcze gorętszych plażach. Już sama wizja przemierzania drogi w takich warunkach jest dla mnie przerażająca. Jakże bezradny jest człowiek wobec upałów. Podczas mrozów można schronić się w ogrzanym mieszkaniu. Na upały jedynym – zresztą mało skutecznym – sposobem jest klimatyzacja – wynalazek raczej niezdrowy i z tego powodu nawet niekiedy niebezpieczny.
Od dawna więc nigdzie nie wyjeżdżam latem. Po urlopie spędzonym w gorącym czerwcu i lipcu wracam do pracy jeszcze bardzie zmęczony. Wolę więc wziąć urlop we wrześniu czy w październiku albo w styczniu lub lutym. Wtedy wypocząć można naprawdę. Poza tym nie lubię opuszczać swojego miasta. Każda konieczność wyjazdu jest dla mnie traumatycznym doświadczeniem. Wakacyjną pasją pozostaje dla mnie zwiedzanie Poznania, odkrywanie w nim nowych, nieznanych przestrzeni, odnajdywanie widoków, jakich nie powstydzilibyśmy się utrwalić na fotografiach z dalekich, wakacyjnych wojaży…
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









