Jednak nadszedł czas, kiedy przestałam dobrze odpoczywać na zatłoczonych tatrzańskich szlakach i zostałam oczarowana pustką Beskidu Niskiego. Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia: kilkanaście kilometrów na południe od Gorlic miałam wrażenie, że...
Przez wiele lat nie wyobrażałam sobie wakacji bez wyprawy w Tatry. Nawet małe dzieci mi w tym nie przeszkodziły: w nosidło i w górę.
Jednak nadszedł czas, kiedy przestałam dobrze odpoczywać na zatłoczonych tatrzańskich szlakach i zostałam oczarowana pustką Beskidu Niskiego. Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia: kilkanaście kilometrów na południe od Gorlic miałam wrażenie, że znajduję się na końcu świata. Krajobraz przypominał nie tyle góry, co jakieś bezkresne wyżyny porośnięte takimi łąkami, jakich nigdy w życiu nie widziałam. Różnego gatunku polne kwiaty pachniały tak, że kręciło się w głowie.
Można wędrować polnymi drogami godzinami i nikogo nie spotkać. Często szlaki prowadzą przez rzeczki, które trzeba pokonywać w bród. Mija się zagubione w chaszczach kamienne krzyże i ruiny domów – smutne pozostałości po tętniących życiem łemkowskich wioskach. Dalej, na wschód, góry częściej porasta las, tak jest niemal w całym Magurskim Parku Narodowym.
W Beskidzie Niskim nie ma wiele pensjonatów i schronisk. Można oczywiście zatrzymać się w większym miasteczku, ale ja polecam spędzenie choć kilku dni na łonie natury i korzystanie z uroków beskidzkiej dziczy, po której zapewne już za kilka lat pozostanie tylko wspomnienie.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









