Logo Przewdonik Katolicki

Kierujmy się miłością na drodze

Marcin Makohoński
Fot.

z ks. Pawłem Kowalskim, kapelanem Inowrocławskiego Klubu Samochodowego i proboszczem parafii pw. Chrystusa Miłosiernego w Inowrocławiu, rozmawia Marcin Makohoński 25 lipca obchodzimy liturgiczne wspomnienie św. Krzysztofa, który patronuje podróżnym, turystom oraz wszystkim tym, którzy związani są z transportem: kierowcom, flisakom, marynarzom, tragarzom. Tradycją stało się, że tego...

z ks. Pawłem Kowalskim, kapelanem Inowrocławskiego Klubu Samochodowego i proboszczem parafii pw. Chrystusa Miłosiernego w Inowrocławiu, rozmawia Marcin Makohoński


25 lipca obchodzimy liturgiczne wspomnienie św. Krzysztofa, który patronuje podróżnym, turystom oraz wszystkim tym, którzy związani są z transportem: kierowcom, flisakom, marynarzom, tragarzom. Tradycją stało się, że tego dnia obok modlitw w intencji bezpieczeństwa kierowców i podróżujących, kapłani święcą nasze pojazdy – samochody, motocykle czy rowery. Dlaczego tak chętnie święcimy nasze pojazdy?
– Wynika to zapewne z tradycji, ale i z pewnej obawy przed tym, co tak często spotykamy na drogach lub o czym dowiadujemy się z mediów: o czołowych zderzeniach, dachowaniu, uderzeniu w drzewo, potrąceniu rowerzystów, o kolizjach, wypadkach ze skutkiem śmiertelnym – od tego wszystkiego szukamy różnych form „ubezpieczenia”. Dla wielu z nas to właśnie oznacza święcenie pojazdów. Co ciekawe, tradycję tę bardzo chętnie kultywują osoby, które bardzo rzadko odwiedzają kościoły. Wydaje mi się, że chęć poświęcenia samochodu czy motocykla jest także świadectwem, że to nie my jesteśmy panami swojego życia, że jest Ktoś, kto stoi ponad nami. Dla nas wierzących Jezus Chrystus jest drogą, prawdą i życiem, dlatego prosimy Boga o opiekę i błogosławieństwo, byśmy dobrze, rozsądnie i bezpiecznie mogli się posługiwać naszymi pojazdami na różnych drogach dla dobra naszego i bliźnich.

Czy woda święcona wystarczy, abyśmy byli bezpieczni na drogach?
– Bezpieczeństwo na drodze zależy od wielu rzeczy, na które nie zawsze mamy wpływ. Niemniej do każdej podróży powinniśmy być przygotowani i to nie tylko pod kątem sprawności technicznej pojazdu, ale i naszej sprawności fizycznej i psychicznej. Kiedy wyruszamy w drogę powinniśmy w modlitwie wezwać opieki św. Krzysztofa, naszych Aniołów Stróżów, a kiedy jesteśmy już na trasie – odmówić choćby jedną dziesiątkę Różańca, zawierzając się opiece naszej Matki. Wezwanie Bożej pomocy pomoże nam przezwyciężyć wiele pokus, jakie czekają nas na drodze. Pamiętajmy również, że po szczęśliwie zakończonej podróży powinniśmy podziękować Bogu za bezpieczne dotarcie do celu.

Wspominając św. Krzysztofa, powinniśmy chyba również odpowiedzieć sobie na pytanie: jakim jestem kierowcą?
– Pamiętajmy, że samochód to narzędzie, które dał nam Pan Bóg, a my powinniśmy z niego dobrze korzystać. I nie chodzi o to, abyśmy byli „świetnymi” kierowcami – bo tego uczymy się przez lata – ale byśmy siadając za kierownicą byli świadomymi uczestnikami ruchu drogowego. Ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców, podkreśla często, że chrześcijański kierowca ma kierować się na drodze miłością do drugiego człowieka, którego nie musi za wszelką cenę wyprzedzić, udowadniając, że jest lepszy, czy ma lepszy samochód. – I co jest dla mnie kapłana i każdego wierzącego bardzo ważne – dodaje ks. Marian – nie zasiadam za kierownicą samochodu ani żadnego innego pojazdu, będąc po spożyciu alkoholu, bo nie chcę zabijać, ale chcę kierować się miłością do tych, co jadą ze mną, by nie spotkało ich coś złego, miłością do pieszych, rowerzystów i wszystkich spotkanych na drodze.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki