Od kiedy to agresor, który rozpętał wojnę, napadł, zagrabił czyjąś własność, po przegranej wojnie nie dość, że nie zapłacił za wyrządzone krzywdy i szkody państwu napadniętemu, ma jeszcze jakieś prawa rościć sobie pretensje do czegoś zagrabionego? Prawa agresora unieważnia przegrana wojna. A nasze sądy to są do niczego. Ciekawe kto w nich zasiada?
Panipeks
Mazurzy...
Co to za prawo?
Od kiedy to agresor, który rozpętał wojnę, napadł, zagrabił czyjąś własność, po przegranej wojnie nie dość, że nie zapłacił za wyrządzone krzywdy i szkody państwu napadniętemu, ma jeszcze jakieś prawa rościć sobie pretensje do czegoś zagrabionego? Prawa agresora unieważnia przegrana wojna. A nasze sądy to są do niczego. Ciekawe kto w nich zasiada?
Panipeks
Mazurzy też Polacy!
Wszystkich, którzy wyjechali lub zostali zmuszeni do wyjazdu nazywa się Niemcami, co nie jest do końca prawdą. Przecież większość mieszkańców Mazur przed 1945 rokiem stanowili Mazurzy – ludność pochodzenia polskiego, którą od reszty Polaków odróżniało wyznanie – byli (są) protestantami – ewangelikami. Przez wieki ludność ta była poddawana pruskiej germanizacji. Jednak większość nie straciła swej polskiej mowy ani tradycji. Jako ciekawostkę podam, że panowie Mrągowiusz i Gizewiusz (od których nazwę wzięły mazurskie miasta), byli duchownymi ewangelickimi, którzy walczyli w XIX wieku o polskość tamtych ziem. Po 1945 roku rdzennych Mazurów wrzucono do jednego worka z Niemcami (zapewne z powodu niekatolickiego wyznania) i aż do lat 80. sukcesywnie zachęcano lub po prostu zmuszano do wyjazdu z kraju, co odbywało się nieraz pośród wielkiego smutku i łez. W ten sposób Polska Ludowa wyrzuciła ze swoich granic rdzennych Polaków, których uznano za Niemców, a na ich miejsce sprowadzono ludność napływową ze Wschodu. Teraz widzimy ciąg dalszy tej tragedii i wypędzonych, i mieszkających na ich miejscu.
Groszek
Czy to jest sprawiedliwe?
Czy jak wprowadzę się do czyjegoś domu i pomieszkam tam 30-40 lat to stanie się on automatycznie mój?
Laura
No cóż
Jak wy chcecie kasę od Niemców, to jest OK, ale jak oni chcą swoje, to wielce macie pretensje...
Opolanka
Jakie swoje!
Granica jest na Odrze i Nysie Łużyckiej i ani jednego centymetra ziemi na wschód od tej granicy Niemcy nie mają prawa uważać za swoje. Wywołali wojnę!
To niech siedzą cicho i się cieszą, że alianci byli na tyle głupi i pozwolili im po wojnie utworzyć własne państwo, bo inaczej nadal byłyby 4 strefy okupacyjne i do dziś byliby pod zaborami.
Gustlik
My nic nie chcemy!
Nie byłoby problemu, gdyby wam nie śniły się w 1939 wielkie Niemcy. Bliższy jest wasz koniec niż początek. Historia lubi się powtarzać, jeśli ktoś nie wyciąga wniosków.
Niedługo na Odrze i Nysie będziemy mieli granicę z Turkami!
Lech
Wybrane komentarze internautów z www.interia.pl do artykułu Adama Suwarta, „Nowe rugi pruskie?” („Przewodnik Katolicki” nr 27/2007), poruszającego problem własności na tzw. Ziemiach Odzyskanych.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









