W efekcie wiara w Zmartwychwstanie banalizuje się i w niewielkim stopniu wpływa na nasze myślenie, postawy i czyny. Wielkanoc staje się głównie pretekstem do spłyconego świętowania...
Problem ze Zmartwychwstaniem Chrystusa polega na tym, że oswoiliśmy się z nim i traktujemy je raczej jako pewien świąteczny obyczaj niż jako fakt, który ma kształtować całe życie chrześcijanina
W efekcie wiara w Zmartwychwstanie banalizuje się i w niewielkim stopniu wpływa na nasze myślenie, postawy i czyny. Wielkanoc staje się głównie pretekstem do spłyconego świętowania i zakupów, zamiast być siłą napędową życia chrześcijańskiego. Dlatego trzeba wrócić do źródeł: do niezwykle pięknej i bogatej w treści liturgii paschalnej, do pierwotnych i oryginalnych przekazów o Zmartwychwstaniu, by uświadomić sobie samą istotę tego faktu, a następnie jego konsekwencje dla życia Kościoła i życia każdego z nas.
To, że pierwszym świadkiem Zmartwychwstania jest Maria Magdalena, stanowi jakby wodny znak, potwierdzający wiarygodność tej relacji. W tamtych czasach i kulturze słowo kobiety nie miało żadnej wartości, nikt się z nim nie liczył, bo i kobieta w ogóle nie liczyła się w życiu społecznym. Gdyby zatem Zmartwychwstanie miało być zmyślonym wydarzeniem, to jego autorzy na pewno zadbaliby o to, by już na wstępie nie stawiać się na przegranej pozycji, przydzielając kobiecie rolę pierwszego świadka Zmartwychwstałego. Ewangeliści nie musieli jednak uciekać się do manipulacji i „poprawnych politycznie” uzasadnień, bo byli pewni swych racji, gdyż prawdziwość Zmartwychwstania przemawiała mocą niewzruszonej oczywistości, a nie propagandowych zabiegów.
Reakcja apostołów na słowa Marii była bardzo żywa. Natychmiast wyruszyli do grobu. To, co tam zobaczyli, to drugi dowód Zmartwychwstania: płótna i chusta. Wyglądało to tak, jakby ciało wyparowało z wnętrza nienaruszonych, płóciennych opasek. Ani śladu rozrzucania, odwijania, rozcinania czy dotykania. Wszystko wyglądało tak, jak w chwili pogrzebu, z tą różnicą, że wewnątrz opasek nie było zwłok, a chusta była złożona w jakiś charakterystyczny dla Jezusa sposób.
Dla apostołów nie było cienia wątpliwości: Jezus zmartwychwstał! Kto wie, może właśnie ta spontaniczna reakcja apostołów, którzy w jednym momencie zobaczyli i uwierzyli – i radykalnie odmienili swoje życie – jest najważniejszym dowodem Zmartwychwstania? Odtąd Bóg kierował ich krokami, napełniał odwagą do dawania świadectwa. Życie poddali Zmartwychwstałemu.
I taki jest sens i cel naszej wiary. Ale jeśli nasze życie ma się dzięki wierze naprawdę zmienić, to najpierw musimy położyć pod nią mocny fundament przekonań i niewzruszonej pewności, że Jezus prawdziwie zmartwychwstał. I żyje.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









