Ekologia i turystyka przedwczoraj

Naszą uwagę absorbował ostatnio spór o Dolinę Rospudy. Nawet w Przewodniku ukazał się artykuł o tym, że rzecz toczy się o sprawy ważniejsze niż tylko o parę kwiatków czy dzikich gęsi. Dziś nikt nie wątpi, że troska o naturę, którą niekiedy szumnie nazywa się matką, musi być traktowana bardzo poważnie. Powtarzamy sobie ciągle: musimy dbać o naturę, bo...
Czyta się kilka minut

Naszą uwagę absorbował ostatnio spór o Dolinę Rospudy. Nawet w „Przewodniku” ukazał się artykuł o tym, że rzecz toczy się o sprawy ważniejsze niż tylko o parę kwiatków czy dzikich gęsi. Dziś nikt nie wątpi, że troska o naturę, którą niekiedy szumnie nazywa się matką, musi być traktowana bardzo poważnie. Powtarzamy sobie ciągle: musimy dbać o naturę, bo inaczej nic nie pozostawimy tym, którzy przyjdą po nas.

Warto wiedzieć, że zasadność dbania o dobra natury dostrzegano już w bardzo zamierzchłych czasach, bo na Starożytnym Wschodzie. Mezopotamia, kolebka wielkiej cywilizacji, jest krainą dość ubogą w dobra naturalne, a jedyne jej bogactwa to żyzna ziemia, dostatek wody i ciepły klimat. Przed tysiącami lat nikt nie czynił użytku z ropy naftowej i gazu wydobywających się tu i ówdzie naturalnymi szczelinami z głębin ziemi. Dobry gospodarz powiedziałby, że to i tak nie jest mało, i rzeczywiście, w oparciu o te dobra starożytni mieszkańcy zbudowali cywilizację, która zadziwia nas nawet dziś. Mieszkańców Mezopotamii obowiązywało przede wszystkim umiejętne posługiwanie się dobrami natury. W oparciu o dogodne warunki naturalne w 3 tysiącleciu p.n.e. dwa razy do roku zbierano żniwa. Później, gdy klimat stał się bardziej suchy, nie było to już możliwe, lecz i tak nadprodukcja rolna była tak duża, że Mezopotamia „zalewała” nią sąsiednie krainy. Budziło to podziw u ludów ościennych i tak np. Herodot, żyjący w V wieku przed Chrystusem, pisał, że liść jęczmienia osiąga w Babilonii cztery palce szerokości! O tym, jak wysoko ceniono znaczenie ziemi uprawnej, świadczą słowa zawarte w jednym z listów z pierwszej połowy I tys. p.n.e. Nadawca pyta retorycznie adresata: „Czy nie wiesz, że ziemia jest życiem kraju?”. O produktywności ziemi uprawnej świadczy fakt, że średniej wielkości rodzina poddanych królewskich w II tysiącleciu p.Chr. mogła utrzymać się z obszaru o powierzchni 6,5 ha, a za minimum socjalne uważano uposażenie wielkości 2 hektarów.

Ochrona przyrody przed tysiącami lat

Było to tak ważne, że starożytne kodeksy praw, w tym ten spisany na rozkaz Hammurabiego, przewidywały kary za niewywiązywanie się z umów dzierżawy ziemi, dopuszczenie do zniszczenia uprawy na polu przez zwierzęta innego rolnika czy zalanie pola sąsiada wodą. Ten ostatni aspekt był szczególnie istotny, bo rzeki Mezopotamii mają słone wody, toteż gleba ulegała stopniowemu zasoleniu. Trzeba było szczególnych umiejętności, żeby odsalać ją wodami wiosennego wylewu, gdy woda była bardziej słodka. Zaskoczenie może budzić paragraf, w którym przewiduje się karę za ścięcie drzewa w ogrodzie bez zgody właściciela. Rzecz brzmi niewiarygodnie, ale winowajca miał zapłacić pół miny srebra, tj. tyle, ile kosztowało dwóch niewolników. Na tę sumę robotnik najemny musiał pracować aż przez pięć lat! Zdaje się też, że zawód ogrodnika cieszył się szczególnym szacunkiem. Niejeden uzurpator, nie chcąc wyjawić swego pochodzenia, głosił tylko, że zanim został królem, był ogrodnikiem.

Zachwyt i ciekawość

Dla mieszkańców starożytnej Mezopotamii natura była jednak nie tylko matką żywicielką. W tekstach klinowych znajdujemy także zachwyt nad przyrodą oraz ciekawość, jaką ona budziła. Od najdawniejszych czasów w sztuce egipskiej ukazywano liczne sceny rodzajowe na tle zarośli nad Nilem, zwłaszcza w Delcie, na północy, gdzie były one szczególnie bujne. Kwiatom niektórych roślin przypisywano magiczną moc. Papirus był rośliną, z której wytwarzano znany materiał pisarski, a kolumnom w świątyniach egipskich nadawano kształt pałek tej rośliny. Najbardziej sielskie sceny na łonie natury pochodzą z czasów panowania znanego reformatora religijnego Amenhotepa IV, który ukazywany jest wśród sitowia papirusów na polowaniu. Król jakby zanurzony jest w gęstwinie zarośli, nad jego głową unoszą się roje ptaków, do których mierzy z łuku, a jego małżonka podaje mu strzały. Ten sam władca wielokrotnie przedstawiany jest w ogrodach, gdzie zasiada między palmami wraz z całą rodziną. Nastrój tego miejsca powoduje, że sztywny kanon przedstawień zostaje złamany, bo król bawi się ze swymi córkami. Raz trzyma jedną z nich na kolanach, inna wchodzi mu na barki.

Ogrody i odkrycia

W surowszym klimacie Asyrii niełatwo było o naturalne, obfite zarośla ogrodu, toteż władcy tego państwa z zamiłowaniem budowali ogrody, napełniając je fauną i florą. Teksty asyryjskie z I tysiąclecia opisują, jak to król przywoził z obcych krain interesujące go rośliny i zwierzęta. Sąsiedzi Asyrii znali zamiłowania jej władców, toteż obce poselstwa również przybywały z małpami i innymi zwierzętami, które mogły zadomowić się w przypałacowym ogrodzie. Sceny takie widoczne są na reliefach z pałaców w stolicach Asyrii. Mnóstwo tu interesujących szczegółów: tafla wody jest zazwyczaj zmącona wirami, a w odmętach można zauważyć raki, kraby i różne gatunki ryb. Gdy król Asyrii zjawiał się w dalekiej krainie, dokonywał pobieżnej eksploracji. Jeśli był to obszar nadmorski, nierzadko organizowano mu przejażdżkę po morzu. Niekiedy uczestniczył w polowaniu na grubego zwierza, co napawało go dumą i było uwieczniane w oficjalnych kronikach. Bardzo interesujące są sceny ukazujące wyprawę Salmanasara III do źródeł Tygrysu. Asyria leżała w środkowym biegu tej rzeki, a jej mieszkańcy zawsze byli ciekawi jej górnego biegu. Gdy więc król Asyrii dotarł do jaskini, z której ona wypływa, nakazał swoim sługom wejść do środka, by zbadali jej wnętrze. Na reliefie dostrzegamy mężczyzn z pochodniami brodzących po pas w zimnej wodzie, podczas gdy inni w tym czasie wykuwają płaskorzeźbę króla u wejścia do jaskini, by w ten sposób uwiecznić jego pobyt tam.

Cud świata starożytnego

Najwspanialszy ogród Bliskiego Wschodu znajdował się w Niniwie, obok pałacu Senacheriba, znanego z najazdu na Królestwo Judy pod koniec VIII w. p.n.e. Nie znamy jego powierzchni, lecz jego bogactwo gatunków roślin uwieczniono na płaskorzeźbie. Ogród poprzecinany jest alejkami oraz sztucznymi strumieniami. Wodę doprowadzono tam specjalnie wybudowanym kanałem, który w części oparty był na filarach. Senacherib chwali się nim także w inskrypcjach i z pewnością musiał być on wyjątkowy. Być może miał on być tak wspaniały jak pałac, któremu nadano nazwę „Pałac niemający równego sobie”. To właśnie ten ogród pisarze greccy mylnie utrwalili jako wiszące ogrody Babilonu.

Tak więc człowiek już w zamierzchłych czasach starał się jak najlepiej wykorzystać dary i siły natury. Warto zwrócić uwagę, że starożytni pragnęli ją poznawać oraz chcieli otaczać się przyrodą, a nie tylko ją ujarzmiać, co jest dziś dla nas, niestety, charakterystyczne.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2007