Logo Przewdonik Katolicki

Warszawa ma metropolitę

Błażej Tobolski
Fot.

Papież Benedykt XVI mianował 3 marca bp. Kazimierza Nycza, dotychczasowego biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego, arcybiskupem metropolitą warszawskim. Ksiądz Kazimierz Nycz miał 38 lat, gdy w 1988 r. otrzymał nominację na krakowskiego biskupa pomocniczego. W tym wieku miał już za sobą studia w seminarium krakowskim, licencjat z teologii na PAT oraz doktorat, obroniony w Katolickim Uniwersytecie...

Papież Benedykt XVI mianował 3 marca bp. Kazimierza Nycza, dotychczasowego biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego, arcybiskupem metropolitą warszawskim.

Ksiądz Kazimierz Nycz miał 38 lat, gdy w 1988 r. otrzymał nominację na krakowskiego biskupa pomocniczego. W tym wieku miał już za sobą studia w seminarium krakowskim, licencjat z teologii na PAT oraz doktorat, obroniony w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Doświadczony pasterz
Przez 16 lat pobytu w Krakowie dał się poznać jako dynamiczny, szybko uczący się „biskup do specjalnych poruczeń”, który znakomicie zorganizował w 2002 r. pielgrzymkę Jana Pawła II. Z kolei będąc pasterzem diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, zyskał uznanie jako człowiek doskonale rozumiejący potrzeby bezrobotnych i ubogich, darzący wielkim zaufaniem ludzi świeckich, nieunikający kontaktów z mediami. Od 1999 r. jest przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. Wychowania Katolickiego. To właśnie katecheza jest jedną z głównych pasji jego życia. W diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej opracował w czerwcu 2005 roku program pomocy dla uzdolnionej młodzieży „Koszalińska Barka”, w ramach którego grupa najbiedniejszej młodzieży ponadgimnazjalnej otrzymuje dofinansowanie na zakup biletów miesięcznych, opłacenie pobytu i wyżywienia w internacie.

Postrzegany jako autorytet
– Archidiecezja warszawska, myślę o duchowieństwie i o świeckich, przyjmuje bp. Kazimierza Nycza z wielką nadzieją – powiedział dziennikarzom kard. Józef Glemp, administrator apostolski archidiecezji. – Cieszymy się, że będzie niebawem ingres i nowy biskup – stwierdził Prymas Polski, dodając, że tym razem będzie to udany ingres. Podkreślił też, że bp Nycz ma doświadczenie pasterskie z Krakowa i Koszalina. – To człowiek mądry, zainteresowany ogromnie katechizacją, bardzo bystry – mówił kard. Glemp.

Przez swoich dotychczasowych współpracowników bp Nycz jest postrzegany jako autorytet unikający zarazem wszelkich oznak wyższości. – Nie jest hierarchą na piedestale, a jednocześnie ma niesamowity autorytet, nie zachowuje sztucznego dystansu, jaki charakteryzuje może nawet innych biskupów – mówi ks. Krzysztof Zadarko, rzecznik kurii diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. – Posiada też zdolność rzadko spotykanego dialogu bez uprzedzeń i umiejętność słuchania. Zawsze wysłuchuje wszystkich stron i ich argumentów, zanim zabierze głos – tłumaczy ks. Zadarko. Biskup nie unika jednak wypowiadania się w sprawach publicznych, także nt. relacji państwo-Kościół. Uważa, że Kościół może zajmować stanowisko w sprawach politycznych, ale tylko w tych dotyczących nauki społecznej Kościoła, bo jest on wspólnotą, w skład której wchodzą także politycy.

Nie dał się złamać SB
Biskup Nycz nie jest zwolennikiem chowania pod dywan trudnych problemów Kościoła, także „teczkowych”. – Chciałbym, żeby w 2007 r. Kościół do końca, szczerze, nawet czasem do bólu, potrafił się uporać z problemami, jak chociażby lustracją, która jest bombą z opóźnionym zapłonem – mówił KAI. Jednocześnie podkreśla, że nie lustracja księży, czy włączanie się w działalność polityczną jest najważniejszym zadaniem Kościoła, a niesienie ludziom zbawienia. Sprzeciwia się także „dzikiej lustracji”, bo uważa, że nie można tego robić w sposób ahistoryczny, nie uwzględniając specyfiki i kontekstu tamtych czasów. Lustracja, jego zdaniem, jest zresztą problemem wszystkich, którzy przyznają się do Chrystusa, którzy są politykami, dziennikarzami, dyrektorami, którzy muszą uporać się ze swoją przeszłością, żeby np. wychowując, móc szczerze spojrzeć innym w oczy. Sprawę abp. Wielgusa komentował następująco: – Trzeba się zmierzyć z prawdą, nawet jeżeli jest ona bolesna, bo jeden czy drugi przypadek nie sprawi, że nagle ludzie przestaną wierzyć w wielkość, znaczenie i świętość Kościoła – przekonywał. On sam w kontaktach z esbekami był niezłomny: próby zwerbowania go trwały 12 lat, ale nie powiodły się i z dalszych SB zrezygnowało.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki